czwartek, 30 grudnia 2010

Pochmurny , zimowy dzień


Za oknami cały czas pochmurno.. Pomimo ewidentnych braków w postaci, słoneczka na niebie, z braku innych pomysłów, zrobiłyśmy sobie z Nurką piknik:) W zimę –bo czemu by nie. Pamiętam jeszcze ogromne ognicha jakie paliliśmy w zimę stulecia, pomiędzy zaspami śniegu…marzy mi się takie od pewnego czasu, więc pewnie wkrótce przejdę od marzeń do realizacji. Póki co piknik musiał wystarczyć, zaopatrzone w odpowiednią odzież, kawę zbożową w termosie i drożdżówki, wyruszyłyśmy z sankami do lasu na podbój zimy. Że bosko było, to pewnie nie muszę nawet pisać :)

IMG_8468-1 IMG_8564-1  IMG_8491-1 IMG_8359-1IMG_8389-1IMG_8382-1 IMG_8346-1IMG_8513-1
IMG_8397-1IMG_8488-1 IMG_8263-1 IMG_8609-1 IMG_8581-1 IMG_8343-1

Przyszła zima, a wraz z nią wiadomo…ciasta, ciasteczka i przede wszystkim moje ulubione drożdżówki..no żeby tylko moje , to byłoby pół biedy, niestety drożdżówki są przysmakiem wszystkich. Często je piekę, robi się szybciutko, a są wspaniałym wypełniaczem pomiędzy posiłkami, zresztą jak się je tak wsuwa pół dnia, to później juz nikt nawet nie ma ochoty na kolację:)


IMG_8308-1IMG_8319-1
Dla zainteresowanych, podaję od razu przepis:)
Ślimaczki
550 gram mąki
200 ml mleka o temperaturze pokojowej
2 jajka (
+ dodatkowo 1 do smarowania)
70- 75 g cukru
75 g masła- może być roślinne- z margaryną nie próbowałam
25 g drożdży
Nadzienie:
i tu następuje całkowita dowolność, te wczorajsze były z dżemem wiśniowym i cynamonem -ale uwaga, kiedyś podałam przepis koleżance, zrobiła z kupnego dżemu i całe nadzienie jej wypłynęło. Ja robię z własnych przetworów, więc z góry uprzedzam,że za te kupne nie ręczę.
Często też zamiast dżemu dodaję pokrojone w drobną kosteczkę jabłka z cynamonem i cukrem, albo np.. z 200g cukru,80 g masła i łyżki cynamonu, no ogólnie wszystko tam można wtrynić.
Masło należy stopić, poczekać, aż trochę przestygnie, mąkę przesiać do dużej miski i kolejno dodawać wszystkie składniki ciasta, wyrobić i odstawić na godzinę przykryte ściereczką, w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Po tym czasie jeszcze raz wyrabiamy ciasto. Włączamy piekarnik i nastawiamy na 185 stopni- przy użyciu termo obiegu. Na posypanej delikatnie mąką stolnicy, rozwałkowujemy placek o grubości ok 1 cm, najlepiej żeby kształtem zbliżony był do prostokąta.Smarujemy nadzieniem dokładnie, aż do samych brzegów i zwijamy w rulon. Zwiniętą roladę kroimy na kawałki o grubości ok 3 cm i układamy dosyć luźno, na wyłożonej pergaminem blaszce. Przykrywamy ściereczką i czekamy kolejne 15 minut.
Jajko i 2 łyżki mleka, dokładnie roztrzepujemy i tym czymś smarujemy drożdżówki. Wsadzamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy ok 15 minut, do momentu zarumienienia. Bez termo obiegu, trzeba pewnie troszeczkę dłużej piec.
Smacznego :)
***
No i żeby nie było,że ja tylko chodzę na spacery, zdjęcia robię i się obżeram, to usiłowałam przeprosić się z maszyną i uszyć zasłonki do kuchni. Pomysł w mej głowie się zrodził, a jak się zrodzi to natychmiast przystępuję do dzieła. Swojego czasu wyhaftowałam zazdrostkę, w róże a jakże,  nawet dosyć cieniutkim kordonkiem , do tego długości bodajże 2,50 metra- więc się naszarpałam…w momencie kiedy była juz prawie ukończona , wstałam nie zauważając ,że na kawałku siedzę…drugi kawałek trzymałam w ręku, poderwałam się i…rozerwałam ją na pół. Wywalić było szkoda…nic się z tego już zrobić nie dało, więc przeleżała ładnych parę lat..aż do wczoraj:) Wena spłynęła i stwierdziłam,że potnę ją na mniejsze motywy i te kawałki wszyję w płótno..no pocięłam, zasłonki uszyłam i zabrałam się za wszywanie..poprzypinałam toto szpilkami i zaczęłam szyć…dobrze było, dokąd nie doszłam do ostatniego boku…wtedy zrobiło się tego zdecydowanie za dużo…wypruć chciałam – ktoś mi bachnął ostatnia żyletkę, poleciałam do maszynki Miśka…nic z tego. Kiedyś facet to miał porządną maszynkę, i nóżki świńskie można było ogolić i wypruć coś i pożyczać sobie do innych celów, a teraz …jakieś wibrujące ostrza…niestety nierozbieralne…próbowałam to nawet rozbroić,żeby choć to jedno wibrujące wyciągnąć, nic z tego – nie da się! W akcie desperacji postanowiłam jednak nożyczkami jakoś to wypruć i spróbować od nowa, przecięłam dwie nitki, zamiast trzeciej niestety poszedł mój piękny hafcik…znowu zaczęłam mięsem przy szyciu rzucać, a już tak dobrze mi wcześniej szło :( No najwyraźniej to jednak nie moja dziedzina…nie będzie zasłonek, znaczy będą…pewnie za parę lat…jak znowu się przeproszę z maszyną. 

IMG_8323-1 IMG_8322-1

Pozdrawiam cieplutko i życzę Wszystkim, wspaniałej zabawy sylwestrowej i Szczęśliwego Nowego Roku :)

niedziela, 26 grudnia 2010

W oczekiwaniu na gości- czyli świątecznych migawek c.d.



Dzisiaj,tylko krótka relacja zdjęciowa.  Święta, to dla mnie, tak jak pewnie dla większości z Was czas wzmożonej pracy i wysiłku fizycznego - jak słyszę, że komuś przybyło po świętach parę kilo, to nie mogę się nadziwić. Osobiście, boję się zawsze, po świętach ,stanąć na wadze, żeby się nie okazało,że zostało już same nazwisko :)

IMG_7841-1  IMG_7924-1
  IMG_7892-1   IMG_7864-1 
Kochani, bardzo Wam dziękuję za moc życzeń, które od Was dostałam, a ze swojej strony , chciałam Wam życzyć jeszcze raz mnóstwo uśmiechu i radości oraz zdrowych, spokojnych i radosnych Świąt.
IMG_7882-1  IMG_7865-1
IMG_7904-1  IMG_7877-1
IMG_7903-1  IMG_7854-1 IMG_7927-2 IMG_7888-1