piątek, 5 marca 2010

Walczę dalej


Za oknem  sypie śnieg, pogoda nie nastraja optymistycznie…otulona ciepłym pledem, planuję letnie nasadzenia, piję zieloną herbatkę i szczerze wierzę, że dam radę…..Pozdrawiam Wszystkich serdecznie, życząc udanego weekendu  z odrobiną słońca:)

IMG_2476-1IMG_2479-2
 IMG_2489-1  IMG_2505-1

36 komentarzy:

Lovely Home pisze...

Walcz!
Ciągle trzymam kciuki!
piękne zdjęcia(:
Może basen i podgryzanie bakalii,mojej koleżance pomogło(;
Pozdrawiam.

kalmona pisze...

Ja też trzymam kciuki!! Ten post o nałogu był super, po prostu rewelka!!

kalmona pisze...

Ellisse, planuję zakup jakiegoś poradnika ogrodowego...możesz mi polecić jakowyś?...:-))mam działkę za miastem, chcemy tam niezadługo postawić domek drewniany..Będę tam napewno spędzać duuuużo czasu.

deZeal pisze...

Walcz kochana, walcz :) Trzymamy kciuki!!!
Pozdrawiam cieplutko i życzę wytrwałości. I pamiętaj, że wszyscy zrozumieją jak będziesz upierdliwa przez pare dni :) A w razie czego zawsze możesz na mnie nakrzyczeć mailowo - nie pogniewam się :):):)

Nettika pisze...

Jak pięknie ... Trzymam kciuki i Pozdrawiam wiosennie :)

Destiny ikt pisze...

I super! Tak trzymaj! Wierzę w Ciebie ( choć sama kopcę) JAK TY NIE DASZ RADY TO KTO!!
Pozdrawiam
Ps. Zaciekawiły mnie Twoje szafirki:) Zupełnie o nich zapomniałam. Dziękuję za przypomnienie, pewnie gdzieś już umarły..

Emocja pisze...

a ja wpraszam sie na zielona herbate...ta filizanka na zdjeciu jest boska!
milego weekendu:)

Matka Czworokątna pisze...

Eliza, dzielna jesteś! trzymam kciuki!!!!!

Atena pisze...

Ja tez trzymam kciuki za powodzenie calej akcji.
Kwiatuszki pieknie rozkwitly.
Pozdrawiam weekendowo.

Elisse pisze...

Dzięki , dzięki:))) Trzymajcie, bo się łamać zaczynam...nosi mnie, brrr...okropieństwo, ale wytrwam- dam radę, he, he...chyba:)))

Kalmono-ja właściwie z książek nie korzystam, ale jak zaczynałam to kupiłam
" Projektowanie Ogrodów" Johna Brookes, specjalistą nie jestem, ale wydaje mi się,że naprawdę dobra jest...pokazuje różne style, jak uzyskać perspektywę , jest projektowanie krok po kroku itp.
jest teraz w sprzedaży, tylko nowsze wydanie, bodajże z 2009 r i kosztuje coś pomiędzy 85- 100 zł w zależności od sklepu. To jeśli chodzi o projektowanie, a z czasopism polecam " Mój piękny ogród".
Emocjo- zapraszam na herbatkę, raźniej mi będzie :) Filiżanka jest faktycznie ładna, ręcznie malowana przez moją znajomą:)
pozdrawiam Wszystkich serdecznie i pędzę Magdzie tipsy robić, przynajmniej czymś się znowu zajmę, bo już nawet nie mam czego sprzątać. Trzeba mi było poczekać z tym rzucaniem palenia, aż śnieg stopnieje i będzie można w ogrodzie pracować:)

MROFKA pisze...

Wspieram Cię z całego serca, trzymak za Ciebie kciuki. Pomyśl jak ładnie będzie pachniało Twoje mieszkanie, ze już niedługo poczujesz zapach palonej zapachowej świeczki. Gdy umyjesz głowę będzię pachniała szamponem a Ty perfumami, którymi się rano spsikałaś. Pomyśl o tym, ze gdy przytulisz sie do ukochanego poczuje zapach prawdziwej kobiety a nie papierosów.

MariaPar pisze...

Nie peniaj ! Pozdrawiam

artambrozja pisze...

Elisse :) u mnie też pada i to mocno :/
jak tu U Ciebie pięknie , szafirki uwielbiam i też myślę o ogrodzie :))))
całusy posyłam :*

IVONNA pisze...

Nadal trzymam kciuki nie pękaj! Dasz radę.Pozdrawiam.

Pod sosnami pisze...

Elisse, pokrój sobie jabłek i marchewki, pliiiissss!!! Nie możesz zmarnować tylu dni własnego straszliwego wysiłku i cierpienia bez papierosa, tyle dałaś radę to i dalej dasz radę!!! W razie ciężkiego kryzysu rób coś może upiecz jakiś tort i najedz się do syta, potem będziesz się martwić o figurę. ;)
Ale nie wierzę, NIE WIERZĘ, że mogłabyś zawieść swoją rodzinę, zwłaszcza córeczki. Kciuki mam mocno zaciśnięte!!!
I nagrodę dzisiaj Ci wysłałam za to rzucenie palenia! ;))

ushii pisze...

hihi, dopiero teraz przeczytałam :)
TRZYMAM KCIUKI!!!!!! MOCNO< MOCNO!!!Więc się staraj, bo ja z zaciśniętymi kciukami to długo nie pożyje, bo nawet widelca wziąć sie wtedy w rękę nie da :) Więc niech moje poświęcenie będzie cos warte :)
A na poważnie - to ja wiem dooobrze o czy piszesz... ja troszkę młodsiejsza byłam jak zaczęłam, aż wstyd. I nigdy nie rzucałam - bo po prostu to lubiłam, jak nie miałam akurat czasu - papieros dla mnie nie istniał. Ale jak już miałam czas i chęci to jak smok. Ale pewnego piękne go dnia zdecydowałam, ze to bedzie ostatni raz, po obronie drugiego dyplomu - ostatnia fajka. I tak się stało. Już półtora roku, bez ani jednego... Ale juz mi piwko nie smakuje tak jak kiedyś, bez papierosa to jakieś takie wybrakowane :( No i knajpy. I za tym tęsknię i będę tęsknić, nie oszukujmy się, to jest najgorsze. Ale za to - jakaż feeria smaków :)) No i czego się nie robi z miłości :)

Bardzo życzę Ci wytrwania, wiem, ze masz gorzej bo ja faktycznie nałogowca nie mam w naturze, jak mój ojciec - jak dowiedział się, ze mam się urodzić, z dnia na dzień i z dwóch paczek dziennie, rzucił i od 30 lat ani razu nie sięgnął, więc myślę, że ze mną podobnie będzie. Ale Ty twarda sztuka jesteś, więc też musisz dać radę!!! No!!! Siem rozpisałam :)

Ej, a Twój mąż pali?? Bo jak nie, to poproś, żeby jednego wypalił i pocałuj :)) Ja się dopiero niedawno dowiedziałam jaką popielniczką ohydną byłam :D

savannah pisze...

Trzymaj sie!!! Walcz ile mozesz, najgorsze sa pierwsze dni, pozniej juz pojdzie z gorki. I jak juz napisala moja poprzedniczka, taka kobietka jak Ty powinna stanowczo pachniec kobieco a nie przypominac w smaku oblizanej popielniczki...tak mi kiedys ktos niepalacy powiedzial o palacych (wtedy jeszcze uwazalam ze troche "przesadza") i chyba mial racje...

Mira pisze...

Trzymaj się Elisse, dasz radę. Ja nigdy nie paliłam, i dobrze, bo widzę po Ptasim Mleczku, ze łatwo wpadam i trudno wychodzę z nałogów ;) Wiosna, to idealna pora na takie przedsięwzięcia.

joanna pisze...

Dziekna Dziewczynko, jestem z Tobą :))
A z kwiatków się nie wycofuję ;))
Buziaki :))

aagaa pisze...

Elizo,piękne zdjęcia!!
Trzymam kciuki!!
Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Wytrwasz, wierzę w to :)
jesteś tak wspaniałą i pozytywną osobą, że papierosy do Ciebie po prostu nie pasują!

Marta

Dag-eSz pisze...

Elizo rozkoszuj się swoim pięknym domkiem i cudną rodzinką i kochanymi zwierzakami!!! nie myśl o "pierdołach" zajmij czymś myśli, trzymam kciuki :***

Małgośka pisze...

Widzę ,że nie jeden nałóg mamy wspólny...też juz do 40-stki dziennie dobiegam ech...tym mocniej trzymać kciuki za Ciebie będę.Dzieki za herbatkę zieloną:)i ciepłe promyki:)P.

Ata pisze...

Szafirki!! Elizo!! Nawet nie wiesz, jaką mi radość sprawiłaś!!
Bardzo Ci dziękuję!!
Moje kochane, malutkie kwiatuszki!
Mam mnóstwo wspomnień z młodości związanymi z tymi niepozornymi błękitkami :-))

A co do rzucania palenia - ja się przymierzam. Powoli dojrzewam. Mam nadzieję, że jednak się zmobilizuję...
Trzymam kciuki za Ciebie!!

Sylvia pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Sylvia pisze...

Elisse, masz taki doping od czytelników Twojego bloga, że musisz dać radę - innej możliwości nie ma!
Tak więc walcz Kobieto, walcz, bo dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!
:)

Mili pisze...

Trzymam kciuki i ja :)

Oj dobrze że mnie ten nałog jakoś ominął. Przyznam się że podczas imprez studenckich próbowałam palć, ale za każdym razem jakoś musiałam na nowo uczyc się zaciągać. Tępa okrutnie w tym temacie byłam. A skoro tak mi nie sżło to i jakos się nie nauczyłam.
buziaki

Penelopa pisze...

No to się wystawiłaś na próbę "ognia" -nie ma co!
Nie łatwa to sztuka, ale dla Ciebie Elizo musi sie udać... jak wszystko co sobie postanowisz.
Pozdrawiam Cię serdecznie i kciukasy trzymam mocno (ja juz dawno rzuciłam...nie zdążyłam się rozpędzić jak Ty)

Elisse pisze...

No wiecie, bo przeczytaniu Waszych komentarzy, to normalnie jak nie wyjdzie, to aż wstyd będzie. Tyle osób we mnie wierzy i trzyma kciuki za powodzenie misji. Zazdroszczę tym, którzy nigdy nie palili i szczerze współczuję tym co palą.Paskudny i koszmarny nałóg i szczerze mówiąc, czego się nie spodziewałam zupełnie, pierwsze dwa dni były lepsze...teraz już nie bardzo wiem co mam z sobą zrobić,żeby nie myśleć. Misiek palił..rzucił - chyba z 15 lat temu i po paru latach znowu zaczął,i znowu w lipcu ubiegłego roku rzucił. Mało tego, On rzuca i nic...spływa po nim jak po kaczce,że nie pali, nie wiem jak On to robi, bo ja cierpię i mam ochotę całemu światu wykrzyczeć jaka, to ja strasznie dzielna jestem:))))
Jak tak czytam z samego rana komentarze, to sił nabieram na parę godzin,a jak mi się znowu chce, to znowu czytam:))))i znowu mi troszkę lepiej...chyba w życiu na własnym blogu nie czytałam tyle razy tych samych komentarzy:) Jesteście taką wirtualną grupą wsparcia:)Jeszcze raz bardzo, bardzo pięknie dziękuję:)

ika pisze...

Elisse, dopiero dziś przeczytałam post o papierochach. Trzymam kciuki i jestem z Tobą całym sercem! wiem, że dasz radę :)
Uściski!

Pat ze Srebrnego...:) pisze...

Elizo, mój mąż ma dokładnie to samo, jak nie chce palić, to sobie rzuca na pół roku, potem wraca, potem rzuca, a mnie krew zalewa, że go to kompletnie nie stresuje - przy czym zwykle wraca do palenia, wtedy kiedy ja przymierzam się do rzucania;P

Trzymam mocno kciuki za Ciebie i siebie też - bo drugi dzień nie palę:) Mi chwilowo pomaga zapalenie tchawicy - ale raczej nie polecam;) Przypomniało mi się natomiast, że w poprzednich próbach pomagało sprzątanie właśnie....najlepiej takie mocno męczące i brudzące, pierz zasłony ręcznie, szoruj fugi szczoteczką do zębów, no i jak tylko się da, to zmykaj do ogrodu, na powiewtrzu mniej się palić chce;)

Elisse pisze...

Iko- dzięki!
Pat- ja już wszystko posprzątałam:((( Fugi zawsze myję szczoteczką do zębów i patyczkami kosmetycznymi:)))
Ci mężowie to świnie jakieś normalnie! My cierpimy , a im tak łatwo?! Trzymam za Ciebie kciuki:) Może jeszcze ktoś chętny do akcji antynikotynowej?:))))

madziula pisze...

trzymam kciuki i wierzę że dasz radę!!!

Elisse pisze...

Dzięki:) Ja już co raz mniej wierzę:( Ale się staram!

kalmona pisze...

Dziękuję za tytuły. Poszperam sobie.. Z nałogiem warto walczyć, odejście od niego jest naprawdę możliwe!! Też będę Cie dopingować!!powodzonka!!

Pod sosnami pisze...

Zbadano naukowo, że kobiety dużo szybciej i znacznie głębiej się uzależniają, więc facetom genetycznie łatwiej jest w temacie... Ale Ty dasz radę, na pewno, nie zawiedziesz nas przecież!!! Kciuki trzymam bardzo mocno!!! :))