piątek, 18 lutego 2011

Nostalgiczna podróż w czasie

 Ponieważ wczoraj nie działała po południu klawiatura i nie mogłam pisać, a ja sukcesywnie nadrabiam blogowe zaległości, więc wpadłam z wizytą do Alizee:) Wpadłam i to w dokładnym tego słowa znaczeniu, bo zobaczyłam piękne peonie, które to: już, natychmiast, oczywiście w bliżej nieokreślonym celu , musiałam mieć :)


Znaczy się cel znalazłam, mówię do dziewczyn:
- Po co mi właściwie te peonie?
-No a skąd mamy wiedzieć, Ty zawsze musisz coś robić!  Widocznie dzisiaj peonie.
I tu spłynęło olśnienie!
- Madzia, jak zaczniemy robić hurtowo i pakować w kartony, to będą w sam raz na Twój ślub i wesele! – wrzasnęłam wniebowzięta, a musicie wiedzieć,że plan mam ambitny, no właściwie, to Magda ma taki plan, że wesele to ja jej zrobię sama. Znaczy się wszystko, i jedzenie i dekoracje i do tego u nas w ogrodzie :)
Madzia spojrzała się na mnie jak na wariatkę i mówi:
- Kobieto, Ty wiesz za ile to lat będzie?
- No i właśnie dlatego powinnyśmy zacząć teraz robić, to akurat zdążymy,żeby dużo było!
-Prędzej doczekasz się wnuka niż zięcia.
- No , nie powiem ,żeby mnie to jakoś specjalnie martwiło. To będą na chrzciny! Też pasują!
Madzia, mając na względzie odległą perspektywę ślubu własnego, stwierdziła ,że robić nie będzie. Nurka po namyśle jedną zrobiła, żeby wkład w przygotowania weselne siostry też mieć. Ja zrobiłam 6  i mi mało :))))) Bo ładne!

IMG_9858-1 IMG_9881-1

Dawno , dawno temu…………. , kiedy to w sklepach niewiele było, a przedszkola wykazywały spore braki w zaopatrzeniu,w materiały, pozwalające dzieci na przyszłych artystów wychować, nauczyciele rwali sobie włosy z głowy,co też wymyśleć, żeby  ładnie było, estetycznie i do tego ciekawie. No, bo ja się pytam jak niby kwiatki zrobić w pastelowych, delikatnych kolorach, jak krepina ,aż waliła po oczach, a do tego była w ilościach śladowych! Krepiny mało było, ale papieru śniadaniowego w kuchni zawsze dużo, bo na pikniki się chodziło, na wycieczki jeździło. Więc zabierałam z kuchni papier i robiliśmy przeróżne rzeczy, po prostu go farbując, tymi nędznymi resztkami krepiny, walącej po ślepiach :) I robiliśmy właśnie takie peonie :) Dzięki Alizee, nawet nie wiesz jaką mi radochę sprawiłaś swoim postem- już dawno o nich zapomniałam,! A do tego jak zaczęłam robić, okazało się ,że Nurka też takie robiła, parę dni temu w szkole, na bal, tylko nieużytek nic nie wspomniał wcześniej! Po dokładny opis, wpadnijcie do Alizee, ona Was poprowadzi dalej:) A ponieważ ja również uwielbiam peonie, takie delikatne, różowe, więc farbowałam papier.

IMG_9861-2  IMG_9859-1
IMG_9869-1 IMG_9878-2

A dla zainteresowanych farbowaniem papieru, to robię to tak: po zrobieniu kwiatka, bierzemy kawałki krepiny, bądź bibułki, we wściekłym, czerwonym kolorze, i idziemy z tym do zlewu. Moczymy krepinę i delikatnie wyciskamy na płatki i pomiędzy , kwiatek wsadzamy pod bieżącą wodę ( mały strumyczek ) i spłukujemy nadmiar farby.Tak postępujemy, aż do uzyskania pożądanego efektu. Nie wiem, być może w tej chwili jest już bibuła w takich  pastelowych odcieniach i nie ma potrzeby farbowania, ja w każdym razie takiej nie miałam, a kwiatki zobaczyłam wieczorem, więc do rana,żeby pójść do sklepu, bym nie wytrzymała.

IMG_9873-1 IMG_9881-1

Dotykając mokrą krepiną płatków, na końcu tworzą się ciekawe wzorki. Po zakończeniu pracy, wkładamy kwiatki do piekarnika i suszymy. Ja “piekłam  “ w temperaturze 200 stopni z termoobiegiem, ale w przedszkolu termoobiegu nie było na pewno, więc też można :) Trzeba tylko kontrolować, żeby się nie przyrumieniły :) 
IMG_9845-1
Nadrabiam zaległości, piszę posty jak wściekła, bo czuję,że juz niedługo nastąpi znowu śmierć kliniczna, mojego komputera. Znowu się wyłącza, zrzuca pamięć, nie działa w zależności od pory dnia, albo myszka, albo klawiatura, więc jak zniknę na dłużej…znaczy się- padliśmy w boju.
Buziaki przesyłam i  żegnam się z Wami - lecę piec eleganckie ciasteczka, bo dzisiaj mam gości

44 komentarze:

Sylvia pisze...

Peonie piękne!
A co do ciasteczek, które właśnie pieczesz, to chętnie bym zjadła takowe;)

agnicy pisze...

To one sa sztuczne????!!!!! Nabralam sie ,ze sa prawdziwe!!!!

Monika @ Our Homemade Home pisze...

Piekne, myslalam, ze prawdziwe i zastanawialam sie skad Ty je wzielas:DDD
Poz

Annasza pisze...

No masz!! Ty mi nawet nie mów, że one są sztuczne! :> Wyglądają na 100% prawdziwo!! Nie dość, że takie cuda widzę poniżej z cukru (nie będę o tym myśleć, albo może pomyślę o tym jutro), to jeszcze piszesz, że peonie też ręcznie robione! :))) Czuję się jak leń i nierób przy tobie :))))))))))))))))))))

mika - monika pisze...

hahahahahhha czy wiesz że ja myślałam że są prawdziwe .. dopiero poczytałam a piekarnik dobił :)
miłego dnia

Qra Domowa pisze...

ja w niedzielę tez zrobiłam..ale jedną sztukę-z serwetki...a mam w kolorze morelowym i tez myślałam nad innym kolorem...zakochałam sie w nich..i tę zastanawiam się jaki znaleźć powód ,aby można było ich zrobić więcej...

Anek73 pisze...

Ja też myślałam, że prawdziwe :P Ale wierzę, że robione, ponieważ podczas jednej z wystaw kwiatów w Zamku Książ dałam się też w ten sposób nabrać na szydełkowe goździki :) :) :)

http://anek73.blox.pl

Sielskie Klimaty pisze...

To chyba wszystkich nabrałaś tą "sztucznością", też już się zastanawiałam skąd o tej porze wzięłaś żywe peonie...? Cudnie to zrobiłaś. Chyba spróbuję swoich sił...:-)
I niech ta klawiatura Ci nie "siada" bo wprowadzasz mnie w nałóg swoimi codziennymi postami:-) Głodówka by groziła...:-)

Sielskie Klimaty pisze...

To chyba wszystkich nabrałaś tą "sztucznością", też już się zastanawiałam skąd o tej porze wzięłaś żywe peonie...? Cudnie to zrobiłaś. Chyba spróbuję swoich sił...:-)
I niech ta klawiatura Ci nie "siada" bo wprowadzasz mnie w nałóg swoimi codziennymi postami:-) Głodówka by groziła...:-)

Elisse pisze...

He, he...prawda ,że fajne :))) Dziewczyny spokojnie możecie robić, jak nawet maluchy dawały sobie radę, to Wy tym bardziej. Pozdrawiam cieplutko

Ana pisze...

Nie wierzę własnym oczom - jak zaczęłam czytać posta to byłam święcie przekonana, że te peonie są prawdziwe! znam pompony z papieru, sama niedawno je robiłam, ale dzięki Twojej metodzie farbowania wygladają tak prawdziwie - te kolorowe "żylki" na platkach...no mistrzostwo!! Każdy kolejny post wpędza mnie w kompleksy, ale też mobilizuje do działania:) Dziekuje i pozdrawiam!

Mona pisze...

NAPISZE KRÓTKO...PIĘKNE...

deZeal pisze...

O matko! No w życiu nie uwierze, że sama je zrobiłaś! Przyznaj się, kupiłaś peonie i wciskasz nam kit, hehehe... No ewentualnie pomyślałam, że może z ogrodu przyniosłaś, ale to chyba nie ten czas jeszcze, hehehe. A tak poważnie, Elisse, one są cudne i naprawdę wyglądają jak prawidzwe, żywe kwiaty. Szacun:)

Anonimowy pisze...

Prędzej doczekasz się wnuka niż zięcia - no zaniepokoiłam się lekko bo sądzę, że wolałabyś wnuczkę :). No ja przynajmniej wolałabym :) Elizko, miłego wieczoru, jesteś bardzo pracowita, nawet jeśli wypływa to z lenistwa :), tula

Destiny ikt pisze...

Szok, patrzyłam się na zdjęcia, zastanawiając się skąd te kwiaty wytrzasnęłaś o tej porze roku. A jak przeczytałam, to mnie zamurowało.
Ot tyle Ci powiem, szokujesz często :) Wspaniałe.
Pozdrawiam gorąco.

alizee pisze...

Też zastanawiałam się nad farbowaniem krepiną. Niedawno czytałam o farbowaniu tą medodą surowego ryżu i jest świetna.

To prawda, że są niezwykle urokliwe i delikatne. Jak zwykle proste pomysły są najlepsze :))

Różyczki z poprzedniego posta piękne, ja nie mroziłam gotowych kwiatków tylko trzymałam gotową masę w lodówce.
Ale żeby robić mieszanki na muffiny w życiu bym nie wpadła...


Ściskam :)

OLQA pisze...

zawsze czymś mnie zaskoczysz!!! kwiaty urody cudnej już czuję jak mnie mój słomiany zapał rozgrzewa:)

Florentyna pisze...

Nie będę oryginalna, i ja myślałam, że są prawdziwe i zastanawiałam się skąd się u Ciebie wzięły o tej porze roku;-)
Są prześliczne!
Pozdrawiam i życzę dobrego weekendu.

Anna pisze...

One naprawdę wyglądają jak prawdziwe!!! Uwielbiam i to właśnie takie różowiutkie!
Właśnie skończyłam czytać Twojego bloga, trafiłam tu od Asi z Green Canoe, teraz zaczytuję się w blogu Ity i Jagdy z Chaty Magody.
Jesteście świetne babki! Wszytsko takie inspirujące i w ogóle... choć nie powiem macie też u mnie trochę przerąbane:) bo jak dzieci zasną w ciągu dnia, to ja sru: obiadek zrobić, zupkę dla juniorów, pranie, porządki, poskładać ubranka, ale nie... przeczytam se jednego posta, to się będzie milej sprzątało... i co? Kończy się na godzince, a później trzeba biegać i gonić :)
Podziwiam Twojego bloga i rzeczy, które robisz! Ktoś tu pisał o kalendarzu - popieram!! Z przepisami np. w czerwcu przepisik na przetwory z truskawek,a w grudniu na dekoracje świąteczne!
No i tez pocieszające to co piszesz, że nie tylko ja mam fioła na punkcie porządków - klamek spirytusem nie przemywam :)
O! bliźniak jeden się obudził, więc idę, ale nawet zdążyłam kwiatka zrobić, nie taki prawdziwy jak Twój, ale źle nie jest :)
o, drugi już nie śpi,
no to poczytam więcej wieczorkiem.

Pozdrawiam,
Ania

Dag-eSz pisze...

Jak prawdziwe!!!!!!!!!!!!!! No piękne są!!! Czarodziejka! :)))

A wiesz ja często jak ktoś mówił o ślubie, że on "Nigdy w życiu" albo "za 10 lat" to za rok brał ślub ;))) szybko znajdował miłość życia itp, więc nigdy nie wiadomo, więc działajcie, bo a nóż peonie przydadzą się szybko? :))) a wesele w Twoim dekoracyjno kuchennym wydaniu byłoby z pewnoscią nieziemskie! :) Buziaki :*

Karina pisze...

Elisse mam pytanie. Czy mogę na swoim blogu również użyć tej cudnej muzyczki, z głosami ptaków w tle? jest urocza, wiem,że to pewnie twój znak rozpoznawczy;))), Zakochałam sie w niej od pierwszego usłyszenia, gdy słuchałam ja po raz pierwszy u Ciebie;)) jesli wolałabyś bym ją zmieniła to tak zrobię:)pozdrawiam ciepło i zapraszam w gościnę do mnie na chwilę wytchnienia:)ps.co ciekawe plik you tobe tej muzyczki jest z nazwą "chwilka wytchnienia"-idealnie pasuje do nazwy mojego bloga:)uśmiechnęłam sie od ucha do ucha, gdy to zobaczyłam:)miłego wieczoru Karina;)

Justyna pisze...

Kobieto, nie byłam tydzień w internecie a T wymościłaś tyle nowości i wszystko takie ładne że zazdrość mnie zżera. Nic dziwnego że twój komputer fiksuje, nawet on nie nadąża za Toba.:)

Ulcia pisze...

Wspaniałe peonie, dzięki za wskazówki bo ochotę na zrobienie własnych mam przeogromną. Pozdrawiam :)

mariola1111 pisze...

Bardzo romantycznie, delikatnie, są cudne. Prawie czuję ich zapach ;)

bestyjeczka pisze...

Ale się nabrałam, myślałam że prawdziwe - cudne są! Aż chętnie bym zmałpowała pomysł - marzy mi się takie przyjęcie ogrodowe i jeszcze taki wystrój echhhhhhh.

Anonimowy pisze...

Witam :) zauroczyły mnie dzisia Pani peonie...ja sama jestem mało zdolna mamualnie ale uwielbiam wszystko co piekne Chciałam powiedzieć, ze od pewnego czasu sledze Pani bloga i dzieki temu uzupełniam dobrą energię życiową...Bywanie u pani napawa mnie optymizmem i za to chciałam podziekować Pozdrawiam serdecznie :) An

savannah pisze...

Czy Ty jeszcze spisz, jesz i robisz "inne rzeczy"...niesamowita jestes,a mowilam ze dostaje kompleksow ;)
Kwiaty piekne, co ja mowie, przepiekne, przypomnialas mi o moim dziecinstwie, kiedy to moja babcia robila cale bukiety przeroznych kwiatow i nosila na cmentarze, bo dluzej sie trzymaly, szczegolnie zima bylo to bardzo praktyczne. Pamietam te czasy, pamietam :)

No a czasami to lepiej miec wnuka czy wnuczke bez ziecia, ale to tylko czasami, pozyjemy, zobaczymy, bo "moja" tez juz na wydaniu ;)

ART-MODE pisze...

Piękne kwiaty i wspaniały klimat tworzysz Elisse. Miło tu zajrzeć i odpłynąć w marzenia.
Pozdrawiam :)

agaw pisze...

Piękne kwiaty - pasują na każdą okazję :))) Czekam na kompozycje z z wersją suszoną :)

Jomo pisze...

Ależ super kwiatki! Widzę, że nie jestem osamotniona w tęsknocie za wiosną. Dobrze, że jutro sobota, też takie zrobię a raczej zrobimy - ja i dzieci :).

Jomo pisze...

A co do Madzi, to nie wiem, czy mama serca nie ma, aby ją poganiać ;). Proszę jej przekazać od blogowej koleżanki: niech wychodzi za mąż jak najszybciej, co ma mieć lepiej ;D

jadwiga pisze...

Kochana, powiedz, gdzie ten Twój Misiek znalazł taki skarb? czy on o tym w ogóle wie? bo ja odpadam

Mammamisia pisze...

Przepiękne te peonie. Wyglądaja wspaniale i świetny pomysł z barwienie. Nawet gdybyś miała krepinę w pastelowym kolorze nie wyglądałaby tak fajnie jak ta barwiona. Pozdrawiam!

aagaa pisze...

No piękne!!!!

Elisse pisze...

He, he...widzę,że większość osób dała się nabrać :)Naprawdę wyglądają jak prawdziwe, nawet w naturze, dokąd się ich nie dotknie :), aż sama nie mogę się nadziwić :)
Karino- oczywiście,że możesz:)Nie jestem kompozytorem, a nawet gdybym była, to też bym się pewnie cieszyła, że idzie dalej w świat :)

Tula- może i bym wolała wnuczkę, ale ja wiem, że Madzia będzie miała chłopczyka :)U nas w rodzinie same dziewczyny- przyda się jeden chłopak :)

Anno- dzięki za miłe słowa i podpowiedzi :) Mobilizuję siły do działania:)

Dagmarko- w sumie nie pogniewałabym, się gdybyś miała rację :)

An- niezmiernie mi miło, a tak na marginesie- Eliza jestem :)

Jadwigo- poznaliśmy się na obozie harcerskim, jak mieliśmy 17 lat.Przez pierwsze lata, to może Misiek myślał,że jestem skarbem, ale później chyba się przyzwyczaił:)


Dziękuję pięknie za odwiedziny i pozdrawiam cieplutko :)

dnosfera pisze...

witaj :) to wesele zapewne będzie gustownie urządzone znając Twój talent do dekoracji :) a ja zapraszam do mnie zakończyłem właśnie przerwę. pozdrawiam dnosfera

Jaga pisze...

o rety ja tez się nabrałam
piękne zdjęcia ..
ale będzie super ,wesele, czy tez chrzciny i tak zrobisz wszystko wspaniale!

Iris pisze...

...eee wiadomo takie przez sie malowane lepsze, a nie ze sklepu, w gotowcach na pewno nie ma tych cieniowan !!! :)

ma.ol.su pisze...

Ładne.
Ale, Elisse, to co mnie naprawdę zachwyca, to jest ta Twoja niewiarygodna energia życiowa, to ustawiczne kreowanie własnego otoczenia!

Pozdrawiam Cię

Kasia pisze...

Piękne!
A w tym piekarniku wyglądają niesamowicie!!!
W słoiku,w kieliszku,nawet w lodówce,ale w piekarniku.........świetne!
Pozdrawiam Was serdecznie,a w wolnej chwili zapraszam do mnie.Ja wprawdzie zaczynam swoją przygodę z blogiem,ale już teraz serdecznie zapraszam!!!
Kasia

Ania pisze...

Nabrałam się... :)

ANA pisze...

Kolor jest zarabisty!!!!

Nicky pisze...

Kobieto ile Ty masz talentów! Śliczne te peonie!!! Ale Twoje zdecydowanie lepsze i te cieniowania. Osobiście też robię różne kwiaty-ale peonii jeszcze nie robiłam :) zapraszam kiedyś na mojego bloga :) Kwiatów co prawda jeszcze nie zamieściłam-ale będą :) pozdrawiam

BogaczKa pisze...

PIękne!!!!! Przyznaj się kobieto czym je farbnęłaś???