sobota, 5 listopada 2011

W biegu…czyli, twoje życie, jest jak skok na bandżi

22 Możecie mnie lać, krzyczeć, wrzeszczeć ile dusza zapragnie- jakoś to łyknę, nie mam w sumie usprawiedliwienia, na to,że mnie tutaj nie było tyle czasu…oprócz…No właśnie, oprócz łaciatego, paskudnego złośliwca. Przez dwa tygodnie nawet nie odpalałam komputera, z prostej przyczyny, totalnego wyczerpania i braku sił. Nie jestem już nawet w stanie zapanować nad spaniem w środkach komunikacji wiejskiej i miejskiej, tylko czekam jak ktoś mnie okradnie, albo da w łeb, bo z pracy wracam prawie pustym autobusem, z elementem..hmmm…przeróżnym.

IMG_1781

Opary alkoholu, w połączeniu ze zmęczeniem, działają jak środek odurzająco- usypiający i w trakcie czytania trzeciej strony książki usypiam…czasami nie da się spać, bo imprezka we wsiobusie..jadą , walą we wszystko, piją i śpiewają, nawet ładnie …ole, ole, ole ole…to my…kibole …tylko strasznie głośno, do tego autobus służy im za perkusję , więc wygrywają rytm na ścianach i oknach, czasami przeleci butelka, czasami chcą mi piwo dać, a czasami mówią…co się…ku… gapisz, no gapię się ku.., bo spać nie mogę- za głośno! Jak mnie za długo tu nie będzie, to możecie zacząć się martwić…jak nic zasiekali mnie w autobusie na trasie wyszkowskiej :)

DSCN0800

Sypiam więc z przerwami dwie , trzy godziny na dobę..nie dość,że rozkopali mi pół Warszawy, bo budują metro i pozmieniali mi znowu autobusy ( niestety na dwa lata ), przez co muszę wstawać jeszcze wcześniej, to jakby tego było mało- Osioł-który, za rozumny nigdy nie był, sfiksował doszczętnie na stare lata. Zaczęło się od warczenia-łaciaty- miłośnik , wszystkiego co się rusza,, przez całe swoje życie, nigdy –nikogo nie ugryzł i na nikogo nie warczał.

maj2004

Ponieważ znajomi i dzieci, również rzadko mnie widują ,więc tłumnie walą, po mojej pierwszej zmianie- czyli w okolicach 19, przez dwa dni w tygodniu. W sobotę i niedzielę , dom zapełnia się ludźmi , począwszy od piętnastolatków , a skończywszy na emerytach.Objawy kretynizmu oślego, pierwszy raz objawiły się podczas wizyty mojej kuzynki, kiedy to Osioł, zacząwszy od pomruków , przeszedł do jawnego powarkiwania i pokazywania zębów. Z kuzynką raczej rzadko się widujemy, więc jakby słabo ją znam, pomyślałam , więc natychmiast, że jak nic wredna z niej baba musi być, jak Osiołek pierwszy raz w życiu, niechęć swą jawną okazał. Później przyszła moja Mama z Klarą- bydle, miłością ogromną pałające do wszelkiego stworzenia, warczał jak głupi…reszta przez psiego syna, została równie niechętnie powitana, więc natychmiast honor kuzynce w myślach zwróciłam i za wredne babsko przestałam uważać , nakazując sobie solennie, co by ludzi po pozorach nie sądzić.Później było już tylko gorzej. Nie dość ,że zaczął warczeć na ludzi, to jeszcze błyski chyba jakieś tajemnicze w oczach mu się pokazują, bo zachowuje się w środku nocy tak, jakby ktoś stał nad nim z aparatem. Trzęsie się, a co za tym idzie , wali łapami o podłogę, potem zaczyna biegać..podłoga drewniana, na legarach, więc powoli zaczynam się wybudzać.

Obraz 177

W momencie kiedy bieganie w kółko nie przynosi efektów, bo ja jedyni wrzeszczę …Osioł ubiję cię jak nic..a on przeca i tak tego nie słyszy, wtedy wskakuje mi na głowę…tak , tak…dosłownie, nie w nogi łóżka, nie na środek, tylko na głowę ! Wyciągając więc pazury z nosa własnego,usiłuję wrzeszczeć, co wychodzi dosyć kiepsko, jako że bydle łaciate spoczywa mi centralnie na twarzy, żeby chociaż w nogach, ale nie, z przyczyn bliżej nieokreślonych, to musi być mój pysk! Mój!, Kurde mój, choć w koło tyle innych pysków przecież!

PIC00016

Ciągnę więc za wsiarz, ściągam łacha na podłogę, a on się zapiera i dalej chce wskoczyć, biorę małpę ( tę co to z nią sypiam zamiast jaśka ) i walę wściekła na oślep. Wtedy Osioł, w odwecie, w ataku złości, złośliwości, czy grom wie czego, zaczyna sikać. Żeby za łatwo nie było, lezie w koło łóżka, przechodzi przez górny hol, złazi schodami na dół, idzie przez kuchnię do salonu, wraca- okrąża wyspę kuchenną, idzie korytarzem i ……….cały czas SIKA!

PIC00073

Ostatnią kropelkę z pęcherza, wydala pod drzwiami wejściowymi. Nie chce wyjść- bo i po co? Biorę więc wiadro, mopa i około trzeciej w nocy, dzień w dzień, a właściwie noc w noc, myje podłogi w całym domu..przynajmniej czysto jest, znaczy dba o to, żebym obowiązków domowych nie zaniedbywała.. Długo tak nie pociągnę , już wcześniej chodziłam jak ćma gówniana, a teraz , to już nie za bardzo wiem czasami, jak się nazywam…szczególnie jak w pracy przez telefon muszę klepać te przydługi regułki powitalne. Osiołek całe życie schizy różne miewał, ale to , co teraz wyprawia , przechodzi ludzkie pojęcie.

PIC00017

W maju skończył czternaście lat, guzy ma w przeróżnych miejscach i boję się , czy to nie są przypadkiem jakieś przerzuty do mózgu. Nawet mam wyrzuty sumienia,ze ja go tak, tą małpą traktuję, bo pomimo tego szczania bezczelnego, kocham go okrutnie, ale w sumie małpa jak jasiek ,to go nie zaboli, a ja sobie ulżę. Po przeprowadzeniu conocnego rytuału ,Pan Pies, zasypia jak szczeniak. Dowlekam się do łóżka, padam…usiłuję zasnąć, ale chromkanie , chrapanie, sapanie i zasysanie się nosem o podłogę, nijak nie sprzyja ucięciu sobie drzemki. Leżę….zła…ba...wściekła, nie wiem kiedy usypiam , ledwo zamknę oczy, dzwoni budzik. Trzeba wstać i zacząć kolejny dzień, który niewiele różni się od poprzedniego.

Obraz 207

Tak więc pokornie proszę o wybaczenie, ale nie mam jak pisać, nie mam kiedy…dzisiaj miałam rano klientów, później spotkanie z koleżankami z podstawówki, czekałam więc na Placu Bankowym i pisałam..na śmietniku:),pisałam, wracając autobusem i teraz w domu- bo dziś sobota, więc jestem wyspana, wstałam o szóstej i czuję się jak młody bóg! Osłowi rzuca się na mózg i mi tak samo. Ostatnio wyszłam do pracy o półtorej godziny za wcześnie, po godzinnej jeździe, na Bankowym , dopiero to sobie uświadomiłam. Myślę,co robić, przecież nie będę , tak bezsensownie marnować ,tyle czasu, wskoczyłam do metra…parę stacji , dwa przystanki biegiem na piechotę i jestem u Mamy…Mama pyta kawy? Patrzę na zegarek i mówię, że nie zdążę…mam 14 minut wolnego czasu…odprowadzę Cię…odpowiadam,że nic z tego, bo ja muszę biec, do metra , a nie iść…no chyba, żebyśmy wyszły juz teraz :) I wtedy właśnie usłyszałam…twoje życie jest, jak skok na bandżi. Ale zobaczyłyśmy się i miałyśmy czas na to,żeby choć chwilę porozmawiać. Więc jak widzicie, nie mam kiedy pisać, ale to już niedługo się zmieni. Pisałam Wam kiedyś o Dżeimsach Bondach, krążących po placówkach..jak nic był u mnie! A jeśli to był ON, to niedługo mnie pewnie wywalą, więc będę miała więcej czasu :)..ale o tym następnym razem.

Pozdrawiam Was cieplutko i do zobaczenia…kiedyś :)

DSCN0832

38 komentarzy:

Sachel pisze...

Elisse, też przeżyłam nalot takich Dżeimsów Bondów, jak dawno temu pracowałam w banku. Jednak wystawili nam potem taką laurkę, że Zarząd przyjechał do Gdyni nas oglądać. Tyle, że zamiast sypnąć kasą dali nam bilety do teatru :)))). A dojazdy do pracy, to materiał na książkę. Ja miałam czasem towarzystwo panów dojeżdżających do gdańskiej stoczni. To były przeżycia - lato, gorący upalny dzień. Naprzeciw koleżanki stoczniowiec otwierał sobie piwko (w końcu gorąco było), ona zmęczona pracą i upałem marzyła tylko o powrocie do domu. Facet oczywiście tym piwem ją i siebie oblał. Ale to pikuś. Zdjął z siebie tę zalaną piwskiem koszulkę, podał ją koleżance i powiedział: "Się Pani wytrze".
Życzę powodzenia w pracy, trochę wolnego czasu i odrobinę spokoju. Zmartwiłaś mnie Osłem - jakieś takie czułe struny się poruszyły.

Qra Domowa pisze...

biedna bydle...ale ty kochana jeszcze biedniejsza:?))-pozdrawiam cie mocno:))

Joanna pisze...

hm...współczuję - szczerze...
w październiku miałam okazję pomieszkać sobie 3 nocki na ul. Elektoralnej ( Plac Bankowy ) i...niekoniecznie mi się podobało...nie wspominając korków...wszędzie - zawsze - trzeba czekać ! dlatego...kocham swój Białystok !!!
pozdrowionka

Anonimowy pisze...

Elisse. Oszalałaś. Zaglądam do Ciebie często i b. lubię Twój blog, też dojeżdzam do pracy do Wawy, myslę nawet, że mozemy mieszkać gdzies niedaleko siebie i wiem co takie dojazdy oznaczaja, ja dojeżdzam juz 10 lat. To wyczerpuje POTWORNIE, a to tylko dojazdy, a gdzie parca, gdzie dom, cała masa rzeczy do zrobienia...Musisz przystopować, koleżanko, niestety długo tak nie pociągniesz, a ja egoistycznie napiszę że wtedy nie będę miała gdzie zaglądać i poprawiać sobie nastrój. Ściskam Cie mocno, Gosia

HANNAH - UNE FEMME pisze...

Kurczaczki zmartwiłaś mnie tym powarkiwaniem-mam nadzieje, że to tylko wiek dojrzały a nie co innego.
Trzymaj sie dzielnie-ja zamiast psa mam Raszka i pobudki co 3 godziny-tylko cholera niczym walnac nie mogę-chyba ze Panem Małpiszonem w swój łeb.
Buziole i trzymaj się

Laura pisze...

Wydaje się,że na Osła już czekają... Z tego co piszesz faktycznie z nim źle. Bidulek...
A o Ciebie to się zaczynam poważnie martwić. Ile tak można? W tym "naszym" wieku zaczynają się już pewne ograniczenia,a przecież Ty musisz dodatkowo o siebie dbać.
Ehh,i mogę tylko pogadać,bo przecież pomóc nijak :(

Migotka pisze...

Podziwiam, że dajesz radę tak dzień za dniem bez chwili wytchnienia. Co do psiaka, taka ekstremalna zmiana zachowania niekoniecznie musi oznaczać zmiany patologiczne w mózgu, skoro psiak jest stary i ,,ma dużo guzków" może to być reakcja na silny ból... Przydałaby się dobra diagnostyka (ale tu niestety tomograf--> ok 500zł), albo chociaż konsultacja z wetem, może da się coś z tym zrobić. Niekoniecznie operacyjnie...
Pozdrawiam serdecznie.

jadwiga pisze...

No cóż, kochać i wybaczać, rozumiem, rozumiem, pozdrawiam
oboje

makneta pisze...

Wiem, że to może zabrzmi okrutnie, ale może Osioł powinien w kojcu w ogrodzie w nocy spac? Na pewno źle by mu nie było, a ty byś trochę się wyspała.
W Warszawie właśnie dojazdów najbardziej nie lubiłam. Jeżdżenia 1,5 godziny w jedną stronę wytrzymałam niecały roku i wróciłam na prowincję.
Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo siły.

Anonimowy pisze...

Zaglądam tu od dawna. Dzisiaj jednak pozostawię po sobie pierwszy komentarz. Wiem co znaczy sprzątać o trzeciej nad ranem po pupilu prze kochanym acz ułomnym okrutnie. U mnie dla odmiany jest to kot, który traktuje miejsce pod nocnym stolikiem jako alternatywę kuwety. Rozumiem doskonale, jak to jest wstawać o czwartej rano i brnąć do pracy potykając się o kocią miskę wywleczoną na korytarz. W pociągu obierać kocie kłaki z garnituru, potraktowanego jako kocią poduszkę, jednocześnie unikając amorów podstarzałego konduktora - gadułę. Pracę w banku też przerabiałam, więc Jamesy Bondy i mnie nagrywały kamerami ukrytymi w długopisach :) Jednym przydługim słowem trzymam kciuki za twój skok na bandżi i swój również. A teraz wracam do sprzątania, bo przecież niedziela i mam wolne :)
Smoczyca

Renfri pisze...

Elisse...obawiam się, że Osiołek potrzebuje wizyty u weta... Mam nadzieję, że można mu pomóc, bo to, co opisujesz naprawdę nie wygląda dobrze... pozdrawiam serdecznie

Anonimowy pisze...

Niestety, myślę, że "wyczyny" Twojego Osiołka to wynik jego choroby. Bardzo chciałabym, żeby udało się go wyleczyć. A Tobie życzę końskiego zdrowia, bo widzę, że bez tego ani rusz!
Ninka.

Agni pisze...

To nie jego wina, ze starosc nie radosc, ale moze spalby gdzies indziej ??? Prezciez TO Cie wykonczy... Ag

audrey60 pisze...

Jak nic psi alzheimer :(. Rany, to straszne, kiedy zaczynamy czuć, że ktoś ukochany jest jednak istotą śmiertelną. Elissko, nie projektuj zmian w swoim życiu, bo to samospełniająca się przepowiednia. A jak tam króliczki? Pozdrawiam

Cynthia pisze...

Prawdziwy kocioł z balią przewala się przez Twoje życie...
Z psiurem faktycznie coś niedobrego się dzieje, skoro ma takie jazdy...a byliście z nim u weta?
Pozdrawiam ciepło i życzę Ci szybkiego uspokojenia tego wzburzonego morza :)

petra bluszcz pisze...

Psinka rewelacja! Pomimo, a może przez wiek i choroby. To cudowne, że zwierzaczek jest tak na prawdę członkiem rodziny. W desperacji zapytam tylko, czy może nie znasz, Elisse kogoś, kto by przygarnął młodą suczkę? U mnie na blogu jest o niej więcej informacji. Przepraszam, bo może nie powinnam pytać, ale na prawdę jestem w podbramkowej sytuacji... Nie chcę skazywać jej na schronisko, sama nie mogę przygarnąć i już nie wiem co robić. Pozdrawiam cieplutko!

Doranma pisze...

Jak dobrze, że jesteś, a tak straszyłaś... Mam nadzieję, że badania, o których pisałaś wypadły dobrze? Nie szalej, Dziewczyno, nie szalej - zdrowia nie masz żelaznego, a jesteś bardzo potrzebna :)
Pozdrawiam serdecznie,
Dorota

Doranma pisze...

Zapomniałam dodać, że jak zawsze cieszę oczy widokiem Twojego ogrodu - dzięki, że pokazałaś swoją wiosnę :)
D.

Anonimowy pisze...

uszkodzenie mózgu można łatwo sprawdzić...czy psiak nie chodzi z przekrzywioną głową, czy jak delikatnie podwiniesz mu łapkę (kiedy stoi)tak, żeby opierał się na paluszkach to czy momentalnie ją poprawia?

Myszka pisze...

Zarwanych nocek nie zazdroszczę ale uśmiałam się z obszczymurka:)

Anonimowy pisze...

Elisse! Zagladam do Ciebie regularnie i uwielbiam klimat jaki tu stworzylas. Sladu po sobie nigdy nie zostawiam choc wiem, ze tego nie lubicie (patrz: prowadzacy blogi). Ot i moj debiut. Podziwiam Twoje zorganizowanie - jak Ty to robisz kobieto? Osiol do tego Cie nie oszczedza - z drugiej strony biedak. Pozdrawiam goraco i zycze duzo zdrowka i wytrwalosci, bo przy Twoim trybie zycia to niezbednik. Bea

Patti pisze...

Elisse !!!

Uśmiałam sie do łez z twojej opowieści:))) Pies Sikulica na zdjęciach rozkoszny, szczególnie ta wersja ze spaniem na schodach:))) Może tak jest wygodnie , muszę spróbować:)))

A jeśli chodzi o nalot w pracy to daj znać , mam w pewnym banku znajomości w samej centrali , powiem komu co trzeba, zrobią nalot - ja Ci o tym powiem odpowiednio się przygotujesz- zrobisz kilka fajnych numerów i na pewno podziękują Ci za współpracę --i będziesz miała wolny czas !!!!! Powiedz tylko kiedy a ja zadziałam!!!!
Zwol ( tzn. zwolnij) sie z tej roboty i tyle!!! szkoda zdrowia , a przez przygody autobusowe to jeszcze sie rozpijesz Kobieto!!!!
Pozdrawiam patti

Anonimowy pisze...

Z tym sikaniem to nie jest śmieszne. Przecież to ewidentnie jakaś choroba. Ja bym nie zwlekała tylko pędem do weterynarza. Najwyraźniej go coś boli, stąd niemiłe mu towarzystwo innych ludzi. Jest tu też problem nietrzymania moczu.

tilia pisze...

Wybacz , że to napiszę , pies nadaje się do uśpienia...Przepraszam , tak myślę, mam dom pełen zwierzaków, ale przychodzi czas odejścia za tęczę...to jest chybia piesia czas , zadecydujesz sama . W tym roku pożegnałam stara sukę i starą kotkę / o kurach nie wspomnę/.Suczce /15 lat/ pomógł weterynarz, kotka sama , ale agonia trwała bardzo długo . Twój piesek staje się roślinką...

Anonimowy pisze...

Elisse na ul Gagarina jest dobra lecznica,mają tam dostęp do tomografu,myślę że Osiołek potrzebuje porządnej diagnozy.Wiem że to daleko ale chyba w innych lecznicach nie mają tomografu...
Pozdrawiam Cię najserdeczniej i Osiołka ściskam. Estera

alaska pisze...

A rzuć to we wszystkie diabły! Szkoda życia!!!

lambi pisze...

Elizko, trzymam za Ciebie i osiołka mocno kciuki!
Pozdrawiam serdecznie:)

anastazja pisze...

Dołączam do tych,którzy cię podziwiają.Chciałabym miec choć trochę tej radosci zycia i siły dopingujacej.Jestes wspaniała.

Anonimowy pisze...

Hej tam Elizo,
Osiolkowi sie wiek podejszly klania i byc moze juz go wszytsko boli, a siusiu nie moze trzymac jak dawniej. Wiem co czujesz, moj Bruno tez choruje mimo znacznie mlodszego wieku. Czasem mi juz rece opadaja, po nocach nie sypiam, glaszcze, dotykam i sprawdzam, czy oddycha normalnie, potem jest ranek, chodze jak cma,w dzien chodze za nim i z nim na spacerek, spogladam, czy wszystko ok, potem wieczor i tak w kolko. A tu przeciez i o latorosl trzeba zadbac i o dom i o malza szanownego. Z futrzakiem jak z dzieckiem tylko, ze biedny zwierz nie ma jak sie wypowiedziec co mu na duszy i ciele gra... Pozdrawiam Cie serdecznie i trzymaj sie: taka jazda bez trzymanki jest niebezpieczna dla czlowiekowego zdrowia. Zdrowka wiec Ci zycze naj naj wiecej... Izabela.

Anonimowy pisze...

Hej tam Elizo,
Osiolkowi sie wiek podejszly klania i byc moze juz go wszytsko boli, a siusiu nie moze trzymac jak dawniej. Wiem co czujesz, moj Bruno tez choruje mimo znacznie mlodszego wieku. Czasem mi juz rece opadaja, po nocach nie sypiam, glaszcze, dotykam i sprawdzam, czy oddycha normalnie, potem jest ranek, chodze jak cma,w dzien chodze za nim i z nim na spacerek, spogladam, czy wszystko ok, potem wieczor i tak w kolko. A tu przeciez i o latorosl trzeba zadbac i o dom i o malza szanownego. Z futrzakiem jak z dzieckiem tylko, ze biedny zwierz nie ma jak sie wypowiedziec co mu na duszy i ciele gra... Pozdrawiam Cie serdecznie i trzymaj sie: taka jazda bez trzymanki jest niebezpieczna dla czlowiekowego zdrowia. Zdrowka wiec Ci zycze naj naj wiecej... Izabela.

Anonimowy pisze...

Osiolek moze miec klopoty z siusianiem wiec jak go boli idze tam gdzie znajdzie ukojenie czyli do Ciebie - wiem ze jestes zalatana ale moze warto skonsultowac z lekarzem. Poza tym zwierze jak czlowiek - gdy mu cos dolega srednio sie cieszy z korowodu gosci tyle ze w przeciwienstwie do czlowieka nie musi dbac o poprawnosc polityczna. Dla wlasnego i Oslego dobra - idz do lekarza. Pozdrawiam bardzo serdecznie i .... fajnie ze w ogole jestes-:)
Verry-blue-berry

Ewa z przytulnego domu pisze...

Kochana, jak Ty dajesz jeszcze radę? Przecież to co piszesz to stan wyczerpania. Musisz zadbać o parę dni wypoczynku! A do tego ten psi bidulek. Czternastoletni pies może mieć juz różne starcze dolegliwości, które wywołują reakcje lękowe, stąd to warczenie. Może odczuwa jakiś przewlekły ból? Wizyta u weta nie zaszkodzi. A Ty potrzebujesz parę dni wolnego i pomocy rodzinki w różnych domowych pracach.
życzę Ci wypoczynku i odrobiny spokoju.

ula pisze...

Ty mi tu nie skacz z niczego, tylko weź zwal na kogoś trochę obowiązków bo się wykończysz, ja parę lat temu tez chciałam być tak silna i samodzielna i niezastąpiona, przypłaciłam drogo swoje samosiowanie
i teraz niech sie wali i pali, nie musi być na tip top, skoro nie mogę, przetargu na wszystkie prace tego świata ni wygrałam i nie zamierzam ich robić skoro siły brakuje, a koci sik do rana musi poczekać :)))
szkoda Twojego psiunia tez, bo wygląda że zezłośliwiał a pewnie chory biedaczyna , mnie jedna kota zwariowała ale przecież z domu nie wyrzucę, jeść dam bo co?? nie jej wina że głupia i szajba odwala.
Trzymaj się kochana, może jednak z czegoś zrezygnujesz dla swojego dobra i skrobniesz częściej, a obsiałam się swoja drogą :)), dzielna jesteś i podziwiam Cię szczerze.
buziaki

Anonimowy pisze...

Tęsknimy Elliz i proszę napisz... brakuję Cię nam wszystkim....niemartw się...ja mam trzy duże psiaki i już wiem że jeden z psów ma udar,ślepnie i jakby tego było mało przestają pracowac nerki...wiem także że ma ponad 16 lat[jest wilczurem kaukazkim ulubieńcem...]iw końcu przyjdzie ten czas że trzeba będzie się pożegnac....taka natura...trzyma się twardo na nogach choc za każdym razem jak wstaje to się przewraca....dbamy o niego jak potrafimy....wkażdym bądzrazie pozdrawiam serdecznie i czekam na nowe wiadomości...głowa do góry -kaśka z pomorskiego

JuWika pisze...

Powiem tak... ja się dziwie droga Eliss skąd Ty na to wszystko bierzesz siły :) Podziwiam Cie już od dawna a na bloga zaglądam prawie codziennie:) już chyba nawet od pół roku, jak sie nie mylę :) Teraz mam swój blog na którego serdecznie zapraszam http://miedzykroplamideszczujestemm.blogspot.com/

Anonimowy pisze...

Przepraszam, że nie na temat ale sytuacja jest tragiczna. Zapadła decyzja o likwidacji schroniska w Józefowie, 600 psów i 30 kotów ma być UŚPIONYCH! Błagam was rozpowszechniajcie te wiadomość. Może ktoś wziąłby na dom tymczasowy jakiegoś zwierzaka. Będziemy tez zbierać karmę, pieniądze na hoteliki, by choć trochę ich uratować Artur Starosz nr tel. 668249268 Ula Kurek 880822051 Proszę was wklejajcie to gdzie się tylko da

betinaa40 pisze...

Nie zazdroszczę zarwanych nocek - ja mam tak tylko od czasu do czasu, że pies mnie w środku nocy wyrywa z objęć Morfeusza ;-)
Zapraszam do mnie po odbiór wyróżnienia.

Pozdrawiam
http://mojepasje-betinaa40.blogspot.com/

olenta pisze...

Przeczytałam z ogromną przyjemnością.
Proszę mocno uściskać Osiołka :)