poniedziałek, 20 września 2010

Na sekundkę..

Kochani, wpadłam tylko na sekundkę, bo zaraz komputer znowu będzie rozłożony. nie doszukujcie sie jakiś ukrytych podtekstów:) Wszystko jest ok, nie byłam w szpitalu, nie jestem chora- znaczy się jestem, ale przeziębiona:)))w ogóle nic mi nie jest, ale nie mogę pisać. 

IMG_3047-1  IMG_3018-1

IMG_9709-1  IMG_9703-1

W domu mamy łącznie cztery komputery i chyba jeden wrak lepszy od drugiego( mam nadzieję,że Misiek tego nie przeczyta:)Wszystkie chodzą w sieci i podłapałyśmy jakieś wirusy okrutne i nie działa właściwie żaden, odpisać nie mogłam, bo jak tylko włączałam okno komentarzy, to natychmiast resetowało komputer. w ogóle jakieś tam straszne się sprawy dzieją, nie dopytuję się zbytnio, bo jak nie daj Bóg się nauczę, to i komputery jeszcze będę musiała naprawiać:)

 IMG_3021-1 IMG_9694-1

IMG_3024-1 IMG_3020-1

W każdym bądź razie wszystko jest na dobrej drodze, coś tam odpadło i bzyczy, chyba  jeszcze dysk jakiś jest uszkodzony, ale Misiek coś na pewno znajdzie, bo on ogólnie komputery robi i naprawia:) Ale wiadomo- szewc bez butów chodzi:))) Strasznie Wam dziękuję, nie róbcie absolutnie żadnych zbiórek:))))), damy radę, tylko problem jest jeden….Misiek wraca bardzo późno i po prostu nie ma kiedy tego zrobić:(

IMG_3027-1 IMG_3015-1

  IMG_1431-1 IMG_9678-1

Ale te okrutne wirusy juz usunął, a ja w międzyczasie gram sobie na innym komputerze w farmę, ale z tamtego nie mogę właściwie nic innego robić- dlaczego- nie mam pojęcia, tam działa mi czat, bo poczty też nie odbieram, więc gdyby coś pilnego to zapraszam na facebooka- tylko też różnie to bywa, bo jak piszę na czacie, to często się komputer wiesza:))))), a i wiadomości też nie mogę tam wysłać, więc pozostaje tylko czat:).

IMG_3039-1  IMG_3009-1

  IMG_3038-1IMG_3050-1 

  Pewnie strasznie namotałam, ale bardzo się spieszę, żeby wam to napisać póki mogę. Zdjęcia robię, wiec jak tylko pokażę się znowu, to zarzucę Was postami:))).I Kochani- ja nie rezygnuję, nic takiego nawet nie napisałam:), kto by mnie słuchał jeśli nie Wy:))))?????  W domu mają już dosyć mojego gadania, a Wy jeszcze nawet za nim tęsknicie:))))Chyba byłabym głupia, gdybym dobrowolnie z tego zrezygnowała :) Buziaki i do usłyszenia:))))))))))))) mam nadzieję ,że wkrótce!

IMG_3012-1 IMG_3025-1

IMG_3031-1 IMG_3048-1

czwartek, 9 września 2010

W brązach i fioletach, trochę kotów i … pożegnanie?


Troszkę mnie nie było, a wszystko za sprawą nieoczekiwanego telefonu, który zadzwonił bladym świtem, ugotowałam rodzinie tylko obiad i o 8.30 byłam już gotowa do wyjazdu na parę dni ,na grzyby. Dzieci trochę oburzone były bo jakże to tak…wstają rano, a tu kartka ,że matka wyjechała, tak się ponoć nie robi:). Paszę rodzinie zostawiłam, więc specjalnego problemu nie widziałam, ostatecznie takie małe już nie są! Wróciłam- żyją- znaczy się niekiedy tak można najwyraźniej:)

IMG_2880-1 IMG_2878-1
IMG_2901-1 IMG_2908-1

Uwielbiam oczywiście kolor brązowy i jego wszystkie odcienie, aczkolwiek staram się tak raczej nie ubierać, choć przyznam ,że niekiedy trudno mi się oprzeć. Nie jest mi ładnie w brązach. Jestem śniada, mam ciemne włosy, ciemne oczy, ciemną karnację i po prostu zlewam się z brązem w jedną całość, nawet kleszcze , które wszyscy mieli na wakacjach, mnie omijają szerokim łukiem- widocznie za bardzo kolorystycznie przypominam drzewo:) Zresztą  co ja się będę o kolorach tutaj rozwodzić, generalnie chodzi o moje przecudne, wymarzone, nowe kaloszki:))) Że mam świra na punkcie butów, to już pisałam, kocham szpilki i tych, chyba ze względu na wykonywaną pracę mam najwięcej, ale uwielbiam również wsiowo- butowy niezbędnik kobiety wiejskiej, czyli kalosze i obowiązkowo buty całoroczne, dobre na deszcz, śnieg i upały- chodaki:) Do kaloszy dokupiłam ocieplacze, tak więc myślę,że i w zimę będą moimi ulubionymi butkami na wioskę:)
No to jak się już butkami pochwaliłam, to teraz czas na grzybki:)
IMG_2928-1

Ogólnie…nędznie było, pogoda brzydka, a grzybów ilości umiarkowane. Chyba tam gdzie jeżdżę, dopiero niedługo się zaczną, bo podgrzybki były malusieńkie. Po zrobieniu, wyszło mi zaledwie pięć słoiczków, no i trochę suszonych, głównie prawdziwków..te za to były odpowiedniej wielkości:) Wieczorami, po rozpaleniu w kominku unosił się cudowny zapach…kocham te moje jesienne wypady na działkę.

IMG_2926-1 IMG_2863-1
 IMG_2933-1IMG_2945-1
 IMG_2867-1IMG_2932-1
I jeszcze ptaszek brązowy i podkowy, które w końcu doczekały się powrotu do domu:)

IMG_2951-1 IMG_2960-1

Było w brązach, teraz za to będzie w fioletach:) Oprócz grzybów,mój kosz zawsze ugina się pod ciężarem leśnych “ śmieci”, zbieram wszystko…listki, patyczki, mchy, wrzosy:) W sumie nawet jak nie ma grzybów , to i tak z żadnej wyprawy do lasu, nie wychodzę  z pustym koszem. 

IMG_2860-1 IMG_2861-1

Po powrocie do domu czekał na mnie prezencik od Asicy:) , która tworzy niesamowite rzeczy. Kochana…dziękuję Ci serdecznie, tym bardziej, że scrap, jest mi zupełnie obcy i nieznany:) 

IMG_2978-1 IMG_2859-1
                    
Długo dzisiaj będzie:)To takie sprawozdanie i …nie wiem czy przypadkiem nie pożegnanie:( Mój komputer wyzionął ducha, swoje ostatnie tchnienie wydał jak wyjechałam, wracam…chce zajrzeć…a tu nic…ciemny ekran:( Wczoraj wieczorem, aż się ze złości i żalu popłakałam…Synusia mi wcięło!!!! Misiek powiedział,że zniknęła całkowicie partycja C i moje wszystkie zdjęcia. Siedział po nocy i jakoś reanimował, to chyba już zabytkowe ścierwo, udało mu się odzyskać większość zdjęć, więc jestem w siódmym niebie- JEST SYNUŚ- a to najważniejsze. Dzisiaj mam wszystko przekopiować na jakiś inny dysk, nawet nie mogłam nagrać wcześniej zdjęć na płytę, bo nagrywarkę tez szlag trafił juz dawno… w ogóle to on się strasznie sypie, już od jakiegoś czasu, a co tu dużo gadać…nie stać mnie teraz na nowy, więc jak Miśkowi nie uda się jeszcze raz przywrócić mu świetności, to zniknę z wirtualnej przestrzeni:( Na szczęście będę mogła zaglądać do Was, ale o pisaniu postów, to trzeba będzie zapomnieć:(
To jeszcze na zakończenie przekopiuję kawałek postu, który zaczęłam pisać przed wyjazdem, jak odwiedził nas przyjaciel Magdy ze swoim kotkiem:)
Przez nasz dom od samego początku przewijały sie tłumy ludzi i nie ukrywam, że głównie dzieci:) Cały czas ktoś wchodził, wychodził, co chwila słyszeliśmy” dzień dobry mamo, dzień dobry tato”:)) Nocują, siedzą w kuchni, salonie, okupują łazienki…dzisiaj to już w większości młodzi ludzie. Niektórzy się wyprowadzili, niektórzy już nie przychodzą, ale są i tacy, którzy przychodzić już będą chyba zawsze:) Madzia ma w sumie niewielkie grono znajomych, za to tych samych od lat, dzieci jakby prawie moje własne, więc z okazji dnia matki dostaję całkiem sporo życzeń:) Nurka, kocha wszystkich i jakoś nie potrafi ograniczyć się do paru znajomych, więc tutaj różnorodność jest zdecydowanie większa, a i ilość średnio dwudziestu paru sztuk latających po domu czasami bywa męcząca, za to nocuje już tylko połowa z nich…znaczy się dziewczynki same, wtedy dmuchamy materace i po salonie nie ma  już gdzie chodzić, bo wszędzie pod nogami pętają się małe , nienażarte potworki:).Chłopcy nie bardzo rozumieją dlaczego każę im wracać na noc do domu i przysięgają, że będą grzeczni…ba… Nurka też nie rozumie, bo przecież u Magdy przyjaciel czasami nocuje… i jeśli istnieje przyjaźń damsko- męska , to właśnie moja córka ma takiego prawdziwego przyjaciela:) Przyjaciel od pewnego czasu mieszkanie posiada w stolicy ( to ten, któremu meble przyczepą przewoziłam:), ale kota ma wsiowego, wziął go od takich hmm….nie obrażając nikogo, rodzimych mieszkańców naszej wioski, tych co to ich w monopolu spotykam, chodząc po pieczywo. Zenek się nazywa i niesamowicie przypomina… żbika, które u nas po puszczy pomykają . Wzmianka o poprzednich właścicielach Zenka, była celowa…otóż po nich można się wszystkiego spodziewać, a Zenek rośnie niesamowicie, futerko ma długie i bardzo puszyste, że o ogonie nie wspomnę, a do tego wyrastają mu “pędzelki”, co prawda nie na uszach, a w ich głębi…ale kotu,który jest krzyżówką żbika i kota domowego, to pędzelki mogą chyba rosnąć w innym miejscu trochę:)))

 IMG_2827-2 IMG_2826-2

W rzeczywistości Zenek nie jest wcale groźny, to jeszcze mała kocia pierdoła, a na zdjęciach powyżej po prostu ziewał:)

  IMG_2818-1 IMG_2816-1

Jako,że przyjaciel czasami u nas nocuje, więc Zenka też trzeba było zaprzyjaźnić z…Rysią…Zenek do Rysi miłością zapałał od pierwszego wejrzenia:)) Łapką ją szturchał, po główce całował…Ryśka…prawdziwa kokietka, syczała, prychała…ale nie odchodziła. noc spędzili razem…znaczy się trudna miłość będzie:)

IMG_2845-1 IMG_2844-1

I tym akcentem chciałam się z Wami pożegnać, mam nadzieję,że nie na zawsze, ale jeśli nie pokażę się do poniedziałku, to znaczy,że na dobre zniknęłam z wirtualnego świata. Dziękuję więc, tak na wszelki wypadek, Wszystkim przemiłym osobom, które cierpliwie tutaj zaglądały, często zostawiając po sobie miłe słowa:) , dziękuję Wszystkim, którzy się ujawniali i tym którzy tak tłumnie, po cichutko odwiedzali mojego bloga. Dziekuję,że byliście ze mną tyle czasu:)
Trzymajcie kciuki:) Pozdrawiam Wszystkich cieplutko i życzę wygranych w candy, bo widziałam,że cudowności są…ja już niestety nie zdążę.

piątek, 3 września 2010

Biało – czerwone


Czyli moje ulubione zestawienie kolorystyczne:)))

IMG_2748-1  IMG_2749-1
IMG_2752-1 IMG_2732-1

Z zasłonek zostały paski po skróceniu ,a że ładne i w moją ulubioną krateczkę, więc postanowiłam je wykorzystać.I teraz wszystkie szyjące i spostrzegawcze osoby, proszone są o zdjęcie ewentualnych okularów i odsunięcie się od monitora możliwie daleko:). Krytyka niewskazana:)))). Fartuszki takie słodziutkie, chodziły juz za mną od pewnego czasu, ale wiadomo jak to u mnie z szyciem.. już dobrze, nie będę pisała ,że szyć nie umiem, bo sama nie mogę się nadziwić,że to uszyłam :))) Bez bluzg, złości i szarpania materiału! Teraz będę fartuszki szyła, marzy mi się jeszcze taki z falbankami na ramionach, ale jeszcze nie wydumałam jak to zrobić:)

IMG_2770-1IMG_2775-1 
IMG_2783-1IMG_2786-1 
    IMG_2771-2IMG_2762-1 

Fartuszek jest bo…krawiec tak kraje, jak mu materiału staje…czy jakoś tak to szło, w sprawach szyciowych to ja mocna nie jestem, więc do końca nie wiem. W każdym bądź razie pisałam,że dokupiłam materiał na zasłonki…ha, ha dokupiłam tylko,że za mało, mierzyłam i mierzyłam i wszystko było ok. , a wczoraj okazało się, że brakuje z długości ok pół metra:) Już sama nie wiem czy ja taka tępawa jestem, czy może wykorzystałam kawałek materiału do czegoś innego, bo jakiś nadgryziony był:( Zasłonek niet, ale na fartuszek starczyło, więc mam do kompletu…do zasłonek:))) A materiał dokupię i uszyję jeszcze zasłonki na to drugie mniejsze okno i do kuchni też:)