Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawy. Pokaż wszystkie posty
Kolejne śmieciowe górki czyli ogrodowe historie cz.X i zabawa w 10

poniedziałek, sierpnia 30, 2010

Kolejne śmieciowe górki czyli ogrodowe historie cz.X i zabawa w 10


Tym razem powstały już chyba ostatnie, bo choć śmieciowe górki ubóstwiam wręcz , to niestety powoli zaczyna brakować miejsca. O górkach usypywanych z resztek domowych, badyli, chwastów i skoszonej trawy pisałam już wcześniej, więc powtarzać się nie będę, zobaczcie tylko jaka piękna ziemia powstaje z tego badziewia:)W dołki pod lawendę dosypałam troszkę piasku i żwiru, bo jak wiadomo lawenda nie lubi za żyznej gleby, a u mnie, toć to normalnie czarnoziem:)

IMG_2469-1 IMG_2471-1

Górki z lawendą powstały pod oknem biura i sypialni na piętrze, przy wejściu do ogrodu warzywnego i szczerze mówiąc mają małe szanse na przeżycie, bo Osiołek wiecznie tam włazi i zagląda przez okno. Osiołek jest bardzo towarzyskim psem i sam na dworze nie wytrzymuje dłużej niż 60 sekund, później podchodzi pod drzwi, a jak to nie daje efektu, to włazi pod okno biura i zaczyna śpiewać serenady, a ponieważ jest głuchy i ma to szczęście ,że sam siebie nie słyszy, więc wyje upiornie głośno. W związku z tym o ile lawenda nie zostanie zdeptana i połamana, to na pewno uschnie z rozpaczy od tego wycia, bo wiecie ,że badania potwierdziły,że kwiaty ładniej rosną jak im się śpiewa? Ale na pewno, nie wtedy jak śpiewa Osiołek!
Kolejną górkę przeznaczyłam na uprawę borówek amerykańskich…Ha, ha… znaczy się ho, ho:) ,piszę jakbym co najmniej posiadała hektar pod te uprawy, a ja zaledwie mam małą górkę na której , właśnie posadziłam cztery różne krzaczki co to od Wujka Ulubionego w prezencie też dostałam. Z jednego krzaczka w zależności od odmiany można zebrać od 3 do 6 kg borówek,więc tak sobie myślę,że z czterech powinnam mieć średnio ok. 16 kg, plus borówki od żony dendrologa w ilości ok. 10 kg rocznie, to nam starczy:)))


IMG_2549-1IMG_2545-1
IMG_2536-1IMG_2564-2

Na zdjęciach poniżej , po prawej stronie widać już posadzone krzaczki borówki, natomiast na kolejnym zdjęciu na wprost jest przygotowane miejsce na krzaczki czerwonych porzeczek, które maja rosnąć wzdłuż zewnętrznej strony pergoli. Po środku, będzie kolejna ścieżka i jak podrosną krzaczki, zrobi sie taki sympatyczny zaułek:))) Ta ścieżka będzie chyba zakończona górką pod którą będzie ziemianka, ale to chyba jednak znowu nie w tym roku:( Wiem,ze na razie nie wygląda to rewelacyjnie…ale będzie jeszcze ładnie:))) A pośrodku , na rozwidleniu ścieżki będzie takie małe rondo wysypane żwirkiem, tam będzie rosło cuś na pieńku, i otoczone to będzie żywopłocikiem z ..czegoś…może z santoliny albo bukszpanu?

IMG_2529-1 IMG_2528-1
Póki co mój ogród opanowały dynie monstery…nie wiem skąd się wzięły, bo sadziłam jedynie ozdobne i to w innym miejscu, a poza tym jak wyjechałam , to Magda je ususzyła, a te są jadalne. Mój biedny żywopłot ledwo juz daje radę, bo zwisa na nim 10 dyń i co chwila pojawiają się następne :)
IMG_2518-1 IMG_2533-1
Na pergoli dojrzewają winogrona, a pod zaczynają się już czerwienić pierwsze maliny i dojrzewać jeżyny… jak nic , idzie jesień:))) Co widać nawet po zdjęciach, za oknem szaro i ponuro i jakoś tak nieciekawie
IMG_2532-1 IMG_2516-1
Mirelka i Abily zaprosiły mnie do zabawy w 10 rzeczy które lubię, zabawa bardzo trudna, bo łatwiej by mi było napisać czego nie lubię, a tak…chociaż i tak dobrze, że nie muszę wymieniać co kocham, bo jak wiecie ja kochliwa strasznie jestem:) Więc abstrahując od rzeczy materialnych…
LUBIĘ:
1. śpiew ptaków,
2. rechotanie żab,
3.poranną ciszę,
4. wszystkie pory roku,
5. zapach i spokój jesieni ( jeśli ktoś wie, o co mi w ogóle chodzi:)
6. zwierzęta,
7. ludzi,
8. lubię śmiać się
9.lubię po prostu żyć,
10. I to co chyba najważniejsze: LUBIĘ SIEBIE :), tak zupełnie po ludzku, bez nadęcia i hipokryzji. Lubię istotę, która we mnie mieszka, ze wszystkimi jej wadami i zaletami.
A do zabawy zapraszam: Lacrimę, Bellisimę, Majową Babcię, Monicję 65, Aszkę 9 ,Monique, Natalinkę, Nelę, Asicę C i Szarą:)

Zasady:
1. Napisz, kto Cię zaprosił do zabawy
2. Wymień 10 rzeczy, które lubisz
3. Zaproś kolejnych 10 osób i poinformuj je w komentarzach

Pozdrawiam Wszystkich cieplutko ,życząc słoneczka i pięknych dni:)
Jak to z konkursami bywa…

sobota, stycznia 16, 2010

Jak to z konkursami bywa…

No i się narobiło,siadło wszystko, na samym początku internet, później picasa, poczta, a na końcu…komputer:)  Póki co został reanimowany, ale działa tak, że siedzę i wyję! A dlaczego nie działa, otóż mój mąż , super mózg komputerowy, twierdzi ,że nie działa przez te moje badziewne programy, które ściągam do pisania bloga…wrrr… oczywiście przez moje, bo póki ja nie pisałam bloga to komputer działał! No trafia mnie normalnie! Nie działa, bo szrot jest..warczę, ale nie Misiek twierdzi,że komputer jest super wypasiony, tylko moje programy go psują.
Tak więc mając na względzie dobro naszego małżeństwa postanowiłam stanąć do walki o laptopa i wziąć udział w konkursie na bloga roku…marzyć zawsze można.. . I tutaj chciałam bardzo podziękować wszystkim anonimowym i nie tylko:) ludzikom którzy byli tak mili i oddali na mnie głosy i którzy jeszcze mają zamiar to zrobić, głosowanie zakończy się 21 stycznia o godzinie 12.00 .Będę naprawdę bardzo wdzięczna, a Wy jeśli nawet nie przyczynicie się do poprawy stosunków między małżeńskich to i tak pomożecie wyjechać na turnusy rehabilitacyjne osobom niepełnosprawnym! A ponieważ jak wiecie już zapewne każdy sms kosztuje 1,22 zł brutto, więc Wasze pieniążki pójdą na szczytny cel!

2_obrazek47
boxik_glos[7]-1
Jeszcze raz bardzo pięknie dziękuję, choć na temat konkursów mam określone zdanie..
Otóż swojego czasu brałam udział w konkursie fotograficznym, gdzie wybrane przez internautów zdjęcie miało zostać umieszczone w gazecie. Wysłałam parę fotek, oczywiście z Synusiem na czele:)i strasznie marzyłam żeby Synuś w owej gazecie się znalazł. Wchodziłam codziennie i oddawałam głos( można było jeden dziennie, na jedną fotkę)  perfidnie na swoje zdjęcie,  a właściwie na zdjęcie mordki mej ukochanej! Ludziom też się Synuś podobał , bo oddawali głosy i w rankingach staliśmy dosyć wysoko, staliśmy aż do momentu kiedy to parę dni później  pokazało się zdjęcie kurki! Kurka- żółty grzyb sfotografowany chyba komórką, bo jakość tego zdjęcia była okropna..ot mały grzybek na leśnym poszyciu…oczywiście to też może być jakiś artyzm, ale gwarantuję Wam, że ta kurka do niego nie należała!Pan który kurkę obfocił , inne grzybki też posiadał na stanie i twardo na nie głosował… Równolegle z kurką pokazały się zdjęcia ptaszków i owadów ….zdjęcia przepiękne, widać że ktoś musiał poświęcić na to całą masę czasu, że to jego pasja…no cudne były…zagłosowałam..wchodzę ci ja następnego dnia i co widzę?  Synuś całkiem nieźle, ptaszki gdzieś tam na szarym końcu , a wygrywa…KURKA!!!! No dobra, myślę sobie…głosuje rodzina, i znajomi królika, jutro ptaszki i Synuś będą wygrywać…niestety …kurka szła po trupach zostawiając nas daleko w tyle…no szrpnęło mną…patrzyłam na te zdjęcia ptaków i nie mogłam się nadziwić, że jakieś imbecyle na taką kurkę szpetną mogą głosować! Zaczęłam twardo głosować na ptaszki, bo choć Synuś piękny był,a zdjęcie ładne właściwie tylko dzięki jego urodzie,to mój udział w tym był raczej znikomy, ale za to takie ptaszki wyczaić na gałązce…to dopiero sztuka…zawzięłam się ja na te ptaszki…za chwilę patrzę, bach…ptaszki w dół, a kurka w górę! No to chlu , ja mu zero, a ptaszkom sześć! Walka trwała, ale gościu jakiś zacięty chyba był, mężu wytłumaczyło, że musi tam jakieś ip. zmieniać, żeby móc oddawać, aż tyle głosów…a pan od ptaszków uczciwy był i ip. nie zmieniał…ja też nie, więc oddawałam tylko jeden głos dziennie. Synuś zyskał notkę powyżej dwóch, pan od ptaszków pomimo oddawania moich głosów był chyba jeszcze dalej, bo później doszedł, a jak myślicie kto wygrywał ????!!!! Na szczęście redakcja pisma doceniła zdjęcia “mojego” pana od ptaszków i pana od  owadów:)
Takie osoby jak pan od kurki, były chyba trzy lub cztery…a to wszystko żeby dostać album ze zdjęciami..
A to jeszcze jeden przykład…tym razem blog brał udział w konkursie, a nagrodą miał być artykuł, no to ja znowu o
Synku w gazecie chciałam napisać! Już po paru dniach dałam sobie z tym spokój i nawet tam nie wchodziłam, bo niech mi ktoś wytłumaczy jakim cudem ktoś, kto ma od 2007 roku 1000 wejść na stronę, może mieć oddane na jego bloga prawie 10.000 głosów???
Tym sposobem dałam sobie spokój z konkursami, bo przegrywać to ja mogę i owszem, ale uczciwie, a tak, to mnie cholera krew zalewa!
No , a tutaj jest to lepiej zabezpieczone, choć już widziałam podobne praktyki:))) 834 wejścia na stronę i po dwóch dniach, aż trzy kuleczki (51-250 oddanych głosów)! No chciałabym mieć i ja tak wiernych i oddanych czytelników:))) Chyba jakiś gościu wszystkie karty do telefonów wykupił w kiosku ruchu, bo z jednego numeru, można oddać tylko jeden głos:) Ale tutaj krew mnie nie zalewa, bo sam kasę wydaje , a cel szczytny , więc czemu by nie! Kupi sobie trochę taniej laptopa:) Poza tym jest masę naprawdę wspaniałych blogów, które twardo pną się do góry, a że obwarowania są dosyć ostre, więc jest to chyba jeden z lepiej zabezpieczonych konkursów z jakimi się zetknęłam! Jak tylko znajdę chwilkę czasu, a Misiek nie będzie mnie pędził od komputera , to wejdę na stronę bloga roku i pozwiedzam nowe blogi o których nawet nie miałam pojęcia! Tak więc trzymam kciuki za wszystkich uczciwych i życzę powodzenia w walce!
Niestety nie zdążyłam jeszcze odwiedzić Waszych blogów, cha, cha…nie zdążyłam jeszcze odwiedzić swojego…internet cały czas szwankuje i mam nadzieję,że ten wpis uda się jakoś opublikować. Aaa poczta zadziałała i weszło tyle maili, że nie wiem kiedy to nawet przeczytam, więc bardzo proszę o cierpliwość i wyrozumiałość, bo Misiek  właśnie będzie formatował dysk:) Jak tylko to zrobi i odzyskam dostęp do komputera, to zaraz się biorę do roboty:) Muszę pędzić, bo sapie tu ze złości nade mną i mówi, że jak zaczynam to nie potrafię skończyć, a miała być tylko chwilka:)))
buuuuziaki:)))))))))

niedziela, października 11, 2009

Ogłoszenie wyników

Komisja w składzie:

Adamek- zajęcze dziecko
Demon- kocie dziecko
oraz mama - czyli ja
ogłaszają wyniki losowania wianków!



Serdecznie dziękuję Wszystkim za udział w losowaniu, szczerze mówiąc nie spodziewałam się tak dużej ilości chętnych, ale jest mi tym bardziej miło:) Losowanie pierwszego wianka przeprowadził synuś , troszkę to niestety trwało , gdyż nie wykazywał zainteresowania losami....po 20 minutach nadszedł w końcu długo wyczekiwany moment i Adamek w pyszczek pochwycił jeden los z deka go nadgryzając. Szczęśliwą osóbką okazała się Ita z Jagodowego Zagajnika, do której to wędruje wianek kwieciem przystrojony.

Po pierwszym losowaniu synek zdecydowanie odmówił współpracy, układając się w kąciku co ilustruje wyżej pokazany filmik,w związku z powyższym do udziału w losowaniu został zaproszony Demon, któremu zdecydowanie lepiej podobało się pośród tak licznych losowych papierków. Po paru minutach wyłowił zwycięzcę, którym to okazała się Ania z jezior!
Do Ani , a właściwie Jej Rodziców powędruje wianuszek pestkowy!
Bardzo proszę w/w osoby o przesłanie adresów na maila, wianki zostaną niezwłocznie wysłane po moim powrocie z grzybów których nie ma, tj. w czwartek raniutko!

Bardzo przepraszam za słabą jakość nagrania i chwilowe dłużyzny, ale operator kamery nie miał zastępcy i musiał ze wszystkim radzić sobie sam, co nie było rzeczą łatwą zważywszy na ilość wykonywanych jednocześnie czynności.
Stara skrzynia

środa, czerwca 10, 2009

Stara skrzynia

PRZED RENOWACJĄ:


Skrzynia jest bardzo stara, jeszcze po prababci mojego męża. Chcieliśmy zeskrobać z niej tylko paskudną, zieloną farbę i pozostawić w naturalnym odcieniu drewna,może tylko leciutko pobieloną... niestety była tak zeżarta przez korniki, że trzeba było nałożyć na nią tony szpachli, no i przemalować na biało, żeby pasowała do wystroju sypialni, gdzie znalazła swoje docelowe miejsce, po latach spędzonych w garażu.

PO RENOWACJI:








Bardzo chciałam podziękować Dag-esz oraz Byziakowi za przyznane wyróżnienie.
Jest mi niezmiernie miło z tego powodu, aczkolwiek nie wiem czy powinnam je dostać, bo jakoś wyróżnienia nie chcą się mnie trzymać! Poprzednie zdjęcia , które mi poznikały z bloga to głównie wyróżnienia:) Może sobie na nie nie zasłużyłam?:) Zobaczymy, mam nadzieję,że to też nie czmychnie!
Oczywiście trzeba wyróżnienie przekazać dalej i oczywiście jak to zwykle bywa jest z tym problem, bo blogów które odwiedzam jest dużo, a dalej można przekazać tylko 5:(
W związku z tym chciałam podarować je osobom, którym chyba jeszcze nic nie przekazałam, a których blogi niezmiernie lubię!


Acie
Ani z jezior
Violcio11
Iwonie z la dolce vita
Mia
ZABAWA W CZWÓRKI

4 miejsca, w których mieszkałam:
Warszawa, Urle , okolice Warszawy....i to wsio!
4 miejsca do których lubię wracać:
Urle, Mazury, Chorwcja, mój dom.
4 ulubione potrawy:
Truskawki pod każdą postacią, pomidory ze śmietaną, zrazy zawijane ze słoninką i ogórkiem kiszonym, befsztyk tatarski.
4 potrawy, których nie znoszę:
Owoce morza, móżdżki, jęzory itp.
4 pasje, hobby:
czytanie,remontowanie, dom i ogród, podróże.
4 miejsca, które zwiedziłabym, gdybym miała taką możliwość:
Wielki Canyon ,Polinezja Francuska, Australia i Oceania,Kraje skandynawskie.
4 seriale, programy, które lubię:
Gotowe na wszystko, Rodzina zastępcza, Kości, Perfekcyjna pani domu
4 miejsca pracy:
Ministerstwo Obrony Narodowej,
Przedszkole Państwowe,
Banki,
Doradztwo i pośrednictwo kredytowe.
4 rzeczy, które chciałabym zrobić, przeżyć:
żyć do późnych lat starości,
cofnąć się w czasie i porozmawiać z ludźmi których kochałam,
otworzyć schronisko dla zwierząt,
kupić parę hektarów ziemi nad jeziorem.
4 ulubione filmy:
Inni,
Witaj Święty Mikołaju,
Dzień Świstaka,
Nigdy z życiu ( są to w każdym bądź razie filmy , które jestem w stanie obejrzeć po raz kolejny)
4 ulubionych muzycznych wykonawców, zespoły:
Myslovitz, Jopek.... właściwie to bardziej lubię konkretne piosenki niż wykonawców, więc nie będę już wymieniać
4 rzeczy, które robię po wejściu na internet:
Sprawdzam pocztę,
odpisuję na maile,
czytam blogi,
piszę posty,

Generalnie bardzo trudna jest dla mnie ta zabawa, zawsze miałam problem z określeniem czegoś w paru słowach:) co innego gdybym miała napisać wypracowanie i temat rozwinąć, ale tak? Oj , ciężko było!

Zapraszam do zabawy:
Pasjonatkę,
Bogaczkę,
Ori,
Jednoskrzydłą:)


Bocianie przyloty, smutna prawda i słodkie candy!

piątek, kwietnia 03, 2009

Bocianie przyloty, smutna prawda i słodkie candy!

W końcu przyleciały! A właściwie przyleciał bocian, coby gniazdo poprawić i z rywalami powalczyć o swój dom! Samica dołączy do niego za parę dni, a ja trzymam za nią bardzo mocno kciuki:) Wbrew powszechnym opiniom, iż bociany co roku powracają do tego samego gniazda, rzadko zdarza się, żeby była to ta sama para.
Za każdym razem z niecierpliwością i drżeniem serca wypatruje przylotu bocianów, za każdym razem nie mogę się powstrzymać przed uronieniem paru łez, ciesząc się, że znowu wygrały, że jeszcze raz im się udało!
Te "nasze" przylatują troszeczkę później, jadąc do pracy mijam po drodze ich gniazdo i patrzę, czy już może doleciały i czy dolecą... po drodze czeka je mnóstwo niebezpieczeństw, a i dom który zastają, z roku na rok wygląda coraz to gorzej. Pierwsze bociany zaczynają swoją wędrówkę już w styczniu i to wtedy zbierają się sejmiki , na których często dochodzi do konfliktów. Właściwy przelot rozpoczyna się, gdy ptaki dotrą do doliny Nilu. Następnie przelatują nad Pół­wyspem Synaj, potem wzdłuż wschodniego wybrzeża Morza Śródziemnego, a później przez Turcję, aż do Cieśniny Bosfor, a po jej pokonaniu boćki kierują się w strony, w których przyszły na świat. Przelatują tyle kilometrów by wrócić ...no właśnie... gdzie? Kiedyś " nasze" bocianie gniazdo znajdowało się w ustronnym i dość zacisznym miejscu, dzisiaj biedaczyska mieszkają prawie przy autostradzie, a pod ich gniazdem wiecznie stoi sznur "kopcących" samochodów. Podmokłe łąki po których uwielbiały spacerować w poszukiwaniu pożywienia zostają osuszane pod nowe osiedla mieszkaniowe... W Polsce liczebność bocianów drastycznie spada.
Dlaczego o tym wszystkim piszę...otóż paradoksalnie mieszkam na obszarze chronionym Natura 2000, paradoksalnie ponieważ władze Gminy zupełnie się z tym nie liczą. Od lat obserwuję dewastację Kampinoskiego Parku Narodowego, lasy są bezustannie wycinane i zaśmiecane. Do Parku wyrzucane są śmieci na skalę przemysłową, kilka hektarów puszczy zostało zrównanych z ziemią. Wycięte było dokładnie wszystko, olbrzymie drzewa mające ponad metr średnicy Krajobraz księżycowy. Na mapie to ścisły rezerwat ochrony "Cyganka".
Na mojej ulicy rosły piękne, stare, ponad stuletnie dęby...wystarczył nasz wyjazd na wakacje, a wszystko zostało zrównane z ziemią. Mieszkańcy walczą jak mogą ( prasa, telewizja) wyprowadziliśmy się z miasta na wieś nie po to, żeby mieszkać przy autostradach, ale po to żeby nacieszyć się bliskością przyrody, ciszą i wspaniałymi widokami. Być może wygramy, ale pozostaje pytanie ile do tej pory władze gminy zdążą wyciąć drzew, ile zniszczyć gniazd, ile zwierząt przepłoszyć...i to wszystko niestety bezkarnie, ponoć w interesie mieszkańców.

Taki troszkę nietypowy post, ale te wszystkie refleksje nasunęły mi się po przylocie bocianiego samca, którego życie tak bardzo utrudniamy przez własną bezmyślność i głupotę.

Poniżej boćki "ubiegłoroczne" w warszawskim zoo


A jeśli już jesteśmy przy zwierzętach to chciałabym wszystkich zaglądających poinformować, iż w każdym zoo istnieje możliwość, za w sumie niewielką miesięczną opłatą honorowo adoptować zwierzątko, któremu możemy pomóc. Przekazujemy w ten sposób środki na opiekę, leczenie i poprawę warunków życia zwierząt w ogrodach zoologicznych. W Warszawie jest to fundacja PANDA, która zrobiła bardzo wiele dobrego dla warszawskiego ogrodu zoologicznego, to właśnie dzięki niej w dużej mierze możemy oglądać warszawskie zoo, zupełnie inne niż te sprzed lat. Ostatnia inwestycja to budowa nowego domu dla szympansów i goryli. My zaś, jako "darczyńcy" jesteśmy zapraszani na wszelkiego rodzaju imprezy, zwiedzanie nowych pomieszczeń i wybiegów, że nie wspomnę o darmowym, całorocznym wstępie do zoo! Jeśli pojawiają się problemy finansowe, zawsze można dojść do porozumienia i zawiesić płatność. Adoptować zwierzaka może każdy, osoba fizyczna, firma, szkoła, klasa.... Jeśli choć jedną osobę zachęciłam do rozważenia adopcji jakiegoś czworonoga, to uznam to już za sukces:) Może dzięki temu, iż o tym napiszę, też w jakiś sposób przyczynię się do poprawy życia zwierząt w ogrodach zoologicznych:)

zdjęcia z placu budowy nowego domu dla szympansów i goryli

A to już nasze zwierzątko które adoptowaliśmy:)
bizon o wdzięcznym imieniu: KREDYCIK



A na koniec coś miłego:
słodkie candy u Kasandry

poniedziałek, stycznia 26, 2009

moja muzyka

Do zabawy zostałam zaproszona już dawno temu przez Joannę
poniżej podaję zasady:

1. Zastanów się, w rytm jakiej piosenki poszedłbyś/poszłabyś na koniec świata, tam gdzie nogi poniosą, lub zabrał(a)byś na bezludną wyspę?
2. Umieść link do tej piosenki na blogu (np. za pomocą YouTube, Wrzuta, Google.video itp.)
3. Napisz, jakie wspomnienia i skojarzenia wywołuje u Ciebie ten utwór.
4. Zaproś 2-5 osób, znajomych bloggerów, do tej zabawy i powiadom ich w komentarzu na ich blogu... Miłego słuchania i wspominania..


Niestety sprawa nie jest prosta i dlatego dość długo nad tym myślałam. Generalnie nie mam swojej ulubionej piosenki, a właściwie mam ich tyle,że nie wiem co wybrać:(
Ze mną jest tak, że jak spodoba mi się jakaś piosenka, to magluję ją na okrągło, a później mi przechodzi na dość długi okres czasu.
Bardzo lubię polskie piosenki i tu przekrój jest bardzo duży- od Santor, Demarczyk poprzez Myslovitza (w całości), Grechutę, Stare dobre Małżeństwo, Annę Marię Jopek...jest jeszcze" Kraina Łagodności" hmm nie będę już dłużej wymieniać - ogrom...w zależności od nastroju.
A żeby iść na koniec świata w rytm jakiejś piosenki...może dadzą zabrać mp3 i wszystkie moje ukochane piosenki i melodie:)


OSTATNO:
El Tango De Roxanne



LATA MłODOśCI:
wtedy chyba przechodziłam okres buntu...

Guns N' Roses - Don't Cry


WCZESNE LATA MłODOśCI:
- pierwsze dyskoteki, pierwsza miłość, marzenia...

Alphaville - Forever Young


Z DUżYM SENTYMENTEM:
do tej i innych "starych" piosenek wracam bardzo często...

Ewa Demarczyk - Karuzela z Madonnami


Do muzycznej zabawy chciałabym zaprosić:
1. Agę z Oazy
2. Kasandrę z "Mój dom- moja ostoja"
3. Małgosię z Rumiankowej 13
4. Jo-hanah z Wrzosowej Polany

a swoją drogą wspólczuję Wam dziewczyny, nie jest łatwo :)
Copyright © Utkane z marzeń , Blogger