wtorek, 27 kwietnia 2010

Uwielbiam podróże, te małe i duże



Jest takie drugie miejsce na ziemi , które uwielbiam. Nigdy nie miałam nikogo na wsi,cała moja rodzina od zawsze mieszkała w Warszawie, zazdrościłam koleżankom wyjazdów na wakacje do babci i dziadków…Ale jest takie magiczne miejsce, pełne wspomnień i sentymentów, miejsce w którym spędzałam wakacje bawiąc się w podchody, budując szałasy i odkrywając nieznane lądy. Miejsce do którego wracam w wolnych chwilach, gdzie każda ścieżka, każde drzewo przypomina mi beztroskie lata dorastania.

IMG_5361-1 IMG_5365-1
IMG_5380-1 IMG_5367-1
Miejsce w którym spędziliśmy z Miśkiem pierwsze, spokojne lata naszego wspólnego życia, gdzie brak finansów powodował odkrywanie talentów zielarsko- kulinarnych, gdzie Magda uczyła się miłości do zwierząt i otaczającej przyrody, a każdy dzień płynął wolniutko i szczęśliwie . Tak więc wyjechałam i niestety nie odpoczęłam, tam tez czekają obowiązki, a czasu było niewiele , lecz wieczorkiem zawsze znalazł się czas na spacerek, wspomnienia i podziwianie krajobrazów.

IMG_5352-1  IMG_5344-1IMG_5371-1 IMG_5407-1
I choć może to brzmi patetycznie, to tam po raz pierwszy zrozumiałam, że kocham ten kraj.. zapach czeremchy wiosną , mgły unoszącej się nad łąkami , dymu z ogniska, poranków w lesie, moczarów…to tam po raz pierwszy odkryłam , że w mieście się uduszę, że umrę z tęsknoty za letnimi porankami i pobrzękiwaniem pszczół,za zapachem mokrej ziemi po deszczu.. to tam będąc dzieckiem zaczęłam snuć pierwsze plany o swoim własnym raju na ziemi.
Podróże uwielbiam, kocham jeździć po świecie i zwiedzać . Nieczęsto mamy okazje ze względu na ilość posiadanej menażerii gdzieś się wspólnie wybrać, ale jeśli już jest taka okazja, to podróż zostaje zaplanowana w każdym, najdrobniejszym szczególe. Oczywiście nie wyjeżdżam na wczasy i nie leżę pod palmą, to zupełnie nie w moim stylu, który niestety musiała też przejąć moja rodzina. Za żadne skarby świata nie dałabym się zamknąć w klimatyzowanym , chłodnym i nieprzytulnym hotelu..niekiedy zatrzymujemy się tak, tylko na jedną noc w drodze.  My jeździmy na campingi, pod namiot, przemierzając dziennie nawet paręset kilometrów. Codziennie jest plaża, morze i obowiązkowe zwiedzanie okolicy, plan wytyczony wcześniej prowadzi nas od punktu a do b..rozstawienie namiotu, stołu, foteli i podłączenie wszystkiego, zajmuje niecałe 20 minut, w tym czasie już gotuje się woda na kawę. Każdy wie co ma robić . Wybrzeże Włoch , łącznie z Sycylią zwiedziliśmy w 13 dni, 14-go dnia prosto po nieprzespanej nocy spędzonej w samochodzie, pojechałam do pracy:) Tak jest za każdym razem, przeważnie nasze drogi prowadzą wzdłuż wybrzeża, choć zdarza się, że mamy i wypady w głąb lądu, bo akurat tam były rzeczy warte uwagi. 

IMG_5330-1 IMG_5331-1
Nasze podróże nie są tylko bezsensownym jeżdżeniem, jak jedzie Misiek to ja robię wykłady, no jak prowadzę ja, to Misiek przeważnie śpi, ale o niesprawiedliwości , to dużo juz pisałam:) - czytam, opowiadam, uczymy się chyba wtedy wszyscy, nie tylko dzieci:). O tym,że jestem typem zbieracza i wszystko mi się przydaje , z pewnością wiecie.Z wakacji ciągnę tony liści, kamyków, muszelek, patyczków, cenników, tudzież innych , z reguły przyrodniczych okazów. Oprócz tego,że zbieram chyba wszystko i wszystko mi się przydaje, to jeszcze wszystko, bardzo skrupulatnie archiwizuję, przymuszając również do tego całą rodzinę:) Jestem typem aż za bardzo zorganizowanym i uporządkowanym, tak więc powstają, kolejne kroniki naszych podróży, opisujących historię danego regionu i  wszystko co było warte uwagi.
Na letnie wakacje jeździmy zawsze sami, to taki czas dla nas, dla dzieci i rodziny, czas bez telewizji, za to z rozmowami , często do świtu, śmiechem, wygłupami.
IMG_5332-1 IMG_5333-1
Piszemy wszyscy, nie ma lekko:). Tutaj pierwsze wypociny Nurki, miała wtedy 6 latek :) .Nie poprawiam błędów, nie krzyczę jak brzydko napisane, to właśnie tak ma być…., tak jak było, bez korekty i układania tekstów– pamiątka na całe życie .

IMG_5343-1
IMG_5341-1 IMG_5336-1 IMG_5334 IMG_5329
W hotelu, daje się jedynie zamknąć w okresie zimowym jak wyjeżdżamy na narty…choć gdyby była taka możliwość pewnie wolałabym igloo:) W zimę, jest czas i dla znajomych, wyjeżdżamy w dużych grupach, gdzie jest mnóstwo dzieci, wrzasku, śmiechu, płaczu piwa i zabawy.

IMG_5337-1 IMG_5338-1
IMG_5339-1  IMG_5340   PIC00163 2-1
A na ostatniej fotce , moje młodsze dziecko, wylegujące się po zjazdach, w otoczeniu  ukochanych królików… tak, tak…króliki zwiedziły kawał świata…wszystkie tak samo kochane, zabierały mnóstwo miejsca w namiocie i samochodzie:).
Lubię jeździć i zwiedzać, ale również uwielbiam powroty…i choć świat jest piękny, to jednak kocham ten kraj i za żadne skarby, nie wyjechałabym stąd na dłużej.
Tak więc znowu jestem z Wami, jutro niestety muszę rozliczyć okropne pit-y, ale wieczorkiem zacznę zwiedzanie:) Jak zobaczyłam ile, pojawiło się nowych wpisów, to aż przysiadłam z wrażenia! Będzie co oglądać! A dzisiaj usiadłam, tylko po to,żeby zdjęcia zrzucić z aparatu, bo jestem zmęczona i dopiero wróciłam…a ,że zdjęcia takie ładne, to pomyślałam,że dodam od razu do kopii roboczych, jak dodałam, tak zaczęłam pisać…i …jak zwykle nie ma końca!

28 komentarzy:

FilcArt pisze...

Mogłabym czytać i czytać bez końca, tak pięknie piszesz. Bardzo podziwiam to całe zorganizowanie, nie tylko jeśli chodzi o wyjazdy, ale całokształt. Kroniki... Wspaniała rzecz! W przyszłości to będzie bezcenny skarb. Aż mi się łezka w oku zakręciła, bo tak miłością i ciepłem z tego Twojego bloga zawiało. Pozdrawiam cieplutko!!:):)

ila pisze...

Ależ piękne wycieczki, na chwilę wprosiłam sie do Was, tak się w tym zaczytałam:). Wspaniałe wspomnienia, warte pielęgnowania.
Pozdrawiam serdecznie:)!!

Myszka pisze...

Witaj w domu:)

lambi pisze...

Zwalasz mnie z nóg...jako Pani domu, ogrodnik a przede wszystkim mama jesteś nieziemska :) Rewelacyjne kroniki!
Ale moje kości domagają się leżenia pod palmą i czytania :))
Pozdrawiam :)

blog niedzielny pisze...

wspanialy pomysl taki prywatny album podrozy,jest co wspominac,tez lubie podrozowac ale niestety namioty i biwaki to juz nie dla mnie,za wygodna sie zrobilam i warunki musze miec tzn lazienka i ciepla woda no i lustro gdzie moge zobaczyc swoja twarz,plus szuszarka hahahah co nie znaczy ze musi byc to hotel pierwszej klasy po prostu lozko i czysty pokoj wystarczy:)

Dag-eSz pisze...

:))) ale fajnie... a ja nigdy pod namiotem nie spałam :((( tak jakoś wyszło :/ mój mężu czasem snuje plany jak do niego jadę i łazimy po górach i mówi, że zabierzemy namiot i gdzieś go rozbijemy w tych górach, hehe fajnie brzmi, ale ja strachliwa jestem... chyba taki mieszczuch :( byle pająk a ja drgawek dostaję :( ale nie ma to jak mąż z boku - jako moje przeciwieństwo ;)
rozczuliła mnie Nurka tym wpisem i te króliki na wyjeździe :))) no albumy nieziemskie, ale mobilizujesz rodzinę :) u mnie skończyło się na albumie ślubnym, wywołanych ze sto zdjęc, przyklejonych z 5 stron i ozdobionych i koniec, nie chce mi się i już :P czeka na moje zmiłowanie :/
Pozdrawiam idę spać ;)

Szara pisze...

A ja się zastanawiam gdzie są umiejscownione te przepiękne miejsca z fotografii ;)

ewelajna pisze...

Elizuś, zadziwiasz z każdej strony...
Uściski najserdeczniejsze:)

gosiulaart pisze...

O jacie,niesamowita jesteś!!Musisz mieć dzieci do rany przyłóż i szalonego męża jak ty sama:)Kroniki są rewelacyjne,co za pamiątka! Przypomniała mi się kronika klasowa z podstawówki,którą prowadziłam,wyglądała podobnie.Tylko my zwiedzaliśmy zakątki w Polsce oczywiście.
No ja przez mojego niejadka to nawet na jednodniówkę boję się wyskoczyć.Musiałabym sklep i kuchnię ze sobą wozić,ech.

Mój magiczny świat pisze...

Przypomnialo mi sie jak moja mamka prowadziła podobną kronike tyle że podczas zwiedzania Polskich miejscowości(latała po muzeach lub zachodziła do urzedu z prośba o pieczatke potwierdzającaa że TU była) ;)Warto pomyślec o rodzinnej kronice, tym bardziej że "podróże małe i duże" jeszcze przedemną ;)
Pozdrawiam serdecznie!!!

Pat ze Srebrnego...:) pisze...

Elizo, jesteś jak Kaszpirowski - Twoje pisanie ma hipnotyczną siłę;) Normalnie patrze na te zdjęcia, czytam Twoją opowieść i jestem na tamtych łąkach,w tamtych górach i nad tamtym morzem;)
My mamy podobny patent na zwiedzanie (z wyjątkiem namiotów, bo mnie w nich klaustrofobia dopada;) Ale wybieramy małe pensjonaty lub schroniska, w ktorych i tak spędzamy tylko noce, bo tak zwiedzamy do upadłego...nawet w podróż poślubną zamiast przykładnie leżeć na plaży na Teneryfie pojechaliśmy w objazd po Irlandii;)

Anonimowy pisze...

Czy ta kronika to tylko z wyjazdów zagranicznych?
Piszesz, że Polska jest piękna i co?
A te zdjęcia z rzeką mostem itd nie zasługują na podpis?
Piszesz pięknie, pozdrawiam Ewa

kalimonia pisze...

Świetny pomysł, ale naprawdę wymaga bardzo dużo pracy i systematyczności.. Ja już wiem, że Ty jesteś w tym najlepsza. Pracowita i zorganizowana:-) Piekna pamiatka, pozdrawiam

jaga pisze...

Bardzo lubię Twoje opowieści.Piękne wspomnienia ,..
zaczytałam się przypominając swoje podróże z dziećmi dookoła Polski.To były czasy "malucha ", w którym mieściło się wszystko, dzieci, namiot,śpiwory ,butla gazowa itp..Nie mam pojęcia jak to wszystko się mieściło??
Piękne zdjęcia, rzeka nie uregulowana,naturalne rozlewiska,natura i piękno.

violcio11 pisze...

Wspaniale sa te Wasze pamietniki z wakacji. Przepiekna pamiatka, ktora na pewno bedzie przekazywana nastepnym pokoleniom. Przepiekny wpis, od razu mam lepszy humor na poczatek dnia. Pozdrawiam serdecznie.

bestyjeczka pisze...

Tych kronik i wspomnień zazdroszczę Ci najbardziej - wspaniałe są! Pamiątka na całe życie. Jesteście niesamowitą rodzinką!

irenka pisze...

Czułam się tak, jakbyś pisała o mnie i mojej rodzinie. Tyle, że my Polskę zwiedzamy.
Kiedy Aga była mała też prowadziliśmy taki dziennik, potem tylko pocztówki zbieraliśmy, a teraz setki zdjęć. Niestety, moja rodzina odmówiła pisania notatek, niepiśmienni są i tyle :).

aagaa pisze...

Elizuś,ciągle czymś zaskakujesz!
Z tą kroniką to niesamowity pomysł.Muszę się koniecznie zastanowić nad takim pamiętnikiem.
Tylko,że ja taka niezorganizowana i niesystematyczna jestem!
Ale pamiątka piękna by była!
Pozdrawiam Cię bardzo gorąco!

ushii pisze...

Cieszę się, ze sobie wyjechalaś, zmieniłas otoczenie na trochę - i ciesze się, ze wróciłaś :)
Piszesz, jakbys o mnie pisała - z tą drobna różnicą, że ja w 5 minut czasem potrafię się zdecydować, rzucić wszystko i jechac przed siebie :)) Ale zwiedzamy bardzo podobnie :)) I też takie pamiętniki prowadzę :)
A niesamochodowo to bardzo fajnie zwiedza się pociągem, wiesz? Kupuje się taki bilet ważny cały miesiąc bodajże i można na nim jeżdzić ile dusza zapragnie po całym wybranym kraju - super sprawa, kiedyś-kiedyś kupiłam, wsiadłam i pojechałam :) nocowałam w hostelach i na campingach i za grosze zwiedziłam tak całą Frację :)
Pozdrawiam!

MalaGosia:) pisze...

Fajny sposób na wakacje:)takie typowo rodzinne i zapewne dużo tańsze niż z biurem:)a te kroniki świetny pomysł za naście lat będą wspaniałą pamiątką:)

Kamila pisze...

Kroniki rodzinne -piękna, bezcenna pamiątka.Z pewnością sentymentalniej się je ogląda niż np. standardowe albumu albo slajdy (coraz bardziej popularne)Zainteygowałał mnie tekst o życiu na wsi ....ja niestety wychowałam sie na wsi a teraz mieszkam w mieście (moje prywatne getto :)).Bardzo tęsknię za ciszą , zielenią i tym sielankowym klimatem ... własny domek -marzenie .

ALEXA pisze...

Takie wakacje, gdzie człowiek jest panem sytuacji to ja rozumiem :)
Też kiedyś jeździłam pod namiot, nawet w najbardziej odległe zakątki naszego kraju.
Bardzo miło wspominam te czasy.
Ale to już niestety przeszłość :(
Na stare lata chyba zbyt wygodnicka się zrobiłam... Muszę mieć ciepłą wodę pod nosem, łóżeczko i najważniejsze DRZWI, by czuć się bezpiecznie ;))
Kroniki są chyba najpiękniejszą pamiątką i będą cudownym "odświeżaczem wspomnień" przez całe życie.

Mirelka pisze...

lubię takie "zapachy" dzieciństwa, ja też taka miastowa jestem i gdy wyjeżdżałam do cioci (malutka mieścina ze swojskim klimatem ) to się działo :) miałam tam też swoje ulubione miejsce i przypomniałaś mi o nim :) Muszę się tam kiedyś wybrać i zobaczyć czy jeszcze istnieje, a jezeli tak to na ile się zmieniło, w końcu ostatnim razem widziałam je oczami dziecka.
A kronikę już podłapałam i na bank będziemy robili, zacznę od majówki, w końcu nikt nie powiedział, ze ma być tylko o wakacjach :) Buziaki kruszynko :) ( to zdrobnienie wynikło ze spostrzeżeń zdjęciowych, wygladasz tam jakbyś była siostrunią swoich córeczek)

Qra Domowa pisze...

Ja co roku jeżdzę pod namiot ale chce mi się i pod palmy...zestarzałam się czy co?..Piękne kroniki

Emocja pisze...

Zatesknilam za Polska...oj bardzo.Tez mam takie swoje ulubione miejsca z dziecinstwa...
Te kroniki to swietny pomysl,ach zaluje,ze nie prowadzilam takich kiedys.Ale moze wlasnie zaczne:)
Piekny ten Twoj ogrod wiosna,pieknie piszesz,piekna muzyka.Bardzo lubie Cie odwiedzac,pozdrawiam!:)

Anonimowy pisze...

Elisse, jesteś niesamowita ... i tak mi bliska ...Pochłonęłam, dosłownie, ostatni wpis, a potem długo oglądałam fotki ston z kroniki. Wpis Nurki jest rewelacyjny!!! Skąd Ty czerpiesz pomysły, jak Ty to zdążasz zorganizować, wprowadzić w życie i jeszcze tak ciekawie przedstawić? Nasza rodzinka też uwielbia wszelkie wypady i nie raz zdarzyło się nam nocować w namiocie. Super sprawa!!!
Pozdrawiam ciepło i czekam na kolejne wpisy:)
Kasia Ch.

Green Canoe pisze...

Elizko - super pomysł z kronikami. na bank wprowadzę w życie. Buziaki od nas.

Elisse pisze...

Kroniki, warto prowadzić- polecam! Pierwsze zdjęcia jak najbardziej zasługują na uwagę, dlatego są właśnie pierwsze:)Kroniki, są tylko z wakacji...na co dzień, żeby prowadzić nie starczyłoby mi czasu,tyle rzeczy się dzieje:)
Nim zaczęłam wyjeżdżać za granicę, objechałam całą Polskę wzdłuż i wszerz,na samym końcu były Kaszuby- teraz zaczęłam poznawać świat:)
pozdrawiam Wszystkich cieplutko