poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Kolejne śmieciowe górki czyli ogrodowe historie cz.X i zabawa w 10


Tym razem powstały już chyba ostatnie, bo choć śmieciowe górki ubóstwiam wręcz , to niestety powoli zaczyna brakować miejsca. O górkach usypywanych z resztek domowych, badyli, chwastów i skoszonej trawy pisałam już wcześniej, więc powtarzać się nie będę, zobaczcie tylko jaka piękna ziemia powstaje z tego badziewia:)W dołki pod lawendę dosypałam troszkę piasku i żwiru, bo jak wiadomo lawenda nie lubi za żyznej gleby, a u mnie, toć to normalnie czarnoziem:)

IMG_2469-1 IMG_2471-1

Górki z lawendą powstały pod oknem biura i sypialni na piętrze, przy wejściu do ogrodu warzywnego i szczerze mówiąc mają małe szanse na przeżycie, bo Osiołek wiecznie tam włazi i zagląda przez okno. Osiołek jest bardzo towarzyskim psem i sam na dworze nie wytrzymuje dłużej niż 60 sekund, później podchodzi pod drzwi, a jak to nie daje efektu, to włazi pod okno biura i zaczyna śpiewać serenady, a ponieważ jest głuchy i ma to szczęście ,że sam siebie nie słyszy, więc wyje upiornie głośno. W związku z tym o ile lawenda nie zostanie zdeptana i połamana, to na pewno uschnie z rozpaczy od tego wycia, bo wiecie ,że badania potwierdziły,że kwiaty ładniej rosną jak im się śpiewa? Ale na pewno, nie wtedy jak śpiewa Osiołek!
Kolejną górkę przeznaczyłam na uprawę borówek amerykańskich…Ha, ha… znaczy się ho, ho:) ,piszę jakbym co najmniej posiadała hektar pod te uprawy, a ja zaledwie mam małą górkę na której , właśnie posadziłam cztery różne krzaczki co to od Wujka Ulubionego w prezencie też dostałam. Z jednego krzaczka w zależności od odmiany można zebrać od 3 do 6 kg borówek,więc tak sobie myślę,że z czterech powinnam mieć średnio ok. 16 kg, plus borówki od żony dendrologa w ilości ok. 10 kg rocznie, to nam starczy:)))


IMG_2549-1IMG_2545-1
IMG_2536-1IMG_2564-2

Na zdjęciach poniżej , po prawej stronie widać już posadzone krzaczki borówki, natomiast na kolejnym zdjęciu na wprost jest przygotowane miejsce na krzaczki czerwonych porzeczek, które maja rosnąć wzdłuż zewnętrznej strony pergoli. Po środku, będzie kolejna ścieżka i jak podrosną krzaczki, zrobi sie taki sympatyczny zaułek:))) Ta ścieżka będzie chyba zakończona górką pod którą będzie ziemianka, ale to chyba jednak znowu nie w tym roku:( Wiem,ze na razie nie wygląda to rewelacyjnie…ale będzie jeszcze ładnie:))) A pośrodku , na rozwidleniu ścieżki będzie takie małe rondo wysypane żwirkiem, tam będzie rosło cuś na pieńku, i otoczone to będzie żywopłocikiem z ..czegoś…może z santoliny albo bukszpanu?

IMG_2529-1 IMG_2528-1
Póki co mój ogród opanowały dynie monstery…nie wiem skąd się wzięły, bo sadziłam jedynie ozdobne i to w innym miejscu, a poza tym jak wyjechałam , to Magda je ususzyła, a te są jadalne. Mój biedny żywopłot ledwo juz daje radę, bo zwisa na nim 10 dyń i co chwila pojawiają się następne :)
IMG_2518-1 IMG_2533-1
Na pergoli dojrzewają winogrona, a pod zaczynają się już czerwienić pierwsze maliny i dojrzewać jeżyny… jak nic , idzie jesień:))) Co widać nawet po zdjęciach, za oknem szaro i ponuro i jakoś tak nieciekawie
IMG_2532-1 IMG_2516-1
Mirelka i Abily zaprosiły mnie do zabawy w 10 rzeczy które lubię, zabawa bardzo trudna, bo łatwiej by mi było napisać czego nie lubię, a tak…chociaż i tak dobrze, że nie muszę wymieniać co kocham, bo jak wiecie ja kochliwa strasznie jestem:) Więc abstrahując od rzeczy materialnych…
LUBIĘ:
1. śpiew ptaków,
2. rechotanie żab,
3.poranną ciszę,
4. wszystkie pory roku,
5. zapach i spokój jesieni ( jeśli ktoś wie, o co mi w ogóle chodzi:)
6. zwierzęta,
7. ludzi,
8. lubię śmiać się
9.lubię po prostu żyć,
10. I to co chyba najważniejsze: LUBIĘ SIEBIE :), tak zupełnie po ludzku, bez nadęcia i hipokryzji. Lubię istotę, która we mnie mieszka, ze wszystkimi jej wadami i zaletami.
A do zabawy zapraszam: Lacrimę, Bellisimę, Majową Babcię, Monicję 65, Aszkę 9 ,Monique, Natalinkę, Nelę, Asicę C i Szarą:)

Zasady:
1. Napisz, kto Cię zaprosił do zabawy
2. Wymień 10 rzeczy, które lubisz
3. Zaproś kolejnych 10 osób i poinformuj je w komentarzach

Pozdrawiam Wszystkich cieplutko ,życząc słoneczka i pięknych dni:)

niedziela, 29 sierpnia 2010

Samowar i herbatka dla dwojga


W końcu odpoczynek, nawet słoneczko zaczęło nieśmiało wyglądać zza chmurek, więc postanowiłam chwilkę poleniuchować. Dziecko przytachało na garbie własnym samowar z działki, więc trzeba go było w końcu wypróbować.Samowar jest śliczny, ma kształt beczułki i do tego malutki czajniczek do zaparzania esencji. Nasz dom musiał zyskać miano “ angielskiego, wsiowego dworku”, bo niestety nijak nie potrafię zrezygnować z platerów, sreber i cynowych półmisków, a to nijak nie pasuje do wsiowej , wiejskiej chaty, w związku z tym musiał być wsiowy, wiejski dworek, a srebra walczą o palmę pierszeństwa z kamionkami i wiklinowymi koszami:)
IMG_2453-1  IMG_2459-1
IMG_2454-1 IMG_2466-1
IMG_2456-1 IMG_2460-1 IMG_2461-1 IMG_2452-1
Do herbatki zrobiłam deser z bitej śmietany z porzeczkami i malinami i poczułam się już prawie jak w raju:)
 IMG_2412-1 IMG_2367-1
IMG_2399-1 IMG_2400-1IMG_2404-1IMG_2413-1  
Poszłam jeszcze po łyżeczki do herbaty, wracam, a tam….bydle niewychowane siedzi na stole i rozkosznie mrużąc oczka zżera moją bitą śmietanę z malinami…porzeczki łąjza wypluwała, chyba dla mnie na potem,widocznie stwierdziła, że w końcu i pańci coś się od życia należy.
IMG_2407-1 IMG_2415-1
IMG_2408-1IMG_2443-1
Generalnie dochodzę do wniosku,że jednak moje życie bez bydła wszelkiego byłoby po prostu nudne, a o liczenie kalorii najwyraźniej nie muszę dbać nawet po czterdziestce:) Więc nie ma tego złego itd :)

sobota, 28 sierpnia 2010

Urodziny trwają, krew mnie zalewa, prezenty dostaję, a czasu mam mało…

Musicie mi wybaczyć,że tak rzadko pokazuję się w wirtualnym świecie, ale nasze urodziny wciąż trwają:) Goście przyjeżdżają cały czas i choć porobiły mi się znowu blogowe zaległości, to za to nadrobiłam zaległości towarzyskie , chyba za wszystkie czasy:). Nie mam dosłownie wolnej chwilki,bo albo siedzę w kuchni i piekę, albo gości przyjmuję, albo latam z Nurką po łąkach, wykorzystując ostatnie dni wakacji.



Szamponetka powoli schodzi dziecku z głowy i choć bardzo podoba mi się w tym kolorku, to jednak przed pójściem do szkoły czeka nas jeszcze wielokrotne mycie włosów…chyba trochę nienowoczesna jestem, ale w wieku 14 lat nie pozwalam się dzieciom malować ani farbować włosów…zresztą nawet moje dzieci nie mają i nie miały nigdy takich potrzeb wewnętrznych:) – szamponetka , zmywalna oczywiście, to jedyne odstępstwo wakacyjne:)))  Tylko nie krzyczcie…wiem, wiem…chodzę do szkoły i widzę wymalowane, wypindrzone , z tonami tapety na dziobach dzieci…wygląda to po prostu strasznie i nic na to nie poradzę ,że nie jestem w stanie tego zaakceptować.  Dylematy muszę rozwiązywać niemal codziennie i tak teraz stanęłam przed wyborem: kupić dziecku trampki czy tam jakieś adidasopodobne cuś, za 300 zł, które wcale jej się specjalnie nie podobają, czy pozwolić, żeby klasa ją z błotem zmieszała, bo takowych nie będzie posiadać? To jest absurd totalny, żeby na takie gie wydać trzy stówy, ale z drugiej strony od tego zależy, czy towarzystwo ją zaakceptuje czy też nie! ! Nie chodzi tu nawet o pieniądze, ale o nastawienie do życia, rosną małe smarki, nastawione do życia tylko konsumpcyjnie, znają każdy najmniejszy łach z centrów handlowych,każdą nową kolekcję- i nie jest istotne,że te markowe ciuchy są rodem made in China czy Indonezja, a podobne , często nawet dużo ładniejsze można kupić na stadionie czy bazarze - ważne,że kupione są ,za chore pieniądze w super sklepie-  więc spróbuj się pokazać w nie markowym ciuchu, to cię zniszczą , wyśmieją i z błotem zmieszają ! No to ja się pytam, co mam robić, bo momentami sama głupieję, z jednej strony dziecko młe wie,że nie metki w życiu ważne i że nie o to chodzi, rozumie to bardzo dobrze, całkowicie się z tym zgadza i zupełnie inne rzeczy jej się podobają niż np. dziurawe , pocerowane spodnie za 200 stówy, ale z drugiej strony…wiem,że cierpi i wolałaby włożyć coś co jej się nie podoba, byleby tylko te bachory przebrzydłe to zaakceptowały. Przy czym absolutnie nie jest to wina dzieci, a rodziców, którzy w pogoni za kasą, pozwalają na takie idiotyzmy…rodziców, którzy uspokajają własne sumienie i nieobecność w domu, pieniędzmi danymi dziecku na wszystko co tylko zapragnie! Biedne to moje dziecko jest, bo tak samo oderwane od rzeczywistości jak i ja, z tym ,że ja zaraz się lałam i nie dawałam sobie w kaszę dmuchać, Madzia też, a Nurka jest grzeczna…nie wiem, czy u Waszych dzieci w szkołach też tak jest, czy tylko tu u mnie w tym cholernym, polskim Beverly Hills mieszka tylu snobów? Dziecko powinno wyglądać jak dziecko, a nie jak stara malutka. I w ogóle nie rozumiem dlaczego nauczyciele pozwalają malować się dzieciom do szkół i tak zachowywać, ale to już temat na oddzielny post, którego nie będzie, bo ja staram się być grzeczna i nie poruszać tutaj kontrowersyjnych tematów, a jak myślę,co się teraz w szkołach dzieje, to krew mnie normalnie  zalewa! No to jak kupić trampki czy  nie? Trochę się boję,że jak zacznę jej kupować takie rzeczy , to też w końcu upodobni się do ogółu, a z drugiej strony, tak strasznie mi jej szkoda, bo wiem ,że sama nie poprosi, a na pewno by bidna chciała:(((

IMG_2283-1IMG_2199-2     IMG_2188-2IMG_2281-2

  











Wracając do milszych tematów, na wszelki wypadek, gdyby ktoś był zainteresowany, po przepis na ciasto, odsyłam do Ani. Robię dokładnie tak samo, z tym ,że jeśli pieczemy malutkie torciki, to skracamy czas do ok. 50- 60 min. Wspaniale smakują zamrożone w całości, razem  z bitą śmietaną -  robi się szybciutko, a efekt jest boski:) Bezy doskonale nadają się do mrożenia, jak zostają mi białka po pieczeniu ciast, zawsze robię torciki bezowe lub bezy ( na pergamin łyżką nakładam koła, a później szprycą wyciskam bąbelki). Wrzucam do pojemnika i zamrażam, jeśli przyjadą niespodziewanie goście , wystarczy wyjąć takie gotowce z zamrażarki, napełnić bitą śmietaną, ozdobić sezonowymi owocami, melisą lub miętą i podać na stół- efekt murowany:)
A poniżej fotki z prezentami, które dostałam od mojego ulubionego Wujka:))) Cudowna księga – szkatułka w której zamieszkają chyba najważniejsze listy i śliczna osłonka na doniczkę. Uwielbiam takie “trafione” prezenty.
 IMG_2123-1IMG_2135-1
    IMG_2144-1IMG_2119-1
Udało mi się w końcu nabyć śliczną, ładnie rozkrzewioną lawendę w bardzo atrakcyjnej cenie i teraz czeka na posadzenie na górce. Miałam sadzić dzisiaj,bo gości się wyjątkowo nie spodziewam:), ale chyba poczeka do jutra, bo deszcz leje, a ja nadrobię może choć troszkę zaległości blogowych i odpiszę na kolejnych parę maili:)))

IMG_2297-1 IMG_2293-1
A na koniec jeszcze parę fotek kocich. Tak bardzo się cieszę, że na stanie, oprócz czarnych mam jakieś kolorowe koty,które widać na zdjęciach, że nie mogę się oprzeć i cały czas je fotografuję:).Widać wszystko, ciałko, łapki, brzuszki, a nie tylko wielkie oczy na czarnym tle:)))
IMG_1569-1 IMG_1502-1
 IMG_1491-1  IMG_1589-1
    IMG_1576-1IMG_1497-1
Pozdrawiam Was cieplutko i życzę udanej soboty.

środa, 25 sierpnia 2010

Ja tu urządzę czyli IKEA 2011

W tym roku również, poproszono mnie o recenzję nowego katalogu. Ja kocham Ikeę, a Ikea kocha mnie:))) Pamiętam kiedy po raz pierwszy za całkiem spore pieniądze, w empiku kupowałam niemieckie katalogi , marząc że kiedyś u nas też będzie można dostać ich produkty:) Minęło ładnych parę lat i proszę…mam katalog, za darmo, w wersji XXL i do tego z własnym zdjęciem na okładce:))) I jak tu ich nie kochać ?

Co prawda nie jest to Vouge, ale zawsze okładka:)))



Nie bójcie się, nie będziecie mnie musieli oglądać na okładce w każdym sklepie, to tylko taki specjalny katalog dla mnie, ale pamiątka będzie na całe życie:) Wiem,że już Byziak i Agutek pokazały swoje okładki, Szewczykana normalnie się wymigała, a mnie ciekawość zżera! Jak zwykle z zainteresowaniem otworzyłam katalog i pierwsze co “rzuciło” mi się w oczy to przytulniejsze ,niż poprzednio wnętrza, o cieplejszej kolorystyce, sporo cenowych obniżek i raczej niewiele nowości. Jak wiecie w domu króluje u mnie Ikea i choć kojarzy się ona chyba, z bardziej nowoczesnymi wnętrzami to jednak u mnie dopasowała się do roli “wsiowego, angielskiego dworku”, w sumie nigdy nie widziałam jak wygląda wsiowy, angielski dworek, ale tak mniej więcej zawsze go sobie wyobrażałam:). Pierwszą rzecz jaką zawsze robię po otworzeniu katalogu, to lecę do działu z przechowywaniem…na tym punkcie jestem kompletnie zakręcona…kosze, koszyczki, pudła, pudełeczka, pojemniki, są u mnie w każdym punkcie domu,chronicznie wręcz nie znoszę rzeczy pętających się luzem po szufladach i nie mogących znaleźć swojego miejsca i tu pomaga w dużym stopniu Ikea ze swoim jakże bogatym w tym względzie asortymentem. Obniżono cenę pudełek na CD o 4 zł co mnie niezmiernie cieszy, bo w końcu zdecyduje sie pewnie na ich zakup:) ponad to pojawiło się sporo różnych toreb i pojemników do sortowania odpadów w bardzo przystępnej cenie, bo do tej pory gazety musiałam zbierać do siatki, siatka sie wiecznie przewracała…itd….a teraz…., osobiście jestem zainteresowana tymi na zdjęciu poniżej, fajne  po 5 zeta za sztukę i nie będą sie już przewracać, bo mają prostokątne denka ! Śmiecie segreguję i mam  z tym niemały problem, bo muszę jeździć z gazetami i plastikiem dosyć daleko, co prawda moja gmina nosi dumne miano gminy ekologicznej, ale chyba tylko dlatego,że rośnie tu po prostu puszcza, ekologicznie to u nas tylko śmiecie po lasach same się muszą rozłożyć :(  Na odpadki kuchenne mam kosze ( tez Ikea) pod zlewem i później to trafia na kompost, ale z resztą był problem…teraz już sortownicze towarzystwo, będzie stało równo w rządku:)))). 

IMG_2242-1 IMG_2243-1

Kosze z przykrywkami też posiadam, w kąciku do prania, mieszkam z brudasami i codziennie muszę się grzebać w brudnych ubraniach, co do przyjemności nie należy, więc żeby ułatwić sobie te niewdzięczne zajęcie, w kąciku postawiłam kosze z napisami. Generalnie pracę usprawniło mi to bardzo, gorzej, jak coś jest białe z np. czarnymi wykończeniami…wtedy lecą do mnie i pytają się do jakiego kosza wrzucić, do białego, czarnego czy koloru….o ludzie!  Cenę koszy też obniżyli i gdybym kupiła je teraz to miałabym w końcu na mój upragniony dzbanuszek, którego cena , ku mojej wielkiej rozpaczy pozostała nie zmieniona i nadal mnie szokuje:( Z nowości spodobała mi sie bardzo seria białych świeczników , rameczki z kropeczkami i osłonki na doniczki- a wszystko  w całkiem atrakcyjnej cenie:)

 IMG_2244-1 IMG_2257-1 IMG_2258-1 IMG_2259-1

Jeśli chodzi o kuchnię to Ikea stanowi dla mnie istną skarbnicę pomysłowości i między innymi dlatego 
zdecydowałam się na zakup ich mebli. 

IMG_1143-1 IMG_1144-1

W zeszłym roku pisałam o szafach, w tym roku pokażę Wam moją kuchnię,wiem, że już większość z Was ją zna dosyć dobrze, ale nie wewnątrz, a mnie chodzi głównie o ich genialne rozwiązania… z wiekiem co raz większą uwagę zaczęłam zwracać na usprawnienie pracy, oczywiście cały czas nawiązuję do porządku i przechowywania:) Cały dół mojej kuchni , nawet tam gdzie wydaje się,że są drzwiczki, to szuflady… rewelacyjne,  Przegrody pozwalają na utrzymanie porządku i dostosowanie ich do własnych potrzeb, a szuflady ,wyjeżdżając w całości poza obrys szafki pozwalają zajrzeć do samego końca i wykorzystać każdy najmniejszy zakamarek, bez klękania i wyjmowania połowy rzeczy! A tak prezentują się meble z Ikeii w praktyce:)- jak widzicie nawet w szufladach są koszyczki i przeróżne pojemniki:)

IMG_2230-3
IMG_2248-1 IMG_2249-1
IMG_2231-1 IMG_2232-1

W szufladach mam wszystko, nawet kosze na śmiecie i segregację odpadów tez znajdują się w szufladzie i to jest niewątpliwa zaleta- wszystko do siebie idealnie pasuje na wymiar.

IMG_2251-1

W sumie niewiele mi jeszcze zostało ,żeby dom do końca urządzić i niewielu rzeczy mi juz brakuje, tak więc i wycieczki do Ikei stały się rzadsze, niemniej jednak ile razy tam nie pojadę, to nigdy nie wyjdę z pustymi rękami:) 

Ostatnio znowu brakowało mi czasu,żeby tu zajrzeć, ale obiecuję ,że dzisiaj dodam przepisy na wyczesane pingwinki i bukiety na 99,9%:) 

Pozdrawiam wszystkich serdecznie:)