czwartek, 16 kwietnia 2009

Saga

SAGA urodzona ok 1995r - odeszła 14.04.2009 r.






Przed świętami zaczęła coraz mniej jeść...wiedziałam, że to już koniec, takie rzeczy się po prostu czuje. Patrzyłam w jej uśmiechnięte oczy i nie mogłam uwierzyć w to co się dzieje. Na łapach ledwo już stała od paru miesięcy, wysiadł kręgosłup, pomagaliśmy jej wstawać i wychodzić na dwór, miała uszyte takie specjalne pasy. Często załatwiała się w domu, z wysiłku przy wstawaniu puszczały zwieracze... ale dokąd czuła się dobrze, dokąd nie bolało, nic nie było ważne. Po świętach nie chciała już jeść, właściwie też nie piła... była już taka słabiutka, a oczka cały czas się uśmiechały. Wiedziałam, że muszę jej pomóc, że nie mogę pozwolić na powolną agonię.Trudno jest opisać słowami, to czego doświadczmy w chwili podjęcia tak trudnej decyzji,wiedziałam, że muszę to zrobić, z miłości do niej i ze względu na nią... We wtorek 14 kwietnia, po wcześniejszych ustaleniach telefonicznych, przyjechał weterynarz...leżałyśmy razem na dywanie, trzymała swoją mordkę na moim ramieniu...szeptałam jej, że ja kocham, że jest najlepszą suką pod słońcem, że teraz już nic nie będzie bolało, całowałam po mordce ... nawet nie widziała weterynarza, dostała zastrzyk w tylną łapkę...i patrząc się mi w oczy usnęła ...
Była już staruszką, miała 14 lat, z nami przeżyła 12 długich i szczęśliwych lat. Miała dobre życie i dobrą śmierć...i choć wiem, że jak na tak dużego psa żyła bardzo długo, choć ogarniam to wszystko rozumem, to serce nie chce słuchać i momentami mam wrażenie, że zwariuję. Cały czas widzę te uśmiechnięte oczy i choć pozostałe psy mają weselsze usposobienie, to jednak tylko Saga miała zawsze uśmiech na pyszczku.
Nawet nie ma bidula prawie zdjęć, bo bała się aparatu...




Dziękuje wszystkim za zainteresowanie, myślę, że niedługo wrócę do Was , ale póki co potrzebuję jeszcze troszkę czasu, żeby dojść do siebie. Do zobaczenia wkrótce.

44 komentarze:

Nettika pisze...

Wiedziałam ,że cos sie u Ciebie niedobrego dzieje ... już po prostu tak mam , wyczuwam . Wiem co czujesz bo też tego doswiadczyłam ...musiałam uśpić wiernego przyjaciela ...by nie cierpiał ...
Pozdrawiam cieplutko

paula_71 pisze...

Aż się popłakałam czytając to...
Też straciłam kiedyś ukochaną sunię...w innych okolicznościach,ale bolało tak samo.
Rozumiem,że potrzebujesz teraz czasu aby dojść do siebie.
Trzymaj się.
ściskam mocniutko.

Magoda pisze...

Eliza... przytulam Cię...

Ori pisze...

Boze, to moja Misia, ten sam cudny pyszczek! Moja najdrozsza staruszka odeszła od nas w pazdzierniku, a bol po niej nie odejdzie nigdy... Bardzo serdecznie Cie przytulam, Elizko

Renee pisze...

Tak mi smutno, rozumiem Cie, kocham zwierzęta. Przytulam Cię mocno )

♥♥♥ kasandra ♥♥♥ pisze...

Łzy lecą mi policzku ...
jedna, dwie ...

tak mi przykro, zupełnie nie wiem co powiedzieć

ściskam Cię bardzo bardzo mocno

Daisy pisze...

No i co tu napisać... Trzymajcie się.

Zielicha pisze...

Łzy mam w oczach, jak to piszę! Myślę, że wiem, co czujesz! Pamiętam jak musiałam, uśpić mojego kota i jak prosił, aby go już nie bolało, to jest bardzo smutne i przykre, ale człowiek nadal pamięta.
Przykro mi.
Pozdrawiam Cię bardzo.

Mia pisze...

Łączę się z Tobą w smutku...
Wiem przez co przechodzisz, bo sama też musiałam podjąć decyzję o uśpieniu mojego ukochanego psa, był staruteńki, miał prawie 16 lat. Dobrze postąpiłaś, najważniejsze że byłaś przy niej do ostatniej chwili.
Trzymaj się ciepło, będę o Tobie myśleć.

Basia pisze...

Saga-jak saga rodzinna,psy maja to do siebie,że od razu stają się członkami rodzin,powiernikami,najdroższymi przyjaciółmi.Mój Brunek w tym roku kończy 13 lat,cierpi na reumatyzm,bolą Go łapy i niekiedy nie ma nawet ochoty wychodzić na spacery,ale jest i nie wyobrażam sobie chwili kiedy od nas odejdzie!Były już dwa takie momenty w naszym wspólnym życiu,że myślałam,że to koniec,ale...nawet nie myślę,bo wiem jak serce pęka...Nie ma słów,które ukoją ból,wypłacz się ,wyżal,wygadaj i wróć do nas na blog.
Basia

Keri pisze...

Ja też się popłakałam, 7 lat temu przeżywałam dokładnie to co Ty...
wiem jak się człowiek wtedy czuje i jakie to straszne, jakby traciło się przyjaciela, tego nie da się opisać słowami. Mocno się ściskam, trzymaj się !

Lena pisze...

Lzy same naplywaja do oczu...
Trzymajcie sie, przesylam usciski.

joanna pisze...

Jestem przy Tobie...

Dag-eSz pisze...

Wiem, to bardzo smutne, bo odszedł od Was członek rodziny :/ rozumiem Cię doskonale i płaczę teraz razem z Tobą, w styczniu 2007 roku musiałam także uśpić swojego psa i to był najgorszy dzień w moim życiu... :"(

Elle pisze...

Przykro mi.. Trzymaj się!

Yrsa pisze...

Elisse- niestety nie ulżę Ci bo każdy musi swój ból przeżyć sam , a to wymaga czasu . Mogę Ci tylko powiedzieć ,że w grudniu ubiegłego roku pożegnaliśmy naszego nowofunlanda Arona , odszedł podobnie jak Twoja Saga , a teraz leży sobie pod magnolią , która wkrótce mu pięknie zakwitnie . Wspominamy go bardo dobrze bo piesek był " do rany przyłóż" , ale choroba , która go dopadła była nieuleczalna i znacznie skróciła mu życie - miał tylko 10 lat .Pozdrawiam serdecznie -Yrsa

asia pisze...

Bardzo mi przykro!Pozdrawiam Cię serdecznie.
Asia

aagaa pisze...

Bardzo mi przykro i bardzo Ci współczuję.Trzymaj się ..Pozdrawiam

alewe pisze...

Bardzo mi przykro.Na to wszystko potrzeba czasu,ale smutek minie na pewno,wspomnienia i pamięć-nigdy.
pozdrawiam ciepło

Kardamonowa pisze...

Trzymaj się.
Miałam kiedyś zaprzyjaźnione zwierzątko, towarzyszyłam mu w tych ostatnich chwilach, wiem, jakie to trudne...

Ita pisze...

W takiej chwili ,wiem że żadne słowa nie ukoją i nie uspokoją ,nie utulą żalu ........................................................................... trzymaj się dzielnie o ile to możliwe.
Pozdrawiam.

alizee pisze...

To straszne, że zwierzaki żyją tak krótko. Człowiek uświadamia sobie to dopiero gdy nadchodzi ich kres, póki są młode, sprawne i wesołe wydaje się, że tak będzie zawsze....Niestety.
Współczuję Ci bardzo, to trudne przeżycie jedno z tych, którego nie da się ominąć.
Tym mocniej rozumiem, że jest to trudne mam 16 letniego kota z cukrzycą, który też chyli się ku końcowi....
Łączę się z Tobą w smutku i bądź dzielna!!!!!
Pozdrawiam serdecznie

Anonimowy pisze...

W zeszłym roku w wielką sobotę odszedł masz Reks.Znajda, 99% owczarka niemieckiego,kochany,który nigdy nam nie chorował,nie kaprysił,nikogo nieugryzł,poprostu nas kochał.Nawet odszedł od nas tak aby nie robić nikomu kłopotu - poprostu zasnął w nocy. Płakaliśmy jak małe dzieci ja,mój mąż i nasi prawie dorośli synowie. A dzisiaj jak czytam twoj wpis to płaczę....tak cie dobrze rozumiem...pozdrawiam Grażka

Anonimowy pisze...

przykro mi bardzo, wiem co to znaczy... aż łza mi się zakręciła w oku ;( k.

szewczykana pisze...

oj strasznie mi przykro... nie wyobrażam sobie dnia w którym nie będzie mojego potfora (Thora).... trzymaj się. pozdrawiam

Pasjonatka pisze...

Oj, Elizo, tak mi przykro! Też spłakałam się wczoraj czytając Twojego posta. Myślę o Tobie (o Was) ciepło, trzymaj się. P.

amma pisze...

Elizo przykro nam bardzo, ściskamy Cię mocno. Ponieważ nie ma słów które pomogą więc życzymy Ci szybkiego powrotu do "równowagi"

Pozdrawiamy

Jo-hanah z Wrzosowej Polany pisze...

Kochana! Płaczę razem z Tobą! Tulę Cię z całego serca.

llooka pisze...

Elizo straszna żałość ścisnęła mnie w sercu. Z powodu straty Sagi i Twojego smutku! Ściskam Cię mocno!

martar pisze...

Łzy mi poleciały czytajac Twoja ,Wasza historie o Sadze,,wiem ,ze to wielki ból,ja rowniez straciłam swojego pieska,ale nie dlatego,ze był chory,,pewnego dnia w nocy wkroczyli do naszego domu ludzie,ktorzy otruli nas i zabili naszego pieska a za co ?dlaczego?tego do tej pory nie wiem i to byl najwiekszy bol...
serce sie kraja ,kiedy odchodza od nas nasi najlepsi i najwierniejsi przyjaciele,,główka do góry,Saga już sie nie meczy,wiem,ze rozum tłumaczy sobie to wszystko racjonalnie ale serce idzie w innym kierunku....
zadne słowa nie kaja Twojego bolu..
trzymaj sie dzielnie,,,
serdecznie pozdrawiam

Anna pisze...

Moja droga!!
Czulam ze cos nie tak jak nie odpisalas na moje listy, ale nie chcialam cie stresowac, cos w sercu mi mowilo ze napewno masz powody, mimo ze cie nie znam to tak dobrze cie znam....
Wiem Twoj bol, ja dostalam depresji po uspaniu mojej kotki pare lat temu, nie moglam sobie tego darowac przez wiele lat.
Tule Cie i caluje czule, do uslyszenia
Anna z Rävatofta

Raincloud pisze...

Ja oczywiście już płaczę...
Ori z Domu tymianka napisała mi co się stało i od razu przybiegłam, jakby tu było mało łez...
Ściskam cię mocno i pozdrawiam.

anne pisze...

Elisse, przeczytałam Twoją smutną, ale zarazem piękną historię już wczoraj, ale wzruszenie spowodowało, że nie wiedziałam co napisać... słowa wydawały mi się puste, tak mało warte.... i nadal nie wiem.... ważne jest, że już się nie męczy, jest szczęśliwa...prawda??? ściskam Cię z całej siły, mocno tulę....
pozdrawiam serdecznie...

PATI pisze...

WITAM
SERCE SIĘ KROI NA MAŁE KAWAŁKI,GARDŁO SCISKA,DŁAWI Z PLACZU.OD RANA MYSLĘ O WASZEJ SUNI.WIDZĘ SWOJĄ POPRZEDNIĄ SUNIE KTÓRA MIAŁAM W DZIECIŃSTWIE.ROZUMIĘ CO CZUJECIE DOSWIADCZYŁAM OSOBISCIE"POŻEGNANIA".TRZYMAJCIE SIE JAKOŚ.POZDRAWIAM.

kass pisze...

Wiem jakie to straszne uczucie, sama pochowałam juz trzy psiaki...współczuję Ci, wiem też że te psiaki odeszły szczęśliwe bo miały kochanych ludzi przy sobie...

tesa pisze...

Przykro mi...Trzymaj sie...

li. pisze...

Smutno mi strasznie i ciężko cokolwiek napisać...

memulka pisze...

czytając to, łzy poleciały po policzku....

przykro mi, wiem co to znaczy, bo 2 lata temu przeszłam to samo z ukochaną sunią

An-na pisze...

Cóż można napisać? Popłakałam się.

Elisse pisze...

Bardzo, naprawdę bardzo dziękuję Wam wszystkim za wielką wrażliwość i wspaniałe słowa pocieszenia.

Kamila pisze...

Dopiero dowiedziałam się pocztą emailową od Ori, że masz takie cierpienie. Sama zasklepiłam się w swoim na tyle, że ani nie pisałam na blogu bo nie byłamw stanie ani nie zaglądałam w inne przestrzenie.Ten tydzień był masakrycznie przeryczany przeze mnie z powodu innej straty, innego braku ale nie o tym chcę pisać. Przytulam Cię kochana i płaczę realnie teraz płaczę razem z Tobą. Piękna, kochana mądra suczka. Całuję ją razem z Tobą.
Codziennie to chyba u mnie jakaś mała obsesja boję się dnia gdy będę musiała pożegnać się z moim Taffim z moim Frankiem choć to młode psy. Kocham je straszliwie. To koszmarnie trudne doświadczenie i nigdy nie dam sobie powiedzieć że to tylko pies, nie człowiek bo to aż pies, to stworzenie,które jest bezgranicznie oddane i często kocha bardziej, jest wierniejsze od człowieka.
Mój poprzedni kochany pies Capri nawiedział mnie po swojej śmierci w snach przez całe 12 lat dość regularnie, to niesamowite ale gdy dzięki wspomnieniu o nim zapragnęłam mieć psa tej samej rasy podobnego do niego- taffika. w noc poprzedzającą jego przyjęcie do naszego domu, Capri przyśnił mi się po raz ostatni jak dotąd, przyszedł się ostatecznie pożegnać. Czułam, że temu psu chodziło o to by był jego zastępca. Taffi mój aktualny pudel jest psem nie nazwę tego inaczej dla którego jestem powietrzem woda i wszystkim absolutnie wszystkim.Nawet nie opowiem o tym jaka to niemożliwa wierność, czasem się o niego martwię bo on stanowczo za bardzo mnie kocha, stanowczo za bardzo.
Przytulam cię mocno, mocno, mocno.Kamila z Zakamarka

Monika pisze...

Bardzo mi przykro z powod odejścia Sagi. doskonale rozumiem to co czujesz, też pochowałam jednego psiaka, kundelka - było to 16 lat temu, pamiętam jak trzeba bylo podjąc decyzję o skróceniu męk psiaka. Pamiętam jak to przeżywałam, dla mnie była to starta członka rodziny. Teraz mam dwa koty, a moja córka mówiąc o rodzinie zawsze je wymienia.
Mam nadzieję, że Saga za tęczowym mostkiem na tak dobrze jak u Ciebie.

Bone*Head*Studios pisze...

Such a sad but lovely tribute to your beautiful friend and loving companion, may he have warm ,sunny days where he can run and play... always.
blessings,Flora

olenta pisze...

kurde, post sprzed ponad roku, a ja ... ryczę.
nic więcej nie jestem w stanie napisać.