niedziela, listopada 27, 2011
Czerwone święta
Cóż ja mogę powiedzieć, oprócz tego, że żyję cały czas :)Strasznie przepraszam wszystkie, bardzo zaniepokojone osóbki, które maile do mnie słały i na fb pisały:) Nie odpalałam komputera przez długi, długi czas,więc dopiero w sobotę odebrałam wszystkie wiadomości. Kochani, naprawdę się nie macie o co martwić, jak zejdę, to ktoś z pewnością Was poinformuje :) Nie mam czasu,po prostu, w moim życiu mnóstwo się dzieje, o czym z pewnością niedługo napiszę.
Póki co, staram się powolutku zmieniać wystrój w domu, już na ten bardziej świąteczny. W tym roku święta będą czerwono, zielono- piernikowo- złote. Tak więc Was raczej nie zaskoczę:)
Święta ciepłe, pachnące piernikami,suszonymi śliwkami, jabłkami i grzybami.Kredens chwilowo przeistoczył się w namiastkę spiżarni i graciarni. Czerwień zdominowała półki..malinowe i truskawkowe dżemy, suszona żurawina, cynamon, migdały i mnóstwo orzechów. Nawet przez krótką chwilkę poczułam świąteczny klimat, tym bardziej, że w pojemniczku, znalazłam, zapomnianą, ubiegłoroczną bombkę.
Osiołek również żyje:) Nawet schizy mu przeszły. Wszystkie moje zwierzaki są pod stałą opieką weterynarza, ale niestety Osiołek jest w tym wieku, że operacja nie wchodzi w rachubę, ze względu na serce. Co się zaś tyczy, oślego pęcherza, to jego zachowanie nie jest dla mnie nowością, zachowuje się tak raz na jakiś czas, odkąd tylko do nas trafił- to cholernie złośliwe bydle- chodzi i sika :) Niepokoiło mnie raczej jego wskakiwanie na moją głowę..to była nowość( oczywiście o ile za oknem nie szalała burza-bo jak błyska- to też norma )
Pozdrawiamy więc, Was cieplutko i mam nadzieję, że do zobaczenia wkrótce.




