piątek, 20 maja 2011

Od tego muszę zacząć,że ….

Tak się zastanawiam od czego by tu zacząć,żeby za bardzo nie namotać i żeby wszystko tworzyło jakąś spójną, chronologiczną całość. Myślę i myślę i chyba jednak się tak nie da, bo za długo mnie tutaj nie było i za dużo rzeczy się działo. Zdjęć mam taki ogrom, że nawet mowy nie ma żebym pokazała chociaż 1/10 z nich…wszystko kwitnie, pachnie i dojrzewa, a ja nie mam niestety na nic czasu i ledwo się wyrabiam. Jednak pocieszam się,że nie jest to jedynie moja przypadłość , a co najmniej połowy ludzi w tym dziwnym kraju :) Bo ja za feminizmem jestem, ale bardzo wybiórczo…bo na przykład praca ??? Ludzie, kto to wymyślił,żeby kobieta, przy takim nawale obowiązków musiała jeszcze pracować ?!!! Akurat tej feministce- mówię zdecydowanie NIE ! Nie jestem absolutnie typem kobiety pracującej, bo ja bym w domu wolała siedzieć…już nie mówię,że tylko wyglądać i pachnieć, ale ciasta piec, obiadki gotować, sprzątać,haftować w różanym kąciku, a w zimę kołdry szyć w kole gospodyń wiejskich :)…a nie w chłopo-robotnika się bawić :( Gdzie te wspaniałe czasy kiedy to kobieta domem się zajmowała, na herbatki zapraszała…teraz wraca z pracy urobiona na maksa, taszcząc po drodze siaty z zakupami w rękach wyciągniętych,jak u orangutana, staje do garów, obiadek daje, zmywa, sprząta , pędzi do ogrodu , sadzi, trawę kosi, z dziećmi na rowery jedzie, psom piłeczki rzuca, koty głaszcze, w nocy wstawia pranie, rano je rozwiesza, żeby znowu z wywieszonym jęzorem do roboty lecieć…no a gdzie czas na te wszystkie małe przyjemności ??? Że niby kiedy?Na emeryturze? Której albo styrana nie dożyje, a jak dożyje to i tak nie będzie za co zrobić sobie nawet najmniejszej przyjemności !? Nie , nie, żeby nie było,że ja w jakieś depresje popadam i raptem źle mi się zrobiło na tym świecie..nie zrobiło, ale byłoby jeszcze lepiej gdyby jakiś rycerz na białym rumaku stwierdził: kochanie, rób co chcesz, a ja zajmę się resztą…no i żebym mogła robić i mówić co chcę, bo w tym punkcie jestem akurat zagorzałą feministką, gdyż u mnie w domu brak demokracji…tu dyktatura panuje! Reasumując, na świecie dalej mi dobrze jest, a to miała być tylko taka mała dygresja na temat braku czasu…I teoretycznie teraz ten post powinien się już skończyć, a ja nawet jeszcze go nie zaczęłam :(

IMG_2267-1

W tym całym natłoku spraw i obowiązków, staram się znaleźć czas, na te swoje małe przyjemności… i jakby się nad tym bardziej dogłębnie zastanowić, to jednak przyjemności w życiu jest mnóstwo… ale może nie będę się już zastanawiać, bo nigdy nie przejdę do sedna sprawy, znaczy się tego co ja robiłam i robię :) Odkąd prowadzę bloga, o moje przyjemności dbają również inne, często zupełnie anonimowe osóbki, z pewnością na białych rumakach nie jeżdżące..i tak też dostałam dwa zaproszenia do kina na przedpremierę filmu “Puzzle” od Ani reprezentującej firmę Gutek Film i żeby nie było, wcale o tym pisać nie muszę, ale napiszę, bo to też jedna z wielu przyjemności , jakie mnie spotykają:) Szłam z dziwnym nastawieniem, bo choć film został sprzedany do 24 krajów świata i odnosił sukcesy na festiwalach, to jednak był : ARGENTYŃSKI, a to kojarzy mi się z jednym, a mianowicie z moim blond dzieckiem wślipiającym się w ekran telewizora i wzdychającym do jakiegoś kolejnego, przygłupiego Antonio, powiem Wam ,że ja dreszczy dostaję nawet , jak tylko słyszę ten język…nie dość ,że płaczą okrutnie głośno, po pyskach się walą na okrągło, zdradzają,chorzy są jacyś wszyscy i poszkodowani przez los bo : albo ślepną albo kuleją, albo fiksują, to jeszcze na domiar złego robią wodę z mózgu mojemu dziecku kochanemu! Ale chciałam iść, bo film jest o kobiecie w średnim wieku, która postanawia coś zmienić w swoim życiu. Utożsamiając się z wiekiem średnim i następującymi zmianami…poszłam…. Film przyjemnie mnie rozczarował i zaskoczył…żadnych omdlewających panienek na ekranie,żadnych krzyków, płaczów, jęków…, za to wspaniała gra głównej bohaterki, łamanie stereotypów oraz bardzo wysublimowany dowcip. To film, z pewnością inny niż te , do których jesteśmy przyzwyczajeni. zasadzający się bardziej na szczegółach i detalach, film o pasji, zdradzie,odkrywaniu w sobie radości życia, obsadzony w realiach dnia codziennego…film inny…ale ciekawy i warty obejrzenia.

Zdjęcia , które widzicie są z ogrodu botanicznego w Powsinie, do którego wyciągnęła mnie koleżanka. Pojechałyśmy i wsiąkłyśmy na cały dzień, bo choć co o ogrodzie sądzę nie napiszę, to jednak nie wiedzieć czemu mam do niego spory sentyment i dosyć często w nim bywam, choć wygląda tak, jakby ktoś dawno temu posadził tam rośliny i w ogóle zapomniał o ich istnieniu :( Na szczęście zakwitło już część rododendronów i azalii.

IMG_2258-1IMG_2306-1 IMG_2305-1 IMG_2307-1 IMG_2457-2

A to już tulipany z parku obok..

IMG_2217-1 IMG_2221-1 IMG_2186-1 IMG_2187-1

Ale wracając na własne podwórko…nic dziwnego,że nie mam czasu zabrać się za rozbiórkę stawu, jak wiecznie gdzieś się pętam :) Wtedy miałam szczery zamiar, wstałam, a za oknami deszcz…więc zaczęłam zbierać ślimaki, później musiałam je wynieść na łąkę- kiedyś dawałam Jędruli, jak widać, u mnie dorodnych okazów winniczków, całkiem sporo…myślałam,że je lubi ..ale on je tylko lubi jeść :(

IMG_2108-1 IMG_2113-1 Później pozostając w temacie- upiekłam ślimaczki :)

IMG_2127-1IMG_2136-1 IMG_2131-1 IMG_2138-2

I jeszcze kuleczki z musli na poprawę nastroju- kuleczki okazały się paskudne w smaku- ale nastrój się poprawił, a kuleczki robią za dekorację, stojąc w słoju po dziś dzień:)

IMG_2125-1 IMG_2119-1

A potem znowu padał deszcz :) Więc z nudów zrobiłam korkową tackę .

IMG_1839-1 IMG_1842-1 IMG_1845-2 IMG_1846-1

A dzisiaj świeci piękne słoneczko, za to doszły mnie jakieś newsy ,że jutro ma być koniec świata, więc nie wiem czy warto się zaharowywać :) Pozdrawiam Was cieplutko i życzę pięknego dnia, a ja jednak pędzę do ogrodu- tak na wszelki wypadek, gdybym się jednak miała znaleźć w tych 2 % ludzkości co to zagładę ma przeżyć :)


PS. Jeśli chodzi o komentarze, to postaram się coś temu zaradzić...nie mam pojęcia czemu zniknęły, ale mam je wszystkie na poczcie, więc jak się tylko przekopię przez wiadomości, to umieszczę. Ale tym razem , to nie wina mojego komputera, a bloggera.


PS


32 komentarze:

heurek pisze...

Och, widzę, że nie tylko mnie marzy się ,,bycie panią" na własnych kątach, a nie ciągnięcie nieskończonej ilości etatów, które się tylko odwala bo tak należy :D Ech, trudne czasy nastały dla pań, kochających swe pielesze.
Koniec świata? Mam nadzieję, że to będzie kolejny w moim życiu, które jednak zechce wystąpić w terminie późniejszym :D

Myszka pisze...

Chyba muszę Cię rozczarować ale koniec świata to jeszcze nie jutro!
ps
ja mam takiego rycerza na białym koniu!!!

Balbina pisze...

kurcze ja to raczej z tych feministek, ale takich w miarę rozsądnych. Sama zamknięta w domu bez pracy zawodowej wyje do księżyca i w depresje popadam. Gotować nie lubię, tym bardziej sprzątać, mam farta bo mój Konkubent robi to często za mnie i nie pozwala mi dotykać zmywarki bo on to zrobi lepiej, co mnie raduje na maksa.
Nie oznacz to, że nie rozumie kobiet, które swój czas tylko dla rodziny poświęcają. Najważniejsze to aby sama Kobieta była zadowolona.
Piękne zdjęcia i super Babka na nich, uśmiechnięta, zadowolona tak trzymać.
Pozdrawiam

HANNAH - UNE FEMME pisze...

No koniec swiata jutro o 18.
Ale mam wrażenie, że niektórzy mają przezyc-cholera piwnicy nie mam-to jas ide se kopać aiemianke i do pojutrza.
Buziole

Ana pisze...

Och, ja mam to szczęście, że mój rycerz dba o wszystko a ja "siedzę" jeszcze w domu z dzieciaczkami - choc już tylko parę miesięcy i trzeba będzie wrócić do pracy...jesteś tytanem pracy! Ja zawwsze podziwiam, oglądam z zapartym tchem...Twoje slimaczki - te do jedzenia - apetyczne baaardzo (tych realnych nie lubię - też bardzo)...Taca genialna! ale skąd ja tyle korków wezmę, jak u nas nikt nie pije, a butelka wina "idzie" 1 na rok:)

Anonimowy pisze...

Jesteś piękna! :)

jaga pisze...

kobiety powinny częściej mysleć o sobie , to nie egoizm ale dla dobra całej rodziny.Jak Mama jest w dobrym humorze to i rodzina będzie szczęśliwa.
Sliczne zdjęcia.
pozdrawiam

OLQA pisze...

Piękne zdjęcia jak zwykle a skoro jutro koniec świata to dobrze,że go zakończę tak miłym postem:)

Milena pisze...

Podpisuję się obiema ręcami, nogami pod Twoimi przemyśleniami nt. pracy kobiet w dzisiejszym świecie. To szatański pomysł! A jak już przychodzi taka piękna wiosna to czuję się jak pies, co mu pokazują kiełbaskę przez okno - liże, ślinka mu cieknie i...psińco :) Ja też, 8 godz. przez okno oglądam piękne słońce, słyszę śpiew ptaków, a potem na nic nie mam już czasu. Ty Elisse nie narzekaj,jesteś babka super zorganizowana, mnóstwo rzeczy dajesz radę zrealizować - aż miło poczytać i pozazdrościć trochę przy wielkiej sympatii dla Ciebie. Super zdjęcia.

Ola_83 pisze...

Jak się cieszę, że piszesz:) pokazuj zdjęcia,pokazuj! bo to zawsze uczta dla duszy:))

buziaki!

ula pisze...

ja się tam z Tobą zgadzam, kobieta domowym stworzeniem jest i jeśli jej dom i zajmowanie się domowymi sprawami nie odpowiada, to coś z na nie tak, nie lubię tych feministycznych bredni o jakimś uzależnieniu i monotonii... ja tam lubię swój dom itd. już zresztą napisałaś :), wolałabym mieć tylko ADHD bo ciągle mi brakuje tego czasu, a jakbym się szybciej ruszała to i więcej bym zrobiła :), ale jak ostatnio "bawiłam" się w drwala i zrywałam bluszcz na ganku to maż stwierdził, że jednak ma ta chorobę :)
Tam pośród zdjęć tulipanków zabłąkał się nieznany mi dotąd uśmiechnięty tulipan Elisse :)ale
powiem, że wyjątkowa urocza odmiana, szkoda, że nie mam Cie w swoim ogródku, na pewno wyglądałby o wiele ładniej :)
i nie lubię zbierać tych ślimaków... łe!
pozdrawiam ciepło

witchqueen pisze...

Oj to prawda wszystkim dookoła brakuje czasu, a przecież szczęście składa się z małych przyjemności i nie wolno nam o tym zapominać dla tegoż ciesze się właśnie aromatem latte:) Piękny pomysł z tacą korkową:)

weszynoska pisze...

Ależ to fantastycznie. Wieje optymizmem i pogodą ducha. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za poprawę humoru.

Mirelka pisze...

buziaki zaharowana kobietko :)

Kamila pisze...

No właśnie na etacie czasu brak dla rodziny i wogóle...ale ja Ci Elizka napiszę ,że ja przy natłoku obowiązków lepiej się organizuję ;)
Do ogrodu botanicznego, właściwie to planowałam się wybrać już w zeszłym tygodniu, ale pogoda pokrzyżowała mi plany (mamy w okolicy arboretum- morze rododendronów i azalii).

Pozdrawiaqm tą roześmianą buzię ze zdjęcia ;)))

Sylwia pisze...

A ja zaczęłam czytać Twój post, przesunęłam stronę niżej i natrafiłam na Twoje zdjęcie i się rozpłakałam...
Tak działasz na ludzi czytajacych. :)
A dlaczego się rozpłakałam?
No chyba dlatego, że się wzruszylam, że patrzysz na mnie jak czytam Twoje słowa. :) :) :)
To zdjęcie jest bardzo ciepłe i takie szczere. :)
Dziękuję za tę chwilę wzruszenia...
Dobrze czasami sobie popłakać...

irenka pisze...

No kochana - a broń cie panie boże, żeby kobiety miały spędzać życie przy garach i gotowaniu obiadków, nawet dla rycerza na białym koniu. :)
Bez pracy chyba bym się wściekła,

sunshine pisze...

Mam twój blog na FB mam tez znjaome,które sa zagorzałymi feministkami i stale mi sugerują i próbują układac mi w głowie:)))młodsze sporo od nas i glupiutkie.Wyzwolone feministki! ugotowanie obiadu zamach na wolność.Facet do sprzątania i szmatki o nie! Moj macho robi remonty w domu i męskie rzeczy a nie bawi sie w ciotkę:)))Zycie nie zalezy od kariery zawodowej a od poczucia szczęscia w nas samych:)))Oczywiscie nikt nie jest głupcem,zeby miec zawsze dobry nastrój.Jesteśmy obie po cięzkiej chorobie i delektujmy się życiem na ile możemy.Pozdrawiam Cię

Qra Domowa pisze...

nooooooooooooo aj juz się załamałam,że te pierwsze krzaczory to Twoje..hihihi...a ślimaków w tym roku to jakowyś urodzaj...pozdrawiam:)

gosia pisze...

witaj kochana ,tak uspakajająco podziałał na mnie Twój post ,jak balsam na duszę ....
przechodzę takie teraz beznadziejne chwile ,rozterki miłosno-rodzinne mnie dopadły,problemy.....
fajnie było tu do Ciebie wpaść,pozdrawiam i miłego weekendu /oczywiście o ile przezyjemy :))

JOASIA pisze...

hm leżeć i pachnieć, zapraszać na herbatkę hm ....... i z takim obrazem przed oczyma pójdę spać ale najpierw domyje się po pracy w ogrodzie !!!!

Jomo pisze...

Za pierwszy akapit to ja Ciebie lubię nieziemsko, choć i tak to wiesz :)
Tylko jak tu to przyswoić, niby też tak myślę, ale wciąż jest... i szczerzy się ze mnie...
Byłam chyba niedaleko Ciebie na przedstawieniu teatralnym Williama Shakespeare Stracone zachody miłości i chciałam nawet Ci polecić, gdybyś tylko miała czas - naprawdę warto!
Cudowne przedstawienie.

leandra pisze...

Sliczne zdjecia!Bardzo podoba mi sie ta flizanka-cudenko:)
A te kwiaty to tylko podziwac..Pozdrawiam serdecznie

jana277 pisze...

Dlho obdivujem tvoju stránku, pravidelne na ňu chodím. V každom článku prekrásne fotky, úžasný interiér aj exteriér, nádherná inšpirácia.

alaska pisze...

Wreszcie ktoś głośno to powiedział! Brawo Elisse! :)

Polka pisze...

Lubie czytac jak piszesz :) zawsze cos prostego ale i ciekawego. Tez sie kiedys zastanawialam nad tym calym porojonym pomysle zeby kobieta pracowala, sprzatala, gotowa, mezem i dziecmi sie zajmowala, nie mowie juz o domu, zwierzetach i innych takich. Chcialy baby wolnosci to mamy wiecej roboty heheh ;) no ale coz... nie ma co sie nad tym rozczulac :)

pozdrawiam serdecznie
polka

iwona-b-30 pisze...

Witaj Elisse, piękne zdjęcia! Widać co Cię uszczęśliwia.
Pozdrawiam burzowo! (właśnie mocno grzmi, może to przed końcem świata :-)
Iwona

Grey Wolf pisze...

u mnie też kwitną różaneczniki, rododendrony i azalia :), i bzy pachną..a ślimaków tu nie ma :D

ma.ol.su pisze...

Elisse, no to Ty chyba jesteś pierwszym światowym dyktatorem, który tak dobrze o demokracji się wypowiada:)

Piękne zdjęcia, a ta Pani na nich tez niczego sobie!

Pozdrawiam

Jeanne pisze...

Pięknie tu, fotografie świetne!:)

Anonimowy pisze...

Jestes piekna,nie znam ale kocham... ciesze sie ze znalazlam Twojego bloga

Marcin pisze...

Pięknie piszesz, to bardzo zastanawiające, ale i inspirujące... Chyba dobry sposób zostawienie gdzieś, czegoś cennego z siebie innym... Dzięki:)