poniedziałek, stycznia 11, 2021

Jak nie dopuścić do depresji





Witajcie po Nowym Roku. Przerwy mam straszne, ale to chyba tylko dlatego, że przenoszę bloga i średnio sobie z tym radzę, więc, żeby zdrowia nie tracić , to w końcu skorzystam z usług jakiegoś specjalisty. 

Co dalej z pisaniem bloga ?

Piszę właściwie codziennie, więc napisanie tekstu, samo w sobie nie stanowi specjalnie problemu, aczkolwiek zaczęłam się momentami zastanawiać czy ma to w ogóle jeszcze jakikolwiek sens. Ludzie w tej chwili nie mają podobno czasu na czytanie, a cóż dopiero komentowanie. Dużo prostszą formą komunikacji wydaje się instagram czy też FB. Dla ludzi...dla mnie jakby nie do końca, biorąc pod uwagę ilość wypluwanych z siebie słów i ograniczenia tam panujące powodują ,że nie mam zielonego pojęcia o czym pisać i jak niby miałabym to ująć w paru zdaniach. Jeśli ktoś tu jeszcze zagląda, to proszę napiszcie co myślicie, czy warto pisać bloga czy nie ? Jakie są Wasze odczucia ? Pisanie , jeśli  tylko czyta parę osób, wydaje się bezsensowne, bo pracy przy opublikowaniu posta, dodawaniu zdjęć trochę jest, więc dużo prościej będzie mi pisać do tzw. szuflady. No dobra, to prośba jest... jeśli zaglądacie i uważacie, że ta moja pisanina ma sens, to dajcie znać pod postem w komentarzu. 

Obsesja szczęścia

A teraz z zupełnie innej beczki. Wczoraj na portalach społecznościowych, umieściłam króciutki ( bo inaczej się tam nie da :) tekst o walce z demonami. Dostałam mnóstwo wiadomości, ogrom ciepłych słów i  całe tony wsparcia. To jest dla mnie bardzo  ważne . Wiara w to ,że są na świecie ludzie, którzy życzą dobrze, dla których napisanie miłego słowa nie stanowi problemu, ludzie o których wiemy, że choć znamy się tylko wirtualnie, życzą nam szczerze wszystkiego co jest najlepsze. To daje power i energię, pozwala wierzyć, że ani my, ani świat, wcale nie jest zły, pozwala spojrzeć na problemy i ludzi z zupełnie nowej perspektywy. Ponoć najbardziej ranią nas Ci, których najmocniej kochamy i jest to fakt niezaprzeczalny. Wśród mnóstwa wiadomości, były i takie, ( za które również bardzo dziękuję, więc proszę, żebym nie została źle zrozumiana.), że jestem silna, że dam radę, żeby nie myśleć i żyć dalej, żeby kopnąć problemy, przywołać uśmiech i śmiać się im w pysk....

I...no właśnie...

Jak radzić sobie z problemami

Zupełnie, ale zupełnie się nie zgadzam z takim podejściem do życia. To epatowanie na każdym kroku radością i szczęściem, sprawia, że aż mi się ulewa momentami.

Gdzie człowiek nie wejdzie na okrągło czyta, jacy to wszyscy są szczęśliwi, jakie wszystko jest piękne i cudowne, jacy wszyscy są wdzięczni...za wszystko.

Nie zrozumcie mnie źle, a kto mnie zna bliżej, myślę, że nie będzie miał problemu z interpretacją mojego toku rozumowania. Z reguły jestem zadowolona z otaczającego mnie świata, dużo się śmieję, kocham pierdylion rzeczy, uwielbiam życie , wszystkie pory roku, kocham wiatr, deszcz, śnieg i słońce...staram się żyć szczęśliwie, docenić to co mam etc. Nie mówię absolutnie o tym, że każdy powinien przelewać swoje żale na media społecznościowe i dla odmiany pisać jaki to jest nieszczęśliwy i smutny., ale....mam mózg, tak jak i my wszyscy. Nie rozumiem tej udawanej obsesji szczęścia . Ja wiem,że pewne książki stały się modne, że człowiek powinien myśleć pozytywnie, że to co dajesz, to otrzymasz...tak...wierzę w to wszystko, wiem ,że uśmiech wywoła uśmiech, że dając dobro, zdecydowanie częściej również je otrzymamy, że nie można chodzić złym, smutnym i wkurzonym , bo wtedy jest jeszcze gorzej. 

Ale nie można również bagatelizować problemów i udawać ,że ich nie ma, co na chwilę obecną wydaje się, że jest bardzo powszechnym zjawiskiem.

Nie można spychać do podświadomości czegoś, co jest w nas żywe, co boli, co wymaga pracy nad sobą, nie można bagatelizować problemów, bo przestajemy używać mózgu, co w efekcie jest dla nas bardzo zgubne.

Każdy problem wymaga rozwiązania. Im większy, im bardziej boli , tym więcej wymaga czasu, aby je znaleźć, więcej pracy nad sobą, żeby znów móc cieszyć się życiem. Cały czas trwa w nas walka świadomości z podświadomością, Świadomość, w takich sytuacjach, powoduje ogromny ból, smutek, złość, rozczarowanie...te wszystkie uczucia, są w nas dlatego, żeby nas ostrzec, żeby nie dopuścić do kolejnego zagrożenia. To organizm nas broni, wysyłając sygnały ostrzegawcze, jak bardzo brutalnie by to nie zabrzmiało. I choć zupełnie logiczną rzeczą jest to, że chcemy jak najszybciej się od tego odciąć, nie chcemy się tak czuć, nie chcemy tej rozpaczy, to właśnie ten moment jest od tego, aby dokładnie się przyjrzeć zaistniałej sytuacji, tak aby móc zrozumieć i ewentualnie wiedzieć, jak zabezpieczyć się lepiej na przyszłość, co robić i jakich nie popełniać błędów. Jeśli zepchniemy tego potwora do podświadomości i przywołamy na twarz tępy uśmiech, jeżeli będziemy próbowali udawać, że nie ma tematu, to oczywiście, że będziemy mogli dalej żyć w pozornie lukrowanym świecie i pozornie będziemy znów mogli normalnie funkcjonować, bez tego potwornego bólu czy smutku, który spędzał nam sen z powiek...ale czy aby na pewno ? Kto z Was słyszał, żeby potwór sam z siebie zdechł ? Dokąd nie ukręcimy mu łba, dotąd będzie rósł w siłę i w najmniej oczekiwanym momencie, w momencie kiedy będziemy bardzo osłabieni, bo na horyzoncie pojawią się nowe potwory...on wyjdzie na światło dzienne i zaatakuje ponownie. Jak wtedy damy radę? Skoro nie byliśmy w stanie zmierzyć się z jednym potworem? Jak pokonamy w takim razie kolejne ? Znów udając ,że nie ma tematu ? Przyjdzie moment, że potwór urośnie do niewyobrażalnych rozmiarów. Z pięciu, dziesięciu mniejszych potworów, zrobi się jeden, ogromny, którego nie będziemy już w stanie zlekceważyć. Całe zło, którego staraliśmy się unikać, aby żyć szczęśliwie i nie myśleć o problemach , zaatakuje ze zdwojoną siłą, a my, nie wiedząc jak się bronić, będziemy wtedy całkowicie bezsilni. To właśnie z braku rozwiązywania bieżących problemów pojawia się bezsenność, lęki, depresja, alkohol, narkotyki, kompulsywne zachowania i próby samobójcze...stajemy się bezradni jak dzieci, problemy nas przerastają i nie potrafimy już żyć mówiąc" jaki piękny dziś dzień," " jaka jestem wdzięczna za to, że świeci słońce" . Podświadomość nie śpi, ona nigdy nie odpoczywa. Oddychamy, mówimy, chodzimy...nie używając do tego zupełnie świadomości. Tak samo jest z naszymi myślami. Podświadomość wkrada się na każdym kroku, kiedy śpimy, kiedy ze wszystkich sił , staramy się o czymś nie myśleć, są to odczucia, których za wszelką cenę staramy się świadomie unikać, a jednak podświadomość narzuca nam ich obrazy. To komnata w którym przechowywane są nasze odczucia, zdarzenia , emocje. Jeśli wspomnienie jest złe, takie zostanie, jeśli dobre, również nic się nie zmienia. Jak chcemy urządzić nasz pokój ? Wszyscy lubimy przecież ładne czyste wnętrza, dlatego nie możemy robić tam śmietnika, należy wymieść wszystkie śmieci i usunąć potwory, które czają się w kątach, nim będzie za późno na cokolwiek.

A wtedy bez względu na rezultat naszych porządków, staniemy się znów silniejsi i będziemy mogli powiedzieć" jestem wdzięczna, że rozwiązałam ten problem, bo teraz znów mogę spokojnie żyć ".


99 komentarzy:

  1. Bardzo brakuje mi blogów. Starej daty widać jestem... Nie cierpię filmików (nic co się rusza i mówi). Insta jeszcze może być, ale tak na prawdę brakuje mi czytania. Więc ja przyjmę (będę czytać) z ogromną przyjemnością wszystko co napiszesz...
    Twojego bloga bardzo lubiłam, historie o zwierzętach, ogrodzie, domu, dzieciach (jeszcze wtedy...). O Tobie.
    Brakuje mi bardzo tych dni, kiedy rano robiłam kawę i zagłębiałam się w historie innych ludzi...
    Pozdrawiam
    Ella-5

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja szczerze powiem,że też zdecydowanie wołałam tą formę. Nie było kiedyś takiego zadęcia,. Ale to może kwestia czasów, a nie mediów społecznościowych. Szkoda tylko,że człowiek patrzy na to jak walka szczurów z korporacji, przenosi się również na inne dziedziny życia. Bardzo mi miło czytać takie słowa. Dziękuję Ella, że poświęciłaś chwilkę,żeby odpisać :)

      Usuń
  2. Też jestem za blogiem i dłuższymi wypowiedziami. Zawsze czytam je z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I suoer:) Mam nadzieję,że jest nas więcej. Miłego wieczoru życzę.

      Usuń
  3. 1)Bardzo cenię te miejsca, które mimo powszechnego upadku dłuższej formy pisanej, przetrwały. Żałuję, że tak ich niewiele i obecnie trudno znaleźć nowe.
    2)To całe szczęście na pokaz jest nudne i męczące. Tak jakby ludzie byli z plastiku, albo wycięci wprost z katalogu Ikea. Każdy ma jakiegoś trupa w szafie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też niezmiernie żałuję, to miało swój niepowtarzalny klimat. Nikt nie słyszał o jakiś statystykach i SEO, a ludzie poprostu się lubili.
      A jeśli chodzi o punkt 2, to dokładnie się z tym zgadzam, każdy ma jakiegoś trupa i może nie do końca każdy chce o tym otwarcie mówić, co szanuję, ale udawanie,że wszystko jest ok. prowadzi do załamania nie tylko nerwowego.
      Zyczę miłego wieczoru i mam nadzieję, do usłyszenia wkrótce.

      Usuń
    2. Od kilu lat czytam Twojego bloga To lek na skołotaną duszę. Pisz jak najczęściej

      Usuń
    3. Dziękuję bardzo :) Gdybym tylko wiedziała :)

      Usuń
  4. Mogłabym właściwie przepisać komentarz Elli-5 :-) A od siebie dodam, że w dużym stopniu to właśnie jest różnica między tradycyjnymi, starymi blogami, a wykreowanym do bólu światem sztucznego szczęścia z instagrama i fejsbuka, ten blogowy był bardziej "Życiowy". Tylko trzeba pewnie sobie odpowiedzieć na pytanie, co istnienie w wirtualnej przestrzeni ma mi dać, bo każdy z wymienionych kanałów ma innych odbiorców .
    Wszystkiego dobrego w nowym roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, zdecydowanie tak. Tu było takie realne życie...ploteczki, śmiechy ,żale i brak wszechobecnej obłudy.
      Tak, też się zastanawiałam co ma mi dać, ale dopiero niedawno. W momencie kiedy zaczynałam pisać bloga, nikt nie słyszał o reklamach i nikogo , a przynajmniej większości, to nie obchodziło.
      A co mi to dawało wtedy: radość, szczęście i możliwość rozmów z przemiłymi osobami. Oglądanie wspaniałych prac innych i mnóstwo innych rzeczy. Teraz...czuję się tu bardzo odosobniona. Bardzo mało blogów, z tych które były jeszcze istnieją, a jak są, to też sporadycznie. Dziękuję ślicznie za zyczenia i również życzę samych pięknych chwil w Nowym Roku.

      Usuń
  5. Zgadzam się z Tobą ,że dziś pisanie bloga sie zdewaluowało:)Jest z tym mnóstwo pracy,trzeba zdobić fajne zdjęcia,napisać tekst a komentuje parę osób,chociaż jak popatrzysz na wejścia to wchodzi kilka setek.Ale ja uwielbiam te kilka osób co zostawia komentarz,uwielbiam również tych co zaglądają i nic nie napiszą,ale są i dla nich,dla siebie dopóki sił mi starczy będę pisała.Chociaż raz w miesiącu :))))Na instagram wstawia sie raczej same zdjęcia z jakimś hasztagiem,więc wstawiam a piszę na blogu))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak...i człowiek czuje się tutaj bardzo osamotniony. Tak, jak patrzę na statystyki, to masz rację, widać, że dużo ludzi wchodzi, ale...no właśnie...wchodzi. I nie wiesz czy się podoba czy nie..trochę tak jakbyś mówiła do ściany :) Choć i tak nie mogę narzekać, bo troszkę osób się odzywa, za co jestem niezmiernie wdzięczna. Gorzej, że nie wiem jak to jest, ale zdjęłam moderację już dawno temu, a okazało się ,że mam komentarze do zatwierdzenia o których nie wiedziałam... Ja na instagramie usiłuję coś pisać, no ale ja mam faktycznie problemy z krótkimi wypowiedziami, tak więc bardzo topornie mi to idzie :) A jaki Ty masz nick na iG ? Czyli mówisz,że zostajemy ? :)

      Usuń
    2. Enasboz:)))piszę z Toba również na insta:))))buziaki:)))

      Usuń
    3. No proszę:) Te zmiany nicków i zdjęć powodują,że człowiek nie wie, kto jest kim

      Usuń
  6. Pisać! Poproszę. Ja bym czytała :) Wróciłam do "Utkane z marzeń" po długiej przerwie by odkryć, że nadal istnieje jako stary dobry blog. Czytając wpisy czuję się zaproszona bliżej. Blog to jak dzielenie się z czytelnikami jakimś fragmentem swojego życia, choćby w formie przemyśleń o nim. Komentarz to reakcja na ten podarunek. W "szybszych" mediach chyba nie o to chodzi. Mniej liczy się treść, bardziej osiągi i statystyki. Pewnie stąd taka koncentracja na powierzchowności i pozorach. I złudzenie, że wszystko można załatwić jednym kliknięciem.

    Dobrego Nowego Roku!

    mialkotek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło. Ja też wróciłam po długiej przerwie, ale momentami mnie to przerosło. Kiedyś, byli tu ludzie, ten blog żył :) Znaliśmy się...dzisiaj, są tylko cyferki. I choc wiem,że życie pędzi w zastraszającym tempie, to jednak chyba znów chcę tu przystanąc i troszkę odpocząć. Dziękuję bardzo za miłe słowa i życzenia i również życzę Pięknego Nowego Roku. Mam nadzieję,że do usłyszenia wkrótce.

      Usuń
  7. A ja to jestem ciekawa,czy istnieją jeszcze osoby,które piszą do siebie listy,takie w kopercie ze znaczkiem?Trochę odbiegłam od tematu.ale chodzi mi o to,że wszystko się zmienia..mamy teraz irytujące,ekshibicjonistyczne formy komunikacji i przekazu....Szkoda..Ewa.P.S.Pisz Elizo dla nas,ale jeśli ma Ci to zajmować czas,którego masz z pewnością mało,to rezygnuj..Pisz dla siebie i swoich bliskich..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że raczej nie....chyba, że mocno starsze pokolenie. Ja piszę listy i czasami je wysyłam, ale w formie elektronicznej. I generalnie jeśli są to jakieś stresogenne sytuacje. Ogólnie uważam,że pisanie listów, pozwala przemyśleć wiele rzeczy, zastanowić się nad daną sytuacją, spychając emocje na dalszy plan. Często w złości powiemy coś, czego później żałujemy, a list daje nam perspektywę, daje czas żeby się zastanowić. Ja jestem bardzo impulsywna i ogólnie mówię, to co myślę, raczej bez zastanowienia, więc kiedyś wypracowałam sobie taką właśnie technikę...pisania listów, których bardzo często, po tym jak emocje opadną, nie wysyłam.
      Jeśli chodzi o czas, to mam go raczej ostatnio mało, dlatego tylko,że totalnie w łeb wzięła moja organizacja. Ale już zwieram szyki:) Stąd też i to moje pytanie do Was.

      Usuń
  8. Zawsze wypatruję nowych postów :) - czytam bloga od początku, chociaż dopiero niedawno dopisałam się do obserwatorów (ale miałam na liście blogów).
    Głosuję za utrzymaniem tego bloga przy życiu :)

    Czytanie regularne, ale gorzej z komentowaniem. Dlatego nie mogę mieć pretensji o to, że zanika dawny sposób komunikacji na rzecz nowszych technologii.
    Ja należę również do minionej epoki blogowej aktywności i wcale nie mam zamiaru przenosić się z pisaniem w inne miejsca. Nie odpowiada mi natłok migających funkcji, nadmierna szybkość informacji, znikanie tekstów i zdjęć w morzu bzdur i kłamstw.
    Szczególnie drażni mnie niechlujny język - błędy ortograficzne i stylistyczne, dziwna pisownia i ta nowomowa rodem z sms-ów. O chamstwie i agresji lepiej nie mówić.
    Wiem, że blogi to już dziś niszowa cząstka internetu, ale ja przy niej pozostanę, chociaż ostatnio bardzo ograniczyłam swoje pisanie. Właśnie z powodu braku odzewu z drugiej strony monitora. To już od dawna mnie męczy i pisałam również u siebie na ten temat. Tak mi żal dawnych kontaktów, które dodatkowo poznikały wraz z likwidacją blogów na bloxie i innych platformach.

    A problemy życiowe w ostatnich latach mnie pokonały - za dużo, zbyt poważne. Choroby, śmierć w najbliższej rodzinie... śmierć nie wybierająca, zabierająca i młodych i starych i najmłodszych.
    Żyję już dość długo, więc biorąc to wszystko pod uwagę plus pandemię, nie dam się przekonać do tej sztucznej szczęśliwości w amerykańskim stylu - w każdej sytuacji być happy.

    Mimo to staram się dostrzegać czasami radosne chwile w życiu i tego się trzymam.
    Pozdrawiam serdecznie i przesyłam życzenia jak najlepszego tego nowego roku 2021 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to mamy nawet podobnie :) Ja też często nie komentuję, a oglądam...ale głównie z racji tego, że bardzo dużo osób mnie odwiedza. Jestem tutaj, na FB, IG, więc dostaję ogólnie dużo komentarzy, a jeszcze więcej wiadomości prywatnych, które bardzo sobie cenię. Nie wszystko ludzie chcą napisać w komentarzu i doskonale to rozumiem.
      Ja miałam ułatwione zadanie, bo jak zaczynałam pisać bloga, to nie miałam bladego pojęcia ,że inni też to widzą, a później....poszło już z górki, siłą rozpędu. Ale ten blog żył, właśnie dzięki komentarzom i wiadomościom jakie od Was otrzymywałam. Wiedziałam, że jest Wam bardzo potrzebny, co z jednej strony było dla mnie niezrozumiałe, a z drugiej dawało mnóstwo siły napędowej , radości i wdzięczności.

      Tak, piszesz o morzu bzdur...ja dokładnie odnoszę takie samo wrażenie. Zaczęliśmy koncentrować się na zdawkowych informacjach, co pochłania zbyt dużo czasu. W gąszczu i natłoku wirtualnych kaw, głupich min, w pędzie, żeby nadążyć odpisać wszystkim, wejść do tych , którzy odwiedzili nas, tracimy z oczu to co najcenniejsze. Wirtualny świat, potrafi dać bardzo dużo , ale i zabiera mnóstwo. To jest cena jaką się płaci za bycie tutaj w dzisiejszych czasach.
      Mam troszkę inne podejście.. nie mam w sobie tego dzikiego pędu, nie interesują mnie statystyki, a żywy, myślący ,czujący człowiek, który wiem, że wchodzi z potrzeby, z którym mogę nawiązać relację, a nie jest tylko kolejną cyferką. W tym wypadku jakość, ponad ilość stawiam zdecydowanie na pierwszym miejscu.

      Problemy, ostatnich powiedziałabym nawet 10 lat, mnie również pokonały i bardzo, bardzo zmieniły na niekorzyść. Długo szukałam rozwiązań, kręcąc się tak naprawdę w kółko i zajęło to zbyt dużo czasu. Poniekąd myślę, że gdzieś się w tym wszystkim pogubiłam, dlatego od myślenia, przechodzę teraz do działania i mam nadzieję, że lada moment zobaczę zmianę w sobie. Te wszystkie problemy są, one nie znikną, tylko dlatego, że ja tak chcę. Nie jesteśmy w stanie tego zmienić i na wiele rzeczy nie mamy wpływu...ale..no właśnie , nie mamy wpływu, a dalej żyjemy, więc tak naprawdę to , jakie to życie dalej będzie zależy tylko od nas.

      Dziękuję za Twój komentarz i za życzenia. Oby te radosne chwile, zdarzały się jak najczęściej, czego również Tobie, z całego serca życzę.

      Usuń
    2. Dziękuję za życzenia - mając nadzieję nie poddawajmy się zbyt szybko :)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Myślę, że tak właśnie zrobię, anonimowa istotko:) Dziękuję, że się odezwałeś/aś

      Usuń
  10. Ja też proszę pisz. Bardzo lubię zaglądać i przyznam się, że do niektórych Twoich wpisów wracam, zaglądam, inspiruję się. Bardzo lubię Twój styl pisania. Serdecznie pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Beatko dziękuję. Takich słów mi potrzeba, żeby zdecydować co z tym dalej zrobić. Jeśli wiem, że dalej jesteście, to z pewnością nie zaprzestanę pisać. Wasze reakcje, powodują, że wiem ,że jest sens dalej to robić, że nie mówię jedynie do ekranu laptopa. Wiem ,że jest teraz ciężko o komentarze, bo świat idzie w bardzo złym kierunku i pęd życia powoduje,że brakuje nam czasu. I doskonale to rozumiem, ale ...będę niezmiernie wdzięczna, jeśli raz na jakiś czas, napiszesz,że poprostu jesteś :) Buziaki ogromne i do usłyszenia

      Usuń
  11. Pisać, mój Boże, absolutnie pisać i nie przejmować się takimi sierotami, jak np. ja, co to czytają, ale na napisanie słowa marnego lenia dostają, więc nie komentują. Czasem zbyt dużo myśli i wrażeń, by krótki komentarz wrzucić.Pisać!
    Pozdrawiam najcieplej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulciu, bardzo dziękuję. Po prostu raz na jakiś czas, postaw choćby kropeczkę i wiem wtedy, że jesteś. Gdybym chciała stąd odejść, to nie pytałabym się, kto tu jest :) , a zrobiła to. Mam do tego miejsca, do tamtych czasów ogromny sentyment i ogromnie mi tego brakuje. Tu toczyło się takie prawdziwe życie i mam nadzieję,że wspólnymi siłami doprowadzimy do tego, że będzie jak dawniej.
      buziaki ogromne

      Usuń
  12. Elizo , pisz koniecznie .Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro ktoś wchodzi tutaj w środku nocy, to znaczy ,że naprawdę warto pisać.
      Dziękuję i również pozdrawiam.

      Usuń
  13. Bardzo ciekawy wpis dotyczący szczęścia, tego prawdziwego i pozorowanego. A co do blogów? Prowadzę, ale rzadko ktoś coś napisze. Mam kilka odwiedzających, do policzenia na palcach, takich wiernych, z wpisami. Ja też u nich bywam. To już prawie jak przyjaciółki. Mam też listę blgów które obserwuję, nie zawsze pozostawiając wpis, ale gdy brak tam nowego posta, to zastanawiam się co sie stało. Tak, jestem zwolenniczką słowa pisanego, tradycyjnego bloga. I jeszcze jedno, na blogu, gdzie mogę btć anonimowa, łatwiej mi się wyżlić, wyrzucić z siebie to co boli. Spełniać więc on może czasem rodzaj terapii.Pozdrawiam. Pisz dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to właśnie dzisiaj tak jest. Ja , patrząc na statystyki widzę,że naprawdę mnóstwo ludzi zagląda. Oczywiście nie może się to równać z czasami, kiedy po wrzuceniu posta od razu było 900 osób, ale doskonale to rozumiem, bo abstrahując od tego, że czasy się zmieniły, to również i ja , na pewnym etapie życia, bardzo zawiodłam. Mnóstwo ludzi miało prawo odejść i doskonale to rozumiem.
      A jeśli chodzi o tradycyjne blogi, to też uważam,że ta forma komunikacji, jest zdecydowanie lepsza. Może mniej zdawkowa? Może jesteśmy bardziej się w stanie tak naprawdę otworzyć, a nie pokazywać jakiś kawałeczek życia, trzymając w ręku wirtualną kawę.
      Co się zaś tyczy anonimowości...czasami wystarczy się wylogować z konta i wtedy możemy pisać anonimowo...i zgadzam się,że czasami jest łatwiej i czasami to bardzo pomaga.

      Dziękuję bardzo za miłe słowa, mam nadzieję, że uda się nam reaktywować ten świat :)
      Życzę mnóstwa komentarzy i ludzi, którzy zatrzymają się u Ciebie na dłużej.
      Pozdrawiam cieplutko

      Usuń
  14. Pisz, pisz i nie przestawaj. Instagram czy facebook są dobre do tego by wrzucić fajna fotkę, napisać trzy słowa i tyle. Blog to blog, dla mnie jest jak papierowa książka a nie jej namiastka na tablecie. I nie znoszę blogerów na youtube. No nie mogę po prostu, choćby to był jeden z ulubionych blogów, jak kiedyś Green Canoe :/ to już nie to samo i przestałam tam wchodzić... nie rób więc tego, pisz, nas czytających masz wielu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dziękuję :) Tak , zgadzam się, że z pewnością tego nie zastąpią, ale nie da się ukryć,że blogi przestały już być takie na topie jak kiedyś i powoli zastępuje je inna forma kontaktu, a właściwie jego braku. Czy tak się całkowicie stanie? Nie jestem do końca przekonana, stąd też moje pytanie do Was, odbiorców. Wydaje mi się, że niekoniecznie. Telewizja, Netflix, czytniki książek...też weszły z mocnym przytupem, a jednak jest wielu zwolenników tradycyjnych książęk Dlatego myślę,że i blogi, choć być może w okrojonej postaci, ale zostaną z nami jeszcze na długie lata. I nie jest to chyba kwestia samych autorów blogów, że znikają. Ale ludzie stają przed faktem, że pod postami nie ma komentarzy, więc pojawiają się pytania...po co ? Ale tak naprawdę co by się stało, gdybyśmy w net wpisali..."kanapa" i wyskoczyłyby tylko sklepy ? Jeśli wpiszemy "problemy" i pojawią się długa lista psychologów i psychiatrów, ewentualnie same naukowe opracowania? Za blogami stoją żywi ludzie, ich myśli, przeżycia , prace i chyba dlatego nigdy nie znikną o ile ludzie sami nie pozwolą im odejść :)
      Jeśli chodzi o Asię, to myślę, że ilu odbiorców, tyle opinii. Każdy lubi inną formę przekazu i wszystkich nie da się niestety zadowolić. Każdy stawia na coś innego i kieruje się czymś innym.
      Jesteśmy ludźmi, zmieniamy się, zmieniają się nasze cele i pragnienia, więc można odejść, jeśli coś nam przestaje odpowiadać, a jeśli jesteśmy w stanie odnaleźć się w nowej rzeczywistości, wtedy zostać.
      Jesteśmy ludźmi , każdy jest inny i dlatego ten świat jest tak ciekawy. Gdybyśmy byli tacy sami, życie byłoby monotonne i bardzo nudne.
      Pozdrawiam cieplutko, bardzo dziękuję za słowa otuchy i...nie dajmy się :)

      Usuń
  15. Piszesz za malo.Zgladamtu czesto i czekam...Nie korzystam i nie bede z tzw.mediow spolecznosciowych.Czekam na Twoja ksiazke...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Piszę bardzo dużo, ale nie tutaj. Więc chyba czas to zmienić :) A wiesz, że książkę zaczęłam pisać dwa lata temu i rzuciłam w kąt? Właśnie do niej wracam. Dziękuję.

      Usuń
    2. Teraz sie wstydze-Ty dla nas ksiazke zaczelas pisac a ja nawet komentarza nie zostawiam.Zmienie to...A na ksiazke czekam,bo nawet blog dla mnie trudny-ja to z zupelnie innej epoki jestem.

      Usuń
    3. Hahaha, no coś Ty :) Kto wie, może skończę tą książkę :)
      Może wena spłynie :) Miłego dnia.

      Usuń
  16. Pisz! To ja wchodzę i nie komentuję, przyznaje bez bicia :) Ale tak mi brakowało Ciebie w sieci! Tak się przyzwyczaiłam... Wchodziłam tu do Ciebie jak do przyjaciółki, choć się przecież wcale nie znałyśmy, bo nie komentowałam! Pisz... Instrukcje obsługi czegokolwiek przepisz ale po swojemu ;) Pisz... Mnie też brakuje blogów, choć sama piszę od lat. Mnie też życie gniotło i jeszcze gniecie, czasem się czuję jak chomik w kołowrotku. Tu przychodziłam odpocząć, zaczerpnąć oddechu, dystansu... Pisz proszę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błahahaha....no ta instrukcja obsługi , to mnie rozwaliła:) A życie, no cóż...każdy jakies tam swoje gnoity ma, na miarę swojej perspektywy. Smutne to,że człowiek nie może ( a może właśnie nie umie ) żyć bardziej bezstresowo. Postaram się pisać więcej. Dziękuję ślicznie i życzę miłego dnia.

      Usuń
  17. Witaj Elisse!
    Lubiłam Cię odwiedzać i z przyjemnością będę to robiła nadal o ile blog będzie dla Ciebie przyjemną formą kontaktu z czytelnikiem, bo uważam, że to Ty powinnaś czerpać radość a nie przymus czy powinność z takiej formy komunikacji.
    Prowadzę bloga dość krótko i dla mnie jest on rodzajem internetowego pamiętnika, w którym zapisuję chwile, myśli, wspomnienia, zatrzymuję w kadrze podróże, drobiazgi, codzienność... Nie mam (z wyboru)FB ani Instagrama, bo nie podoba mi się ten "przefiltrowany" wykreowany i wylukrowany świat i nawet jeśli blogi są passe to kompletnie mnie to nie obchodzi. Dla mnie właśnie słowo ma moc. Od dawna bardzo lubiłam czytać blogi, ale sama nie byłam pewna, czy to co mam do powiedzenia czy pokazania (moje pasje) w przestrzeni publicznej Kogoś zainteresuje. Spróbowałam... i spotkałam się z ogromnie ciepłym przyjęciem i życzliwością ze strony Czytelników. Inspiracją były dla mnie autorki znanych i ciekawych blogów.
    Co się zaś tyczy komentowania postów, to z tym bywa bardzo różnie. Posłużę się własnym doświadczeniem i spostrzeżeniami w tym temacie. Autorki znanych i popularnych blogów z przyjemnością przyjmują komentarze, ale ich nie odwzajemniają (w przeważającej większości). Bardzo często nawet nie odpowiedzą na taki komentarz... Dla mnie to sygnał, że Ktoś pisze tylko dla siebie. I nie ma w tym nic złego, bo uważam, że to autor bloga ustala reguły "na swoim podwórku." Ale oczywistym jest, że komentować już nie będę...
    Ważne jest, by Ktoś nie próbował tłumaczyć się w stylu: "Nie mam czasu, bo..." Taki argument jest dla mnie nie do przyjęcia, bo dlaczego Ktoś uważa, że Jego czas jest cenniejszy od czasu osób, które odwiedzają tego bloga, by go przeczytać oraz często zostawić ślad w postaci komentarza...
    Rozumiem też, że możesz mieć po "przysłowiową kokardę" wylewającego się zewsząd szczęścia. Podchodzę do tego chyba z większym luzem... Myślę, że czasami ludzie bywają nieszczęśliwi, cierpią i kreują sobie jakąś bajkę o sobie, bo brak im sił, odwagi, by zmierzyć się z problemami. Nie mi to oceniać. "Architektura" duszy i psychiki człowieka jest zbyt skomplikowana...
    Pięknie pozdrawiam i mam nadzieję "do poczytania."
    Anita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Anito.Z reguły staram się żyć i robić to co lubię, więc o zmuszaniu mnie do czegokolwiek właściwie nie ma mowy :) Lubię pisać, bardzo lubiłam to miejsce, czułam się tutaj jak u siebie i...o to właśnie chodzi. Żeby robiąc coś , czuć się dobrze.
      Apropos komentarzy i odpisywania na nie...nie do końca się z Tobą zgodzę w temacie nieodpisywania. Nie każdy kto komentuje , pisze bloga...więc patrząc w ten sposób, ma więcej czasu. Ale nie o to generalnie mi chodzi. Ja mam IG, FB i blog...wszędzie jest mniej lub więcej komentarzy, dodajmy do tego wiadomości prywatne, których dostaję bardzo dużo i które są zdecydowanie bardziej obszerne, często wywiązuje się dosyć długa dyskusja, bo wiadomo, że ktoś , kto pisze indywidualnie, chce porozmawiać, bardziej prywatnie :) To zajmuje naprawdę dużo czasu. Ja mam malutkie konta, ale te dziewczyny , które mają ogromne, musiałyby poświęcić parę jak nie paręnaście godzin na odpisywanie. A przecież jeszcze wchodzą na inne konta, lajkują.. muszą zrobić zdjęcia, wstawić tekst, a do tego często dochodzi praca na etacie i zwykłe życie. Nie sądzę, żeby pisały dla siebie..myślę, że po prostu naprawdę fizycznie nie dają rady i że nie jeden związek rozpadł się przez komentarze. Dobrze jest jeśli uda się to jakoś wypośrodkować, tak właśnie aby nie był to przymus, a przyjemność. Ja osobiście też bardzo często nie komentuję, ale wchodzę ,lajkuję, a raz na jakiś czas, staram się zostawić po sobie jakiś ślad w postaci słowa pisanego. Gdybym miała ogarnąć wszystko u siebie i u dziewczyn, które odwiedzam...to naprawdę, musiałabym siedzieć przed komputerem non stop. Wiem, że jest mnóstwo tzw. cichych obserwatorów i też to rozumiem, nie każdy musi od razu się wypowiadać, są ludzie, którzy wolą pozostać anonimowi , a mimo wszystko lubią być i czytać czy też oglądać. Każdy z nas jest inny i dlatego ten świat nie jest nudny:)
      Właśnie o to chodzi, że ludzie kreują swoją bajkę i nie ma w tym absolutnie nic złego, bo tak właśnie być powinno. Chodzi mi jedynie o nieudawanie, że nie ma problemu...bo problemy są i wcześniej czy później, przyjdzie się nam z tym zmierzyć :)
      Dziękuję pięknie za Twoją wypowiedź i również mam nadzieję, że do usłyszenia. Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  18. Witaj!
    Już nie pamiętam jak trafiłam na Twojego bloga w 2013 roku. Chyba sama wtedy zaczęłam blogować (a raczej wstawiać zdjęcia). U Ciebie znalazłam zaczarowany świat i poczułam, że to co opisujesz jest mi bliskie: ogród, ciepły dom, sposób patrzenia na świat. Z ogromną przyjemnością czytałam każdy Twój post. Gdy zniknęłaś na kilka lat martwiłam się czy wszystko u Ciebie w porządku. Kiedy znów w zakładce ulubione blogi pojawił się Twój wpis naprawdę się ucieszyłam. Nie rezygnuj z pisania bloga bo znów będzie mi brak Twojej obecności. Ja prowadzę blog właściwie dla swojej rodziny. Stał się pamiętnikiem , który przenoszę na karty fotoksiążek. Pozdrawiam serdecznie. Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A staram się odpisywać po kolei jakoś Twój komentarz chował się za każdym razem :( Ale najważniejsze, że w końcu się pokazał :)Bardzo, bardzo dziękuję za te słowa. Mam nadzieję, że wspólnymi siłami uda nam się odtworzyć atmosferę dawnych czasów. Fajnie tak relacjonować życie w formie zdjęć, a takie podsumowanie jak u Ciebie, 2020 roku, chciałam zrobić już tyle razy i właściwie nie wiem czemu się nigdy za to nie zabrałam. Zdecydowanie trzeba będzie to kiedyś nadrobić. Zniknęłam, bo włamali mi się na blog i było przekierowanie na inną stronę, po latach w końcu go odzyskałam...ale wtedy już wszystko tutaj się zmieniło. Teraz już jestem i dzięki Waszym słowom, mam nadzieję,że uda mi się bywać tutaj dużo częściej , niż ostatnimi czasy :)
      Miłego dnia:)

      Usuń
  19. Witaj..
    Dawno dawno temu trafiłam na Twój blog.. zakochałam się w nim..wertowałam blog do tyłu, przeczytałam każdy post. Codziennie sprawdzałam czy jest coś nowego. Później była długa długa cicha paroletnia przerwa..
    Zdjęcia to nie to samo.. ludzie stają się coraz bardziej ubodzy w słowa.. przeglądają lajkują bez żadnych emocji..
    U Ciebie na blogu jest cieplutki cudowny nastrój którego mi teraz bardzo brakuje..
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za dzisiejszy post..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martini, bardzo dziękuję :) Masz rację, ludzie są coraz bardziej ubodzy w słowa. Ja mam jakiś taki naturalny dar od dziecka, że błędy robię sporadycznie...a teraz coraz częściej zastanawiam się jak coś napisać. I wynika to chyba z braku tradycyjnego pisania na kartce papieru.
      Bardzo się cieszę,że lubisz mnie odwiedzać i mam nadzieję,że będziemy miały okazję jeszcze nie raz porozmawiać :)
      Pozdrawiam i miłego dzionka życzę.

      Usuń
  20. Czytam blogi i czytam też fb. Chyba po prostu chodzi o to, że na fb mamy szybszy dostęp do nowych postów. Co do emocji to mamy pełne prawo do odczuwania całego ich zakresu i nie ukrywania tych smutniejszych za sztucznym uśmiechem. Co do wdzięczności... Ja dopiero teraz uświadomiłam sobie za ile rzeczy mogę być wdzięczna, nawet za to świecące słońce...i dobrze mi z tym. Przedtem byłam starszym malkontentem, nie twierdzę, że nie miałam powodów...Ale teraz mi jakoś lżej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak zarówno IG jak i FB ma swoje plusy. Można codziennie wrzucić jakąś fotkę i wymaga to zdecydowanie mniej pracy. Myślę, że jest to fajny sposób na utrzymanie relacji z czytelnikami i też nie jestem absolutnie ich przeciwnikiem. Od długiego czasu , prawie codziennie coś dodaję, ale brak tam miejsca na dłuższe wypowiedzi...od tego jest właśnie blog :)
      Wdzięczność...oj ja też odczuwam...wdzięcznośc , dumę i radość. Na pewno bardzo to pomaga w postrzeganiu otaczającego świata, ale chodzi o to,żeby nie było to robione na siłę, żebyśmy w momencie, kiedy przytłaczają nas problemy, nie mówili...ależ dzisiaj się wspaniale czuję, a powiedzieli : dzisiaj mam problem, który muszę rozwiązać, właśnie po to,żebym jutro mogła powiedzieć "ależ się wspaniale czuję" :)

      Usuń
  21. Bardzo proszę pisz. Też odczuwam brak blogów, zwłaszcza tych, z którymi zaczynałam. Należę już chyba do garstki tych, co piszą, choć rzadko, ale jednak od czasu do czasu... Ciągle FB mnie nie przekonuje - za szybko,zbyt chaotycznie, gubię się w gąszczu informacji. Pozdrawiam serdecznie i cieszę się, że nadal tu mogę zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie :)A FB, ja tam bywam regularnie i dalej się gubię :)Ale taka jest chyba specyfika tych portali...codzienna relacja z tego co było:) To jak ? Piszemy dalej ?:)

      Usuń
  22. Bardzo lubie ten blog,ma Pani piekny styl pisania.Zachwycam sie domem i ogrodem.Kocha Pani zwierzeta,ja rowniež.Prosze pisač dalej.Alicja z Czech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za tak miłe słowa. I chciałam powiedzieć, że mam na imię Eliza :) i ze bardzo mi miło :)

      Usuń
    2. Mnie rowniež Elizo.Prawda jest ,že komentarze pisze bardzo rzadko ,ale prosze pisz,zagladam do ciebie bardzo czesto.Pozdrawiam.

      Usuń
  23. Wydaje mi się, że pisanie ma sens, jeśli sprawia nam przyjemność, albo służy czemuś ważnemu dla nas - wyrzuceniu emocji, wygadaniu się, czy też wielkiej chęci podzielenia się czymś z potencjalnymi czytelnikami. Od dawna czytam Twojego bloga, choć może nie zawsze komentuję;) I czasami żal, że nie ma wpisów na tych starych, ulubionych blogach... Sama też już nie piszę tak często, jak dawniej, ale jednak bloga nie zamykam, niech sobie będzie i czeka na natchnienie.
    Co do tej obsesji szczęścia - sama nie wiem... Nie korzystam z FB, na Instagramie obserwuję bardzo wybrane osoby, które prezentują coś, co mnie interesuje, np. ogrodowego bzika;) Na yt też mam ulubione kanały - właśnie ogrodowe, kulinarne, śledzę parę dziewczyn, które mieszkają w innych krajach i pokazują, jak się tam żyje.
    Emocje trzeba przyjąć i przeżyć, po coś je mamy... Jeśli coś zamieciemy pod dywanik, to prędzej, czy później wypełznie i da nam do wiwatu.
    Wchodząc na konkretne blogi, czy kanały na YT, mam okazję zmierzyć się ze swoimi emocjami - czy to, co widzę i czytam, mówi coś o mnie samej, np. jakie emocje we mnie budzi i co mogę z tym zrobić, by lepiej mi się żyło...
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj mi też bardzo, bardzo brakuje tego " starego blogowego świata " , wchodziłam kiedyś tu na dawne blogi... tak wiele z nich zniknęło z wirtualnej przestrzeni...
      Emocje, szczególnie sprawy, które mnie bulwersują, to ja raczej wyrzucam tam , gdzie nikt tego nie przeczyta, bo taki post miałby ładnych parę stron :) ,u mnie to chyba taka terapia...pisanie listów do siebie i powiem Ci ,że bardzo dobrze się sprawdza, bo p ozwala na uwolnienie emocji i spojrzenie na sprawę z innej perspektywy. Kiedyś tak robiłam zawsze, później zaprzestałam, a od pewnego czasu, znów do tego wróciłam.
      A jeśli chodzi o FB i IG...tak, w tej sytuacji najlepiej jest obserwować konta, których tematyka nas interesuje i to jest chyba tam najbardziej zdrowe podejście.
      Pozdrawiam Cię Kochana cieplutko i bardzo się cieszę,że cały czas jesteś :)

      Usuń
  24. Pisz! Proszę pisz! O wszystkim. Co boli i cieszy. Masz dar przekazu, a to nie jest częste. Pozdrawiam.
    Eea123

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Nie ukrywam, że takie słowa wywołują szybsze bicie serca :) A ,że dar mam ? Ojej...no sama nie wiem...jakoś w życiu codziennym mam wrażenie,że gadam do ścian :)
      Buziaki i do usłyszenia

      Usuń
  25. Cześć! Szczęśliwego Nowego Roku! Cieszę się, że coś dodałaś 😊 Zwłaszcza, że ten post poniekąd opisuje moją sytuację 😑 Nawet nie wiesz, jak bardzo, głównie podświadomie tlumiłam swoje problemy i uczucia aż teraz w styczniu właśnie obudziłam się z ręką w nocniku i zaczęłam żałować wszystkich lat,które nie do końca z mojej winy w większości zmarnowałam. Oczywiście, nie wszystko było złe i też uważam, że należy się cieszyć każdą chwilą. Jednak zwykle toksyczne osoby nam wmawiają, że trzeba kontrolować swoje emocje i że smutek lub jakakolwiek inna "negatywna" reakcja na przeciwności losu (zwykle wywołane ich chorobliwą kontrolą) to są rzeczy świadczące o niepoczytalności ludzi je odczuwających. Jak ja żałuję, że nie trafiłam na Twój blog wcześniej lub że taka Eliza, ktoś taki jak Ty nie podszedł do mnie i nie powiedział mi tego wszystkiego z jakieś 17, ewentualnie do 9 lat temu. Tego powinno się uczyć w szkołach. Może ludzie nie byliby tacy próżni i podatni na kontrolę ze strony swoich oprawców. Dlatego tak wygląda FB i inne tego typu media. Rzecz jasna, wszystko ma swoje wady i zalety. Ja mam konta w mediach społecznościowych i wiem, że ma to swoje dobre strony. Mimo to, co blog to blog. Na Twój trafiłam pod koniec października, 2016 roku. Czytałam posty sprzed lat i robiłam to rzadziej, dzięki czemu jakoś dotrwałam do kolejnego wpisu po latach. Uważam, że powinnaś pisać. Myślę, że ludzie tak naprawdę wolą klasę od kiczu i autentyczność od życia na pokaz. Wystarczy nawet młodemu człowiekowi, takiemu tuż po maturze pokazać coś tandetnego i coś porządnego i gwarantuję Ci, że będzie go bardziej ciągnąć do tego drugiego 😉 Już chyba Ci napisałam, że Twoja autentyczność jest kluczem do sukcesu Twojego bloga. Może nie tymi słowami, ale chyba już o tym ok. 2 lat temu wspominałam. Masz dar bycia sobą za wszelką cenę i powinnaś poprzez blogowe wpisy uczyć innych, jak podążać ścieżką zgodną z własnymi przekonaniami. Co do wpisów, czekałam aż przeniesiesz blog, ale długo tego nie robiłaś, więc coś tam dodałam do ostatnich dwóch postów 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zgadzam się z Tobą że w szkołach powinno się uczyć nas jak żyć. Tymczasem od dziecka jesteśmy stopniowo przyzwyczajani do kłamstwa, ukrywania prawdziwych uczuć, wpychani w chore konwenanse. /Od najmłodszych lat tłumi się szczerość, na rzecz kłamstwa..i po co ? Nie mówię tutaj absolutnie o braku kultury i krzywdzeniu słowami innych. Nie mów tak...nie wypada, nie płacz...taka duża dziewczynka i płacze? Popatrz...Kasia czy Zosia jest taka grzeczna..masakra. Kto powiedział ,że faceci nie płaczą? Idiota. Facet, dokładnie tak samo jak kobieta ma prawo do wyrażania swoich uczuć...ale przecież zaraz usłyszymy,że beksa...i tłumimy to wszystko w sobie, i wstydzimy się rozmawiać, bo przecież nie wypada powiedzieć,że mi się coś podoba jak reszcie się nie podoba...i zaczynamy żyć życiem wykreowanym nie przez nas, a przez sztuczne konwenanse...oj długo by o tym pisać. To temat na oddzielny post. O tym jak od dziecka, na siłę robią z nas innych ludzi niż jesteśmy. A przecież każdy na początku ma uczucia, które potrafi wyrażać. Dlatego dzieci są szczere do bólu, bo jeszcze nie poddały się całkowicie ingerencji dorosłych.
      Dziękuję Agnieszko za miłe słowa i mam nadzieję,że do usłyszenia wkrótce

      Usuń
  26. Droga Elizko :)) w pierwszych słowach mojego listu ......takie papierowe listy dostawałam od babci.List papierowy ma włożoną do koperty kawałeczek duszy.Pamiętam do dziś jak po ślubie pisałam do mamy ,żeby mi szybko odpisała jak się gotuje barszcz.Dziś by pyknął do internetu ,ja dusza sentymentalna ,trzymam te wszystkie stare listy ,kartki ,nie potrafię ich wyrzucić .Listy od męża z wojska do ktorych nie mam jeszcze odwagi zajrzeć .Jednym słowem pisanie jest ważne .Już mało ludzi pisze papierowe listy ale tu jak Twój blog to takie aksamitne treści.Co do tych potworów to wierz mi ,że są takie których psychika nie udźwignie.Ja po ciężkiej stracie ,jak już trochę się wydrapałam z czarnego mroku to wszystko co pamiętałam upchnęłam za pancernymi drzwiami ,których nawet nie uchylałam .Wszystkie obrazy ,wspomnienia ,zdjęcia.Wyszło słonko ,jest dobrze ,ale te drzwi nie wiem czy kiedyś otworzę .Widzisz jak różnego gatunku mogą być te nasze demony.Szkoda mi jeszcze bloga Penelopy ,że już nie pisze .Tak ,że pisz i oby do wiosny :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Kochana, ja też takie listy pisałam do Babci, jeszcze nawet do Rodziców z obozów :) I pamiętam jak człowiek czekał na takie listy, jak biegał do skrzynki. Nawet z Tamarą z ZSRR pisałam i paczki sobie wysyłałyśmy :) Z koleżankami pisałyśmy do siebie listy, dwa razy w tygodniu...piękne czasy :) , które niestety już nie wrócą, a szkoda. Też trzymam listy, pamiątki...wszystko. Mam oddzielne pudła swoich dzieci, w których są listy, laurki...i wracamy do tego z sentymentem raz na jakiś czas.
      Jeśli chodzi o demony...nie jestem psychologiem i w sprawach, aż tak traumatycznych przeżyć nie odważyłabym się komukolwiek doradzać. Natomiast wiele się słyszy o tym jak przenosimy zupełnie nieświadomie zachowania z dzieciństwa. Czytałam na ten temat mnóstwo książek i opracowań...tam też natknęłam się kiedyś na artykuł o DDA.i szok. Nawet nie sądziłam,że coś takiego istnieje, a jednak..
      Penelopa ma konto na Instagramie...bardzo rzadko coś wrzuca, ale cały czas jest:)Sporo dziewczyn udało się tam odnaleźć. Życzę Ci Kochana samych słonecznych dni i oby nigdy więcej demony nie miały już do Ciebie dostępu :)

      Usuń
  27. Bardzo cenie Twoj blog. Uwielbiam tu zagladac. Ciesze sie jak dziecko, kiedy sie pojawia nowy wpis. Wielu rzeczy od Ciebie tez sie nauczylam. Podziwiam Twoj zapal do zycia.Pozdrawiam z zimowego Wilna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mi miło czytać takie słowa:) Dziękuję, dziękuję. Ojej z Wilna? Super..byłam chyba dwa lata temu, piękne miasto, piękna architektura. Byłam chyba wszędzie gdzie się da, a że jeszcze mięso wtedy jadłam, więc raczyłam się cepelinami :)
      Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  28. Hej Elizko. Marzena z tej strony (nyna__82 z Ig ����).
    Przeczytałam cały Twój wpis, wszystkie komentarze tutaj i pod postem na insta i cieszy mnie ogromnie ilość osób, która wciąż tu z Tobą jest i namawia Cię do dalszego kontynuowania bloga. ��
    Wiesz, że osobiście jestem Twoją wielką fanką i właśnie tutaj na blogu Cię "poznałam" i pokochałam, a gdy tu zapadła cisza, zaczęłam szukać Cię gdzieś indziej. Gdy w końcu sama założyłam profil na Ig, tam też znalazłam i Ciebie i to była wspaniała chwila. A jeszcze fajniejsze było to, że mogłam mieć z Tobą kontakt, bezpośredni (przez wiad. w DM'ach), dla mnie to była taka abstrakcja, że mogę pogadać z kimś, kogo od lat podziwiałam, a teraz z tą osobą "rozmawiam! Coś fantastycznego. ☺��
    Elizko, mnóstwo ludzi wciąż jest przy Tobie, kocha czytać Twoje wpisy, ceni za szczerość, nie udawanie i prawdę, za autentyczność, za całą Ciebie. Dlatego również jestem za tym, byś pisała. Ile chcesz, gdzie chcesz. Byle sprawiało to radość nie tylko nam - czytającym, ale przede wszystkim Tobie - piszącej. ����❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ja to czytam wszystkie Twoje wpisy, a Gizmo to oczywiście,że mój ulubieniec.I powiem Ci jedno...zamiast pisać tam i kontynuować w komentarzach, myślę,że to właśnie Ty powinnaś się zastanowić nad założeniem bloga! Baaaa....uważam,że zdecydowanie powinnaś mieć bloga i ,że znajdziesz tutaj odbiorców.
      Jeju...zawstydzasz mnie. Ja jestem dokładnie taka sama jak wszyscy, a Ty piszesz o kontakcie ze mną , jakbym jakimś guru była:) Litości:) Dziękuję Ci Kochana za miłe słowa, tak w sumie bardzo się cieszę, że zadałam to pytanie, bo teraz wiem, że warto to kontynuować, a zainteresowanie blogiem , jest cały czas żywe :)
      W związku z tym...do usłyszenia wkrótce i mam nadzieję,że będę Cię mogła odwiedzić na Twoim blogu :)

      Usuń
  29. Cieszę się, że piszesz czekam z niecierpliwością na każdy wpis. Jestem jak najbardziej za blogiem, gdzie można poczytać, pomyśleć.. Instagram? Faktycznie samozadowolenie trochę oderwane od rzeczywistości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Te komentarze są dla mnie wskazówką do tego, co powinnam robić.
      Pozdrawiam

      Usuń
  30. Witam Cię Elizo, też jestem "za". Dla mnie jesteś najlepszą blogerką. Uwielbiałam i uwielbiam jak piszesz. Zawsze z utęsknieniem czekam na Twój każdy odzew. Jesteś szczera, prawdziwa i to się czuje. Serdecznie Cię pozdrawiam. Ula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dziękuję pięknie. Bardzo mi miło czytać takie słowa. Jestem szczera , niestety...co równa się temu, ze brak mi dyplomacji i często prowadzi do spięć:( Ale ma też to i swoje plusy, a jak na to popatrzeć z boku, to uważam ,że jest ich więcej niż minusów :)
      Dziękuję raz jeszcze i równieżpozdrawiam

      Usuń
  31. Zawsze tu z Tobą będę :-) zaczęłam od bloga, Fb czy ig to juz bardzo późne z Tobą spotkania i wszędzie jest pięknie. A apropos ogólnie wylewanej szczęśliwości...to dość ważny temat poruszyłaś, któremu można byłoby wiele stron poświęcić...każdy krotki mój komentarz wydawałby mi się nie adekwatny i dość płytko potraktowany do wagi tematu. Napiszę tylko, że czasami mam podobne odczucia, różnie to bywa, ale lubię czytać, gdy ludzie szczerze wyrażają siebie.****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu, jak miło Cię widzieć. Mam nadzieję,że już jest ok ? Bo trochę mnie wystraszyłaś. Tak, ja też lubię szczerość i jest to chyba rzecz, która w relacjach z ludźmi, jest dla mnie najważniejsza. Oczywiście sposób wyrażania tej szczerości, to już osobny temat, a czasami warto przemyśleć nim coś szczerze powiemy:) Ale generalnie u ludzi wygląda to w ten sposób, że mówimy- kiedy powinniśmy milczeć i milczymy- wtedy , kiedy powinniśmy mówić.
      Pozdrawiam cieplutlko

      Usuń
  32. Pisać , pisać bo to ma sens , jest prawdziwe i szczere to pisanie .
    Pozdrawiam cieplutko Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, że się Beatko odezwałaś. Mam nadzieję, że w takim razie, będę miała możliwośc częściej tu bywać.
      Również pozdrawiam

      Usuń
  33. Eliza, przywołuje Cię do porządku i proszę mi tu o rezygnacji z blogowanie nie wspominać. Myślę, że przeskakując na inne social media, sami wpędziliśmy się w przysłowiowy ,,kozi róg,,. Instagram, fb ma w sobie jakąś nerwowość, gonitwę nieustanną, blog jest bardziej usystematyzowany. Tu się czyta, ogląda i odpoczywa. Nie są to tylko obrazki ociekające lukrem. Lubię wracać na ulubione strony i czuję się tam proszonym gościem. Co do samych komentarzy. Nie wiem czy to tylko kwestia brak czasu, skąd to rozleniwienie, ale dziwią mnie statystyki nieprzekładające się na reakcję Czytelników. Kilka lat temu w blogosferze było więcej życzliwości i głębszych relacji.
    Dla mnie nieocenioną wartością są te wszystkie wirtualne znajomości, które niekiedy dokonały się w realu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, czuję się przywołana do pionu :) A tak poważnie, to masz rację...tam jest taki dziki pęd, że czasami ciężko za czymkolwiek nadążyć. Za to na blogach, było jakoś tak...bardziej domowo? Swojsko ? Tutaj człowiek miał wrażenie,że bardziej znał ludzi:) Głębsze relacje , wydawałoby się że faktycznie zanikają, ale nie wiem czy to tylko moje wrażenie, czy tak się dzieje naprawdę, ale ogólnie świat zrobił się bardziej płytki, ludzie zamknięci w korporacjach albo swoich domach, czas wolny zapychamy tanią rozrywką, tak aby nie myśleć o problemach. Ludzie szukają czegokolwiek, byleby tylko nie zostać sam na sam ze swoimi myślami. I chyba właśnie dlatego tak się dzieje...brak nam kontaktu ze sobą, a cóż dopiero z innymi ludźmi.
      Ja nie wiem, czemu ja jakimś filozofem nie zostałam :) Misiek mi zawsze powtarzał, że minęłam się z powołaniem :)
      Miłego dnia Kochana

      Usuń
  34. Oczywiście że pisz. Pamiętam jak opłakiwałaś Adamka, jak czyściłaś stawek, jak szyłaś firaneczkę, żeby Cię sąsiad nie podglądał (z tym podglądaniem to może przesadziłam, ale firaneczka czadowa była). I pierwsze autko z automatyczną skrzynią biegów. No i te piękne zdjęcia. Zachwycałaś, inspirowałaś - i rób tak dalej :). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie to miłe. Czasami jak czytam Wasze wiadomości, to mam wrażenie,że pamiętacie więcej niż ja sama..O Adamku bardzo, bardzo często myślę, to była taka strata, która na zawsze pozostawiła głęboki ślad. Staw już nie przecieka, Sąsiad dendrolog zmarł parę lat temu :(a firaneczka wisi do dzisiaj, choć już w coraz bardziej opłakanym stanie, bo koty traktują ją jak drabinkę :), a Chrabąszcz z automatem jest do dnia dzisiejszego i pałamy do siebie miłością wieczną :) Dziękuję Kochana za Twoje słowa, dzięki takim komentarzom, wiem,że to co robię ma sens :)
      Pozdrawiam cieplutko i do usłyszenia :)

      Usuń
  35. Osobiście wolę podczytywać blogi, zawsze czekam na Twój wpis😊.

    OdpowiedzUsuń
  36. Osobiście wolę blog zawsze tu byłam i będę i proszę nie rezygnować z pisania to jak poezja pozdrawiam i zyczę dużo dobrego w 2021r.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie za miłe słowa. Postaram się być tutaj częściej. Również życzę wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku :)

      Usuń
  37. Zaglądałam do Ciebie od dawna. Kiedy zniknęłaś na kilka lat tęskniłam za Twoimi wpisami. Mam nadzieję, że będę mogła nadal tu zaglądać. Wszystkiego dobrego w 2021 roku. Pozdrawiam 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli rozumiem, że to co robię, ma sens. Dziękuję Kochan, również życzę samych dobrych chwil w Nowym Roku i do usłyszenia wkrótce :)

      Usuń
  38. też zaglądam i lubię czytać :)
    Sama też wolę bloga niż socjalmedia. Mam poczucie, że blogi są pełniejsze, wartościowsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też mam wrażenie,że tutaj jest zdecydowanie więcej wartościowych treści. Bardzo się cieszę w takim razie, miło mi ,że zaglądasz.
      Pozdrawiam cieplutko

      Usuń
  39. Elizko kochana bój się Boga-jakie przestac pisac??? Przeczytałam wszystkie komentarze i wszystko co chciałam powiedzieć już powiedzieli inni. Dodam tylko przykład z własnego życia odnośnie tych co zaglądają i nie piszą komentarzy. Lat do tyłu x jako swieza jeszcze mężatka po którymś tam z kolei już obiedzie pytam męża czy mu smakuje bo nic nie mówi. Ani że dobre ani nie dobre. Na co mąż zdumiony odparł- no przecież jakby było nie dobre to bym ci powiedział. Od tamtej pory nie pytam bo skoro zjada jest w porządku. Tak więc skoro zaglądają ludzie na bloga i nic nie piszą znaczy że im się podoba. Elizko pisz pisz pisz. Twój blog jest wspanialy. Zaglądam czytam i powracam do dawnych wpisow. Życzę Ci wszystkiego co najlepsze,sle serdeczności. Wszystkiego najlepszego w nowym roku. Ela O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaa...to Ty z mężem i jedzeniem miałas tak, jak ja z Miśkiem...
      -Misiek, kochasz mnie ?
      - Noooo.
      -To dlaczego tego nie mówkisz?
      - Bo to oczywiste. Jakbym Cię nie kochał, to bym z Tobą nie był :)
      Męska logika....Boziu, jak my to wytrzymujemy :)
      Dziękuję Kochana bardzo. To nie tak, że ja nie chce pisać. Ja pisałam tak rzadko, dlatego, że nie wiedziałam czy ktokolwiek to czyta. Statystyki nie pokazują z jakiego powodu ktoś tu wszedł. Czy było to wejście jednorazowe- bo akurat ktoś czegoś szukał, czy może ktoś tylko wszedł przez przypadek. Nie pokazuje kto był i tego,że ktoś wraca regularnie...a to właśnie tacy ludzie są dla nas najbardziej wartościowi, ludzie, którzy odwiedzają nas regularnie :)
      Dziękuję Elu i również życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.

      Usuń
  40. Uwielbiam Twoje BLOG i zdjęcia. Publikuj jak najwięcej. Ig to nie to samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję . Bardzo mi miło i mam zamiar, zacząć tu bywać częściej.

      Usuń
  41. PS. Elizko po książkę Twoja ustawiam się w kolejce. Ela O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej...jak mi miło. W końcu chyba zbiorę się w sobie i dokończę to,co zaczęłam dwa lata temu :)

      Usuń
    2. Elizko kochana w takim razie czekam cierpliwie na książkę. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  42. Pisz!!!!! Uwielbiam czytać Twojego bloga.

    OdpowiedzUsuń
  43. Pisz ile wlezie!!! Ja czytam i uwielbiam Twój blog od samego początku. Jest super a Ty jesteś naturalna i masz swój fajny styl pisania. Po tej wymuszonej sztuczności, która masowo grasuje to się jest spragnionym naturalności i szczerości. Życzę Ci, żebyś się nie zmieniła oraz wszystkiego co najwspanialsze, nie tylko na ten nowy rok, ale tak na całe życie 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie za tak miłe słowa i życzenia. Jednak troszkę wolałabym się zmienić, jakoś ostatnio zbyt dużo smutku w moim życiu, a zdecydowanie za mało uśmiechu. Będę pisać, bo po przeczytaniu Waszych komentarzy, wiem ,że warto :) Dziękuję raz jeszcze i również życzę samych dobrych chwil i mnóstwa śmiechu i uśmiechu :)

      Usuń
  44. Uwielbiam Twoj blog od zawsze i mam nadzieje,ze dalej bedziesz pisac.Pozdrawiam z zimnej Grecji.

    OdpowiedzUsuń
  45. Na Twój blog trafiłam kilka ładnych lat temu, codziennie sprawdzałam, czy oby nie ma kolejnego wpisu. Pamiętam jak czytałam z zaciekawieniem historie o syneczku Adamku. A jak zniknęłaś na baaaardzo długi czas, zastanawiałam się co się mogło stać. Bardzo się cieszę że wróciłaś i jesteś i nigdy już nie odchodż na tak długo. Jestem tym podczytywaczem co rzadko komentuje, ale obiecuję że teraz będę zostawiała ślad. Serdecznie pozdrawiam Magda

    OdpowiedzUsuń
  46. Zaglądam,czytam,oglądam i rozumiem 😀

    OdpowiedzUsuń
  47. Mam nadzieję, że ilość powyższych komentarzy przekonuje Cię do dalszego blogowania? Pisz ☺

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Utkane z marzeń , Blogger