poniedziałek, 21 grudnia 2009

Wypieki, bąble i czarny wiewiór

IMG_0545-1

Właściwie , to już wszystko prawie zrobione.Dzisiaj skończyłam lepić ostatnia turę pierogów-takie wykończenie “ falbanką” robiła moja Babunia, robi Mama i robię ja,powolutku uczy się też Dominika i bardzo ładnie jej już wychodzi, Madzia jakoś niespecjalnie wykazuje zainteresowanie kuchnią i mówi,że jak się wyprowadzi, to dopiero tonami będę jej wszystko znosić, no to po co ona ma się uczyć! W sumie rację ma…

Do zrobienia został tylko keks, sękacz,kompot, śledzie w “odmianach”, no i karpie w galarecie i duszone w masełku. Ja mam dokładnie tak samo jak Ita:)Wszystko robię wcześniej, w Wigilię tylko karpia i grzybki w cieście smażę. Zresztą jednego dnia i tak bym pewnie nie dała rady, a Święta mają być dla mnie przyjemnością ,a nie udręką…nie wyobrażam sobie latania z paniką w oczach, bo zaraz zjawią się goście, a ja jestem jeszcze w lesie. Tak więc w Wigilię zostają tylko ostatnie szlify, długa relaksująca kąpiel i oczekiwanie na gości.

A swoją drogą jestem bardzo ciekawa czy u kogoś z Was jest może tradycja podawania w wieczór wigilijny krupniku grzybowego? Przyznam się szczerze ,że ja nie wyobrażam sobie w święta innej zupy, ale też nie spotkałam się nigdy,żeby ktoś taką jadał…wszyscy jedzą barszcz z uszkami, albo zupę grzybową, ale taką czystą. Nie mam pojęcia skąd się taka zupa u mnie w rodzinie wzięła…

a teraz wypieków c.d

Kiedyś , gdzieś w necie widziałam takie cudeńka, nie wiem nawet czy to były bezy, nie mówiąc już,że nie wiem jak były zrobione, ale tak mi się podobały,że zapamiętałam kolory:) więc pomalowałam im paseczki barwnikami spożywczymi, nie są takie piękne jak tamte, ale w sumie też fajnie wyglądają.

Bezy w świątecznych kolorach

Na jedno białko -10dkg cukru, pieczemy w temperaturze 130”przy uchylonych drzwiczkach piekarnika ( ja wsadzam drewnianą łyżkę:) przez 40-60 minut. To chyba najlepsze bezowe proporcje z jakimi miałam przyjemność.

IMG_0587-2

Makowce też upieczone, a jeden już nawet zjedzony:) W tym roku, zmienił swój wygląd na mniej tradycyjny i ubrał się w marcepanowe serduszka. Miałam zamrożoną jeszcze masę marcepanową, więc stwierdziłam,że wykorzystam, wsadziłam do mikrofali,żeby się rozmroziła, wyjęłam…z wierzchu twarda była , więc nacisnęłam i wtedy z środka, na ręce wylała mi się płynna , wrząca masa, natychmiast zastygając i tworząc skorupę. Ból jak cholera…teraz siedzę sobie z bąblami na rękach i jakoś pichcić mi się odechciało, więc skrobnęłam małe co nie co na blogu.

IMG_0593-1

A wszystkim którzy nie piekli jeszcze makowca polecam niezawodne, błyskawiczne ciasto drożdżowe, które musi się udać.

MAKOWIEC

1/2 kg mąki,2 jajka,3 łyżki cukru,50 g drożdży, kostka margaryny,1/2 szklanki mleka, szczypta soli.

Przygotować rozczyn z drożdży, mleka, 1 łyżeczki cukru i 6 łyżek mąki. Wymieszać i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Mąkę, margarynę cukier, sól, jajka –zagnieść, dodać wyrośnięty rozczyn i dokładnie wyrobić. Wrzucić wszystko do gara z zimną wodą, tak żeby przykrywało ciasto i poczekać, aż wypłynie. I to wsio:)

Rozwałkować, rozprowadzić masę ( ja daję gotowca z puszki, bo jakaś leniwa się z wiekiem robię), zrolować i wsadzić wszystko w papier do pieczenia ( pozostawić niewielki luz)- na blachę i piec 50-60 minut w temperaturze 180”. Z podanych składników wychodzą mi dwa makowce ( przez całą szerokość piekarnika) i jedna puszka maku 900 gram.

Na to lukier  (1 białko , szklanka cukru)- starczy jeszcze na polukrowanie pierniczków.

IMG_0596-1

Ponieważ bąble zaczynają pękać, więc jutro też sobie chyba dam spokój z pieczeniem i gotowaniem …wybiorę się po ostatnie prezenty i przystroję świątecznie dom.Póki co tylko okna zyskały świąteczną oprawę,

 IMG_0577-1 IMG_0560-1

 

 

 

 

 

 

 

      

 

 

Choinka już stoi, ale jeszcze nie ubrana i nie wiem jak to będzie, bo cały czas grasuje na niej wielka, czarna wiewiórka, która kiwa się na gałęzi, prawie na samym czubku drzewka.

IMG_0516-1

Zdjęcie niewyraźne, ale wiewiór jest agresywny i jak tylko podchodzę z aparatem wyciąga pazury,żeby go złapać, tak więc muszę bardzo uważać,żeby oprócz rąk, oczu dla odmiany nie stracić lub co gorsza,aparatu cudnego!

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających serdecznie, a że jutro dzień laby, więc po zakupach będę grasowała po Waszych blogach.

sobota, 19 grudnia 2009

Czerwono, złoto, zielono i piernikowo

Święta od paru lat były u mnie w domu biało, srebrno ,złote…. w tym roku mam już dość, więc powracam do swojej ulubionej czerwieni, ciemnej zieleni,piernikowego brązu i złota.
IMG_0341-1
   IMG_0343IMG_0348 IMG_0341
IMG_0372-1
Szyszkowy  wianuszek w świątecznej oprawie wita gości w hollu, na drzwiach zaś wiszą bukszpanowe serca na których chwilowo przysiadły sikoreczki
IMG_0258-1IMG_0260-1IMG_0228-1
Pojawił się też pierwszy Mikołaj ze swoją uroczą żoną
IMG_0469-1 IMG_0461-2
IMG_0461-1

piątek, 18 grudnia 2009

Ja robot - czyli żeby nie zwariować, trzeba pracować.


(…) Kim jesteś człowieku?…smutny, opuszczony?
Kim jesteś człowieku? …zawiedziony, zgorszony?
Kim jesteś człowieku?..wokół dym z niedopalonego papierosa,
otacza twe czoło jak niewidzialna proca,
spod której co chwila wystrzela nowa nawałnica pytań.
Kim jesteś człowieku?…skazany na cierpienie?
Kim jesteś człowieku?…czekający na śmierć?
Narodziłeś się smutny,
Zostałeś opuszczony,
Ludzie cię zawiedli,
Lecz nie umrzesz zgorszony…
…przeszedłeś przez życie, pytając” dlaczego?”(…)
Ten wiersz bardzo dobrze odzwierciedla moje obecne nastroje. Dacie wiarę,że napisałam go mając niecałe 15 lat?! Jakimś strasznie smutnym i mądrym dzieckiem chyba byłam:) Teraz nie jestem taka patetyczna, bardziej skłaniam się w stronę komedii, wyłączając przejściowe okresy smutku, spowodowane utratą najbliższych. No i nie napisałabym już chyba żadnego wiersza liryczno- nastrojowego, a i owszem piszę teraz na urodziny, imieniny,święta takie rymowanki częstochowskie..kiedyś Wam cosik zaserwuję…żenada:) Ale próbując się otrząsnąć z ponurych nastrojów szaleję z miotłą, ścierą, gotowaniem, pieczeniem, praniem , sprzątaniem, dekorowaniem- jednym słowem ze wszystkim co nie wymaga zmóżdżania się …to pomaga mi na chwilę oderwać myśli. Nie wyobrażam sobie świąt z gotowcami kupionymi w sklepie czy restauracji…tylko jeden, jedyny raz miałam tą wątpliwą przyjemność, kiedy to z mężem własnym byłam w podróży poślubnej w Zakopanem i karpia,śledzie i makowca nabyliśmy w knajpie…okropność…taka garmażerka..
W tym roku postawiłam na słodziutkie drobiazgi ( znaczy się będą pierogi, śledzie, makowiec i insze ciasta- ale to później), za słodycze zabrałam się już dziś. I w ten sposób powstały :
Migdałki w chrupiącej karmelowo-waniliowo-cynamonowej skórce.
Na głęboką patelnię wsypujemy 600g migdałów, 300 g cukru, 1 szklanka wody, cynamon i wanilię do smaku (ewentualnie inne przyprawy)
IMG_0175-1
Wszystko gotujemy w wysokiej temperaturze, mieszając do momentu, kiedy woda wyparuje, a cukier zacznie się krystalizować i oblepiać migdały.
IMG_0182-1
Gdy wszystko jest już gotowe, przerzucamy migdały na papier do pieczenia i szybciutko rozdzielamy dwoma widelcami. Liczy się tempo , bo inaczej migdałki się posklejają.

IMG_0177-1
IMG_0176-2
Kto nie jadł jeszcze, niech spróbuje.
To jest naprawdę pyszne!






IMG_0440-1   IMG_0437-1

Krówki- z całej roboty najbardziej czasochłonne jest pakowanie w celofanik, który nijak nie chce się skręcić, osobiście rozgrzewam nad płomieniem i wtedy dopiero daje radę coś z tym zrobić

300ml niesłodzonego mleka skondensowanwego,3/4 szklanki cukru i 3/4 kostki masła, cukier waniliowy, ewentualnie olejek waniliowy, ale się ulatnia w trakcie gotowania, więc nie polecam. Wszystko wrzucamy do garnka z grubym dnem i mieszamy na dużym ogniu, aż do momentu zgęstnienia i zbrązowienia masy( w tym czasie czytamy książkę)Masa powinna być gęsta, tak jak...może budyń!Małą blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia( łatwiej się odkleja niż folia), przełożyć masę i wyrównać od góry mokrą szpatułką..do lodówki na 10 -20 minut...pokroić i już można jeść!


IMG_0477-1 IMG_0481-1
Trufelki rumowe i kokosowe
IMG_0492-1 
Trufelki owsiane i kokosowe
IMG_0486-1
 IMG_0489-1 IMG_0487-1
Pralinki z miętowym nadzieniem
IMG_0496-1
A’la rafaello
IMG_0493-1
Sezamki
Uprażyć sezam na patelni- 200g, w osobnym garnku:
2 łyżki wody, 200g cukru, łyżka płynnego miodu ( niekoniecznie)- ugotować syrop, mieszać żeby się nie przypalił, aż powstanie karmel, ale taki delikatny. Wrzucić do tego sezam, wymieszać i biegiem rozwałkować pomiędzy dwoma warstwami papieru do pieczenia. Przez papier nożem nacinamy kształty ciasteczek, tak żeby później można było połamać,bo jak zastygnie to mogiła. Papier odklejamy dopiero po wystygnięciu i łamiemy w miejscach"perforacji"
Cała robota ok 5 minut:)

IMG_0499-1

W międzyczasie powstał jeszcze jeden tort , tym razem na 70 urodziny mojego Wujka.
IMG_0211-2
SMACZNEGO!

Tasiemiec straszny wyszedł, ale uprzedzałam:)

W odpowiedzi na Wasze pytania dodałam właśnie przepis na krówki i sezamki, a jeśli chodzi o trufelki to przepisy znajdziecie tu :Moje wypieki  

Ja robiłam ze starego przepisu z poradnika domowego, ale w "moich wypiekach" widzę,że jest bardzo podobny przepis na trufle kokosowe i rumowe, a z tej stronki brałam przepis na rafaello..pycha. Poza tym jest tam cała masa innych trufelków , więc polecam!
A poza tym i tak zupełnie na marginesie, to ja nie przepadam za słodyczami, zdecydowanie bardziej wolę śledzie.

Pamiętajmy o ptakach


Idzie zima, zaczęły się pierwsze mrozy i spadł śnieg. Ptaki często potrzebują naszej pomocy żeby przetrwać zimę, nie giną z zimna, przeważnie giną z głodu, gdyż jedzenie jest ukryte głęboko pod śniegiem
IMG_0457-1
O jednym jednak trzeba pamiętać.Jeśli decydujemy się na dokarmianie nie może być to jednorazowy zryw, trzeba to robić regularnie, aż do ustąpienia mrozów i śniegu. Sikorka musi w ciągu króciutkiego dnia zjeść tyle co waży, inaczej zginie. Jeśli nie znajdzie pożywienia w miejscu do którego się przyzwyczaiła, nie ma już czasu na szukanie kolejnego, zbyt szybko zapada zmrok, więc jeśli nie chcemy regularnie sprawdzać karmników i uzupełniać pożywienia, lepiej nie róbmy tego w ogóle.
IMG_0454-1
Do nabycia jest wiele gotowych pokarmów dla ptaków, i kul z tłuszczu, niestety są one dosyć kosztowne, a wystarczy foremka do wykrawania ciastek, roztopiony tłuszcz, różne gatunki ziaren, kawałek sznurka i mamy gotową ptasią stołówkę
IMG_0459-1
W tym roku musiałam całkowicie zrezygnować z sypkiego ziarna (spadało na ziemię z karmnika i siadało tam mnóstwo ptaszków),Mama Pana Kota jest niewychowana, niekulturalna i poluje na ptaszki, pomimo tego,że jej tłumaczymy,że ptaszek to nasz przyjaciel…nie rozumie, a ja nie rozumiem dlaczego. Vinga rozumiał i ptaszków nie zjadał (no, tylko na początku parę razy)Pan Kot gustuje za to w turkuciach podjadkach, co jest równie obrzydliwe, a nie wiadomo czy w zimę nie przerzuci się na ptaszki, bo turkucie schowały się pod ziemią. Reasumując, porobiłam zapasy z tłuszczykowyo-ziarenkowych gwiazdeczek, które zawisły bardzo wysoko na czereśni…

czwartek, 17 grudnia 2009

Pomarańczowo

Święta, to również zapach cytrusów.W tym roku powstały dżemy pomarańczowe, kandyzowana skórka  i jeszcze parę pomarańczy do świątecznych dekoracji

IMG_0450-1 IMG_0447-1
IMG_0446-1

Życzę wszystkim miłego dnia

środa, 16 grudnia 2009

Piernikowo

Bardzo Wam dziękuję za tyle ciepłych słów, tyle komentarzy i maili, to dzięki Wam wróciłam tu wcześniej,może tak faktycznie będzie lepiej, może szybciej uda mi się zacząć normalnie funkcjonować.
Chciałam bardzo podziękować Ushii,za wspaniałą karteczkę i piękną gwiazdeczkę, która dotarła w całości, a która tak mi się spodobała,że rozpoczęłam produkcję masową. Ushii, jeszcze raz bardzo dziękuję, wiem, że późno, ale mam nadzieję,że mnie rozumiecie.
IMG_0171
Wielkie podziękowania chciałam przekazać także Llooce za to,że dzielnie pełniła rolę mojego internetowego terapeuty, pomagając mi w tych trudnych chwilach.
To dzięki Wam powoli wracam do życia i choć myślałam, że tym razem umrę z rozpaczy, żyję dalej o dziwo.
Jeszcze raz bardzo, bardzo Wam wszystkim dziękuję.Mam nadzieję,że wybaczycie mi również brak komentarzy na Waszych blogach, oglądam i podziwiam…naprawdę , wszystkie…ale pisać nie mam jeszcze siły. Bardzo trudno jest mi się skupić na czymkolwiek, więc działam raczej jak automat, zupełnie bezmyślnie. Wiem,że to wszystko wróci do normy i że będę się znowu śmiać i to cholera, też wydaje mi się niesprawiedliwe..tak strasznie go kochałam .
Muszę jak najszybciej przepędzić ten tragiczny,poprzedni post jak najdalej, więc teraz będzie dużo nowych postów i dużo zdjęć, mało sypiam - więc robię, mało mówię – więc pokażę.
IMG_0400-1
Domek z piernika powstał z masy solnej, po latach doświadczeń dochodzę do wniosku,że tak jest bardziej praktycznie.Ma werandę i komin i jak na prawdziwy domek przystało, szybki landrynkowe.
IMG_0401-1 IMG_0403 IMG_0406-1 IMG_0407
Pierniczki już typowo piernikowe i jak najbardziej jadalne, z witrażykami, lukrowane…
IMG_0419-1
IMG_0413-1 IMG_0383-1  IMG_0391-1
Powoli zaczyna wyłaniać się obraz bożonarodzeniowej świątecznej wioski…
IMG_0411
Dużo światełek, mnóstwo błyszczących ozdób, kocham ten świąteczny kicz…im więcej świeci, mruga, błyszczy…tym piękniej, szkoda tylko,że tak smutno i pusto.

sobota, 12 grudnia 2009

Adamek nie żyje

2 grudnia o godzinie 9, serduszko mojego Adamka przestało bić. Nie jestem w stanie o tym pisać...Czas zatrzymał się w miejscu i przeżywam to wciąż od nowa.

Chciałam się i ja z Wami na razie pożegnać, niedługo tu  pewnie wrócę, ale póki co nie jestem w stanie sensownie sklecić paru zdań.Był dla mnie kimś wyjątkowym, wspaniałym i najdroższym, mój świat się zawalił…ktoś powie… to przecież tylko zając, ale to był mój zając…cudowny, kochany, jedyny….najcudowniejszy zając na świecie…

Powinnam pewnie jeszcze napisać,ku przestrodze: to było chyba zatrucie pokarmowe, może cholerna sałata lodowa, albo pomidory koktajlowe, albo siano przywiezione z łąki…to pewnie ja go zabiłam, znosząc mu te wszystkie smakołyki.Jeśli ktoś ma zająca, niech mu nie daje żadnych warzyw ani owoców ze sklepów, starczy mu tylko siano i ziarna..przynajmniej przeżyje..Ja też robiłam próby i było ok. ale pewnie sukcesywnie go trułam, bo cóż innego mogło się stać ośmiomiesięcznemu zajączkowi???!!!

Trzymajcie się dziewczynki cieplutko, bardzo Wam dziękuję za tak liczne odwiedziny i mile spędzone chwile.

sobota, 28 listopada 2009

Torcik urodzinowy

Urodziny mojej córki były właściwie 18-go listopada, ale dziecię lubi się gościć , więc dzisiaj wieczorem przychodzi kolejna tura. Ja swoją robotę już odbębniłam, więc teraz mam chwilkę czasu.. Po raz pierwszy bawiłam się masą cukrową, a poniżej efekty mojej pracy, troszkę to jeszcze koślawe i za grube, ale następnym razem mam nadzieję pójdzie lepiej.

IMG_0159-1

Gdyby ktoś miał ochotę spróbować podaję przepis znaleziony gdzieś w sieci :

                 MASA CUKROWA

Składniki:

ok. 80 dag cukru pudru
10 dag glukozy ( w proszku)- kupiłam w aptece 10dkg -5 zł
4 łyżeczki żelatyny
70 ml zimnej wody
3 łyzeczki margaryny ,,Planta,,
olejek migdałowy –wlałam całą buteleczkę

Wykonanie :
zalać żelatynę zimną wodą,odstawić na ok 5 minut
postawić żelatynę nad parą wodną , mieszać aż się ,,rozluźni,,
wsypać glukozę,
Dodać Plantę i zdjąć miskę z ognia zanim tłuszcz całkowicie się roztopi. Uważać ,zeby papka się nie zagotowała!  Ostudzić i wlać olejek migdałowy ,połączyć papkę z cukrem pudrem, wyrabiać aż masa będzie plastyczna .
cukier puder należy dosypywać stopniowo. Gotową masę cukrową wałkowałam podsypując cukrem pudrem .
Można podobno posmarować stolnicę i wałek cienką warstwą planty
Rozwałkowaną masę układając na przedramieniu przeniesć na tort , dopasować rękami i obkroić niepotrzebne boki.

Z tej ilości przykryłam masą duży trzyblatowy tort i po wykonaniu ozdóbek zostało jej jeszcze sporo.Porobiłam troszkę różyczek na zapas ( podobno można je przetrzymać) , a z reszty Dominika ulepiła jabłuszko i samochód.

Robi się błyskawicznie,smakuje jak marcepan- dziewczyny myślały, że to masa marcepanowa:), tylko ozdabianie zajmuje więcej czasu. no i jest jeden problem, ja wszystko robię w gumowych, cieniutkich rękawiczkach, a toto lepi się do nich przy wyrabianiu okrutnie.Później już nie ma problemu.

IMG_0169-1 IMG_0161-1 IMG_0160-1

Różyczki troszkę chyba za grube mają płatki, ale jak tak dalej pójdzie i moje dziecko gości będzie zapraszać do Bożego Narodzenia to dojdę do wprawy:)

IMG_0164-3

piątek, 27 listopada 2009

Mikołaj przyszedł wcześniej

Mam, mam, mam !!!!!  Wydziadowany, wyjęczany, wyproszony, upragniony super aparat:))))))))))) Oglądałam i oglądałam, a później wzdychałam i jęczałam,od pewnego czasu rodzina jakby dosyć mnie już miała,więc wpadłam na pomysł genialny, że gdyby mi kupili aparat na raty takie malutkie, to nie musieliby mi już żadnych innych prezentów kupować przez całe 30 miesięcy! No to chyba okazja jest, no nie? I trzeba z niej skorzystać i co to w ogóle jest żeby mężu, aparatu człowiekowi najdroższemu po 20 latach kupić nie mógł?! Że ja przecież nie chcę na upragnione Bora Bora , że z pokorą od tylu lat znoszę brak wakacji, że za takie pieniądze diamentami mnie nie obsypie, więc chyba wymagająca to ja za bardzo nie jestem i że  coś mi się należy od życia no i od niego oczywiście i że gdyby tak się w parę osób skrzyknęli, to wtedy po taniości by im wyszło !!!! I taniej, bo w ratach, a ja mam takie nieoprocentowane, toć to przecież czysty zysk !!!! No, a ja kupić i tak nie mogę, bo synowi pokój zrobić muszę, a to kosztuje nie mało..Mężu jakby wody z mózgu zrobić sobie nie dał, powiedział żeby syna zjeść, aparatu nie kupować i to dopiero będzie zysk! Więc jęczałam dalej…. W końcu powiedział,że poprzedni aparat mi kupił i od trzech lat słyszy codziennie, że  on jest do dupy , a tani też nie był! To tłumaczę,że teraz ja sobie wybiorę,a on tylko zapłaci, więc do dupy nie będzie i ja jakbym musiała od trzech lat słuchać, to chyba bym już dawno kupiła dla świętego spokoju! Sama kupić sobie nie mogę, bo spłacam telewizor od paru lat, a teraz kryzys jest i nie dam rady kolejnej raty, a telewizor też im Mikołaj przyniósł i pomocników nie miał! A mógł sobie aparat przecież kupić, bo Mikołaj i tak mało ogląda, a Ty z dziećmi to i owszem!!! Mężu gustuje we wszystkich bajeczkach, ogląda jakiegoś Pinky i Mózg ( Magda jest Pinky on jest niby Mózg), Pana Kota (ostatnio bardzo na topie) wespół zespół z Fretką…a są jeszcze jacyś chrzestni wróżkowie…to nawet bardzo ładnie śpiewa,o Hanie Montanie to nawet nie wspomnę, aż podejrzeń nabrałam dziwnych, czy z nim aby wszystko ok! Walą jakimiś grypsami, a jak mężu krzyknie KORNISZON, to dzieci się zrywają sprzed telewizora i pędzą sprzątać, więc może te kreskówki nie są do końca takie złe?! Nie wiem, czy macie pojęcie o czym oni gadają, bo ja niestety nie .Ale wracając do tematu, perswadowałam dalej, że jak aparat będę posiadać, to tylko z korzyścią dla rodziny, bo czasu mniej mi to wszystko zajmie, nie będę musiała połowy domu wynosić do ogrodu,żeby fotki cyknąć, nie trzeba będzie tego zrzucać, żeby obejrzeć i później prawie wszystko wyrzucić, za to będą lepsze obiadki…i deserki…bo i czasu więcej..że człowiek musi się rozwijać i że bardzo dobrze jest jakies hobby w życiu posiadać! Pierwsze pękło moje dziecko, bo serce dobre ma bardzo, mówi: Mamuś, ja ci ten aparat kupię…W pierwszej chwili radość dzika mną wstrząsnęła dogłębnie, niestety później przyszło opamiętanie…no bo jak to tak , prawie, że nieletnią jeszcze, wykorzystywać?! I to matka własna, rodzona…no nijak nie wypada. Z krwawiącym sercem, dzielnie odmówiłam…po paru dniach westchnień, pękł Misiek, no bo chyba każdemu facetowi zmiękło by serce patrząc na rozpacz wielką malującą się w oczach jego żony wślipiającej się bezustannie w zdjęcie i opisy techniczne upragnionego sprzętu, klasy bądź co bądź średniej!! W każdym razie wolę myśleć, że o rozpacz moją, a nie o te jęki chodziło.Zresztą co za różnica, grunt ,że jest:))) Do świąt oczywiście czekać nawet nie myślałam, w końcu do dobrych ludzi Mikołaj może wpaść wcześniej, więc następnego dnia byliśmy juz w sklepie, a teraz…. latam , cykam, pstrykam…jest piękny, obłędny i robi najpiękniejsze zdjęcia pod słońcem! Wymarzony, wyśniony, wyczekany, wydziadowany!!! I po co komu dużo pieniędzy? Czy ktoś kto ma wszystko, cieszy się,aż tak bardzo? Na pewno nie!
Ja pieniędzy w nadmiarze nigdy nie posiadam, za to mam wspaniałą rodzinę, dzieci o wielkich , dobrych serduszkach (dzięki Bogu,że jedno już pracujące:), męża dzielnie znoszącego moje wybryki i zachcianki przez tyle długich lat i mnóstwo planów, marzeń…
IMG_0126-1
Jak już dziadowałam, to przy okazji ptaszynki cudne kupiłam ( znaczy Misiek kupił, a ja wybrałam), ptaszynka 1,99 całe kosztowała, więc nawet nie powiedział… po co ci znowu ten kolejny badziew? Obok był jeszcze jelonek urody wielkiej, ale chyba przegiełąm, bo spojrzał juz spode łba , więc szybciutko się wycofałam, a jak kasę dostanę , to sobie sama kupię. Mam aparat co cudne zdjęcia robi, mam śliczne ptaszki, pierniczki upieczone,w domu porządek, bydło wszelkie nakarmione,koty na zdjęciach posiadają już łapy i fałdki różne i nie są tylko czarną plamą,a Madzia zaprosiła mnie dzisiaj na Upiora w operze, więc zaraz idę z uśmiechem przyklejonym do pyska ,się pacykować, bo do stolicy jadę:) Jutro, ponieważ jęczeć już nie mam powodów,z poranną kawką nadrobię wszystkie zaległe posty i znowu będzie miło i sympatycznie, bo z pewnością przez te parę dni stworzyłyście już niejedną cudowną rzecz i napisałyście niejeden post.
A na dzisiaj żegnam się z Wami, aparatem cudnym i komputerem, buziaki wielkie wszystkim odwiedzającym przesyłam!
Życie jest piękne, a ja nieustannie szczęśliwa!

PARĘ SŁÓW WYJAŚNIENIA
Przeczytałam właśnie Wasze komentarze i doszłam do wniosku, że jak coś napiszę, to tak zamotam,że ciężko mnie zrozumieć:(
Otóż chciałam wyjaśnić ,że:
Po pierwsze: Mikołajowy Misiek sponsoruje zakup połowy aparatu, natomiast  drugie pół spłacać będzie Magda (dziecko moje ukochane) i gdyby nie jej pół , to pewnie Misiek by się nie ugiął tak szybko!!!

Po drugie: Napisała do mnie przerażona Pani Hania obawiając się o stan umysłu mojego męża i o zdrowie moich dzieci. Pani Haniu, chciałam podkreślić,że Misiek dzieci na pewno nie skonsumuje, a Synek jest ZAJĄCEM !!! ( którego zresztą też nigdy by nie zjadł) .Uczciwie przyznaje,że kogoś kto odwiedził mnie po raz pierwszy, moje słowa mogły wprowadzić w błąd, jakoś tak z góry założyłam, że odwiedzają mnie tylko osoby, które już tu kiedyś były i trochę mnie znają:) W związku z powyższym proszę spać spokojnie, nigdzie nie donosić, bo Misiek kanibalem w 100% nie jest, głową własną za to ręczę, gdyż to ja z reguły przyrządzam mu posiłki.

Po trzecie: Mój nowy super sprzęcior:)))) to CANON EOS 450D. z obiektywem 18-55 mm- też canona, bo ma stabilizator obrazu w obiektywie.Zastanawiałam się pomiędzy 450, a 500 ale różnica jest tylko w nakręcaniu filmów ( 450 - nie posiada tej opcji) a ja i tak nie kręcę nic aparatem, i w matrycy ...tamta jest większa, ale dla nieprofesjonalisty, czyli mnie w tym wypadku, nie ma to znaczenia ( różnicę widać ponoć tylko na dużych wydrukach.), a przy większej matrycy, zdjęcia są jeszcze większe i zajmują więcej miejsca na komputerze, więc zdecydowałam się na 450.I chciałam zaznaczyć,że ja się na sprzętach fotograficznych w ogóle nie wyznaję:))) Czytałam i czytałam, żeby badziewia kolejnego nie kupić. Ja tam prosta kobieta jestem i chcę tylko żeby kolory były naturalne, a zdjęcia nie rozmazane...poprzedni aparat , małpa nikona, był tragiczny w pomieszczeniach, bo na zewnątrz to zdjęcia ładne robił, ale wewnątrz...to był rentgen , a nie aparat !!Jak człowiek stał w pomieszczeniu, to na zdjęciu wychodził przezroczysty i wszystko co za nim, było przez niego widać! Jak oglądam programy o duchach w których pokazują zdjęcia, to okazuje się,że mogłabym im dostarczać takie zdjęcia tonami, bo u mnie najwyraźniej same duchy pomieszkują! Lampy, to były rozmazane ,żółte placki, a teraz...świeczka ma płomień, lampa klosz, dziecko oczy, a ściana w kolorze orchidei, a nie wściekłego kanarkowego!...no cudny jest! A jak jeszcze uda mi się włosy na pszczelej brodzie sfotografować, to osiągnę pełnię szczęścia !!! Bo te włosy na brodzie i czapla co zamieszkuje na rozlewisku, były jednym z wyznaczników zakupu aparatu:)) Można tego canona kupić z innym obiektywem Tamron (wychodzi trochę taniej i zdjęcia można z bliższej odległości robić) , ale on z kolei nie ma wbudowanego stabilizatora obrazu, a mnie się ręce trzęsą, to wolałam nie ryzykować. Ale nie bierzcie ze mnie przykładu jeśli chodzi o zakup aparatu, bo ja się naprawdę na tym nie znam, a potrzeby mam chyba niewielkie, myślałam,że żeby zrobić wyraźne zdjęcie będę musiała ręcznie ustawiać, a tu proszę, automat wciskam i  sam robi!!! W razie jakiś pytań służę pomocą:)



 

Po czwarte: oczywiście,że się nie krępujcie i pokazujcie, przeklejajcie czy co tam chcecie róbcie z tym postem! Każdy chwyt dozwolony, jeśli w ten sposób uda się Wam zdobyć wymarzony aparat! Moja przyjaciółka mówi mężowi: "przykro mi kochanie, ja nie jestem byle kim, tylko kobietą kosztowną i jak Cię nie stać, to Ty masz problem skoro się ze mną ożeniłeś! Musisz się lepiej postarać..."
A mówi to tak naturalnie i takim tonem jakby to było oczywiste! Mądra jest!

Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)))

PS . Upiór w operze był rewelacyjny!
 
>