sobota, 21 lutego 2009

Kolory wiosny

Jestem...już jestem:)
We wtorek bardzo źle się czułam, więc urwałam się pół godzinki wcześniej z pracy. Stojąc spokojnie w korku w pewnej chwili poczułam silne uderzenie, walnęłam dwa razy głową o kierownicę, krew poleciała z nosa, gwiazdy pokazały mi się przed oczami...no cóż, głowa twarda, gorzej z samochodem:( Tył skasowany, a przód też cały do roboty, bo wbiłam się maską w samochód przede mną. Takie życie, facet mnie nie zauważył i nawet nie hamował... Wszystkich którym nie odpisałam na maile bardzo przepraszam, ale nie bardzo mogłam schylać głowę ,a bez patrzenia na klawiaturę jakoś pisanie nie bardzo mi idzie.Dziś jest już zdecydowanie lepiej, więc od razu biorę się za nadrabianie zaległości, pisanie postów i komentarzy do Waszych :)


Z braku możliwości twórczych, czekając cały czas na wiosnę, przeglądałam ubiegłoroczne zdjęcia.
Jakoś ta zima nie jest dla mnie łaskawa.




poniedziałek, 16 lutego 2009

Wianek i serca na paskudną pogodę

W niedzielę, coby nie zwariować i nie dać się okropnej pogodzie, zaczęłam przeglądać nasionka do sadzenia w ogródku, no i tym sposobem natknęłam się na fasolkę, której w tym roku nie będę sadziła. Szkoda,żeby się takie ładne nasionka zmarnowały, więc skleciłam wianuszek.

Dodałam parę listków laurowych i kokardkę i przez jakiś czas przestałam marudzić,


ciesząc się z posiadania owej cudowności:)


Euforia nie trwała długo, wieczorem zaczęło mnie nosić, a że wszyscy mają takie piękne serca, uszyłam dwa do pokoju Dominiki , w którym właśnie trwa remont,



Dziecię rezygnuje z różu na rzecz "caffe late" i " białej czekolady", więc będą pasować.Nie do końca one piękne, ale mam nadzieję, że dojdę do wprawy.


Joanno jesteś czarodziejką, a może wróżką? Dzisiaj faktycznie wyszło słońce, więc czym prędzej popędziłam na dwór, żeby zdjęcia pstryknąć, ale niestety zdążyło już się schować...ale może to i dobrze, bo zrobię kolejne serducha:)

niedziela, 15 lutego 2009

Pożegnanie z zimą

Za oknami cały czas zima i choć jest ślicznie jak wszędzie biało, a śnieg skrzypi pod butami, bardzo już tęsknię za wiosną.

I żeby nie wiem co się działo i jak długo zima"trzymała", więcej zdjęć nie zrobię!

To taki mój mały prywatny bunt,

A zarazem pożegnanie zimy.

Byle do wiosny:)




sobota, 14 lutego 2009

WALENTYNKI

Glitter Photos
No cóż, Walentynki nie są dla mnie dniem do którego przykładam jakąś szczególną wagę, ale tym razem wyszło zupełnie inaczej, a to za sprawą Yrsy z Zacisznej 13 , której chciałam bardzo podziękować za wspaniałe, walentynkowe zakładki do książek.
Jestem pod wielkim wrażeniem kogoś , kto w sposób tak bezinteresowny potrafi podzielić się z obcą osobą tym co sam stworzył. "Walentynkę" dostałam w piątek 13-go w pochmurny, szary dzień. Wróciłam zmęczona, zniechęcona i cóż tu dużo mówić dość negatywnie nastawiona do świata... jedna mała, żółta koperta sprawiła, że powrócił humor i dobre samopoczucie.

Poniżej przedstawiam zdjęcia, mojej wspaniałej wygranej:)






A tutaj wiersz dzięki któremu udało mi się zdobyć te wspaniałe serducha,
Joanno jest mi naprawdę przykro,że nie zdążyłaś...

LEGENDA PIERWSZEJ MIŁOŚCI

...Ja ją kochałem, tak mi się zdaje,
Bo cudną była w szesnastej wiośnie:
Umiała patrzeć na mnie miłośnie
I rwać mi serce w nadziemskie kraje-
A więc w jej oczach pełnych tęsknoty
Tonąłem wzrokiem i tak na jawie
Śniłem o różach, które ciekawie
Ponad jej włosów wybiegły sploty,
Tak że je zrywać ustami chciałem,
I byłbym przysiągł, że ją kochałem!

Ja ją kochałem, ach! jestem pewny!
Bom często błądził w noc księżycową,
Przypominając mojej królewny
Każde spojrzenie i każde słowo.
A w gwiazdy patrząc w pół nieprzytomnie,
Widziałem usta zwrócone do nie,
Że aż mnie brała wielka pokusa,
W wonne powietrze rzucić całusa.
Lecz się obrazić skromnej lękałem,
I dość mi było, że ją kochałem...

Miłość to była, lecz taka cicha,
Że sam przed sobą bałem się zdradzić,
I tylko kwiatków szedłem się radzić,
czemu dziś smutna i czemu wzdycha?
Ale o serca jej tajemnicę
Nie chciałem nawet lilii zapytać.
A gdy w ogrodu weszła ulicę
Stałem, nie śmiejąc wzrokiem jej witać,
I tylko do nóg upaść jej chciałem,
Kiedy w jej oczach łezki dojrzałem...

Bo przypuszczałem, że smutek rzewny,
Rozlany na jej anielskiej twarzy,
Wypłynął z serca i siadł na straży...
Tak przeczuwałem, nie będąc pewny,
I sam już nie wiem, jak to się stało,
Że zapytałem drżący, nieśmiało.
Co jest jej smutku dziwną przyczyną?
I czemu łezki po twarzy płyną?
Na to odrzekła smutnymi słowy:
Że nie ma świeżej sukni balowej...

Chociaż wyrazy te obojętne,
Upadły szronem, co serce ziębi,
Ale jej oczy mówiły smętne,
Że się myśl inna kryje gdzieś głębiej.
Więc pomyślałem, żem był za śmiały,
I chcąc złagodzić moją zuchwałość,
Balowej sukni chwaliłem białość,
W którą się stroi krzak róży białej;
Chwaliłem ciernie, które jej bronią
Przed zbyt ciekawych natrętną dłonią.

Jednak już potem częściej myśl płocha
Trącała skrzydłem w błękit mych marzeń
I z różnych rozmów, sprzeczek i zdarzeń,
Stawiałem wnioski: kocha? nie kocha?
I z tym pytaniem, jak Hamlet nowy,
Chodziłem długo w ranek majowy.
A kwiaty wonią, drzewa szelestem,
Odpowiadały: kocham i jestem!
Nim powtórzyłem setne pytanie,
Wybiegła wołać mnie na śniadanie.

Różowa ze snu, w słońcu przejrzysta,
Stała przede mną jasna i czysta.
Zamiast brylantów na złote włosy
Jaśminy kładły kropelki rosy,
I tak oblana światła otokiem
Jeszcze mnie swoim paliła wzrokiem.
A ja zmieszany mówiłem do niej
O drzew szeleście i kwiatów woni,
Lecz ją znudziła moja rozprawa,
Bo rzekła: "Chodź pan, wystygnie kawa (..)".
Adam Asnyk



Walentynki spędzam jak każdy inny dzień, dosyć pracowicie i bez szczególnych uniesień, ale nie ukrywam, że jest to dobry sposób na namówienie M. coby zechciał mi kupić dziwne rzeczy o których nigdy by nie pomyślał ( patrz: znowu kolejne chwasty). Tak więc po dzisiejszej wizycie w Castoramie stałam się szczęśliwą posiadaczką:

1. nasionek do ogródka ( już zakupionych żeby przywabić"Wiosnę")

2. wspaniałego rozmarynu i lawendy

3. owocującego drzewka cytrynowego:)


3. cebulek mieczyków


4. oraz pięknej margarytki od Dominiki, która jest w tym wieku, że wszystkim z chęcią rozdaje "Walentynki"

Jestem szczęśliwa...kwiatki , nasionka..

Życzę więc wszystkim


Picture Captions

środa, 11 lutego 2009

Łazienka

Niestety łazienka to jedno z nielicznych, zamykanych pomieszczeń, gdzie mogę robić zdjęcia bez przyprawiania moich psów o palpitację serca, dlatego od niej zaczynam, a kuchnię pokażę innym razem...jak zrobi się już cieplej i moje stworzenia boże, będą chciały przebywać same w ogrodzie, choć przez chwilę.


Nie lubię tradycyjnie urządzanych wnętrz, staram się żeby zawsze było niebanalnie i inaczej, pomysły przeważnie rodzą się w trakcie wykonywania różnych prac. Nasza łazienka to połączenie naturalnego gresu i trawertynu z tynkiem strukturalnym oraz drewnem.



Nie chciałam mieć typowych mebli łazienkowych


Proste lustro w obramowaniu z trawertynu


I niestety współczesna, aczkolwiek niczym niezastąpiona szafa wnękowa


Kącik pod schodami - szumnie nazywany pralnią.






Pierwsze, wiosenne brzozowe listki.


Obraz przywieziony z Chorwacji długo wędrował po domu szukając swojego miejsca..



"Koronkowe" ręczniki powstają sukcesywnie...wyciąganie niezliczonej ilości sztuk przez domowników doprowadzało mnie do furii, w związku z tym każdy dostał swój kolor, a teraz uzupełniam je koronkami. Może w końcu zapamiętają który jest czyj!


Wianuszek z muszelek przywiezionych z podróży



poniedziałek, 9 lutego 2009

Nowy nabytek

Uwielbiam przedmioty z "duszą", takie które wiele przeszły i wiele widziały. Parę dni temu udało mi się poszerzyć moją kolekcję platerów- na Allegro, wylicytowałam cudny dzbanek do herbaty o który zaciekle walczyłam.

A oto i on:)


Cukiernicę dostałam od Taty, po bokach i na pokrywce ma śliczne gałązki konwalii


Koszyczki do szklanek od Teściowej


Tacę od męża

Serwetka jest produkcji własnej:)

I choć nie jest to komplet, to i tak wszystko do siebie znakomicie pasuje

No może z wyjątkiem foremki, która ku mojej rozpaczy platerem nijak nie chce być!