piątek, 6 listopada 2009

Bo smutno jest

No i stało się , w ogrodzie szaro i ponuro, dom domaga się odrobiny zainteresowania w postaci odkurzacza i ścierki do kurzu, obiady jakoś nie chcą się gotować ,że o deserkach to juz nie wspomnę nawet, a ja pętam sie bez celu po domu i po internecie, odwiedzam wasze blogi, patrzę jakie cuda tworzycie, czytam, oglądam i nawet nie mam siły komentarza zostawić. Nic mi się nie chce i na nic nie mam ochoty, zaczęłam szyć narzutę i zasłonki do salonu, rozpoczęłam produkcję świątecznych reniferów, serducha też krzyczą, żeby je skończyć, liście nie pograbione, róże nie osłonięte, krzaczki nie posadzone, a w stawie liście konkurują z rybami o odrobinę tlenu…chodzę ,patrzę na to wszystko i myślę,że chyba nie dam rady w tym roku.Główną przyczyną tego marazmu podejrzewam,że jest Synuś. Otóż bydle owo schizy ostatnio różne ma , a im jest starszy, tym gorzej…już nawet mnie nie daje się głaskać, a o całuskach to mogę zapomnieć. Generalnie objawem jego znerwicowania są wielkie wytrzeszczone oczy i popylanie w tą i z powrotem po parapecie.Do kaszy świnia podchodzi, zjada, a jakże cały czas z wielkim apetytem, aż mu się te uszy olbrzymie trzęsą, a później znowu zaczyna świrować. Ale bywało i gorzej, któregoś dnia obłędu dostał…a musicie wiedzieć,że jest to rzecz zupełnie nieprzewidywalna i nie wiadomo kiedy i dlaczego mu odwali.Zaczął biedny szaleć, zeskoczył z okna , wskoczył na schody, obijał się o meble, przekręcał w powietrzu, a wszystko to, z tą jego zajęczą prędkością chyba 80km/h, więc nie sposób było go złapać i uspokoić. Nurka płakała, mnie wmurowało w ziemię, a on w końcu wpadł w półkę i tam juz na szczęście został…A potem to znowu był moim małym, ukochanym synkiem, wzięłam go na ręce, dawał się głaskać , ba…sam mi nawet buziaki dawał i wąchał tym swoim aksamitnym noskiem! No to posiedzieliśmy tak sobie  wykorzystując okazję, pięć godzin. Obiadu nie było. Tak więc tym oto sposobem, co to by zajęczego syna nie straszyć i niepotrzebnie stresować, moje dziecko koczuje od miesiąca w salonie, ja niestety też musiałam łoże małżeńskie opuścić, bo Nurka sama boi się spać na dole, tak więc koczujemy obie, z tym,że ona ma gorzej, bo została pozbawiona wszystkiego…ubrania, które chyłkiem uda mi się wyciągnąć w trakcie karmienia z jej szafy, spoczywają w biurku, książki i inne przydasie porozwalane po całym domu, oj nie jest łatwo.Zasłonki u dziecięcia w pokoju, które tak się wam podobały, zwisają w strzępach, klamki obżarte do żywego metalu…no i kable!!! Synuś przegryza je równie namiętnie jak dokonuje konsumpcji ściany. Któregoś dnia Misiek nie wytrzymał i mówi…musisz iść i swojemu synowi kaganiec na mordę obstalować…Ha, ha ,ha…nie bądź taki dowcipny mówię…a on na to,że to cholerne bydle znowu kable przegryzło, no to ja,że jak w banku pracowałam , to kable w rurkach takich biegły, a jak on dzidowsko zrobił, no to teraz ma za swoje! I że musi szybko je w te rurki wsadzić, bo przecież synusia może prąd porazić, a mój małżonek na to i dobrze, jak go kopnie to będzie po problemie!! No skandal! Wrzeszczę, że istota bez serca i zrozumienia dla zająca , który to przecież gryzoniem jest i chyba normalne, że jak nie ma trawki i gałązek to coś gryźć musi chyba, no nie???Nie odzywałam sie do niego do wieczora, następnego dnia patrzę…jest rurka! Ale Adamek istota sprytna bardzo jest, wskoczył na biurko i przegryzł kable przy samym monitorze…Misiek furii dostał, mówi…syn, syn…to nie jest syn, tylko sk…syn!!! Wszystko szkodnik jeden niszczy!!!  Tłumaczę,więc cierpliwie, że dzieci są przecież różne i że nie można się tak o wszystko złościć, tylko lepiej trzeba zabezpieczyć,żeby prąd go w końcu nie poraził…mój mąż wysyczał…czy ty kobieto nie rozumiesz,że te kable zawsze muszą wejść w monitor i nie ma jak tego zabezpieczyć??? Że nie wszystko może być schowane??? Jak mówi,że kobietą jestem , to znaczy jest juz bardzo źle…No nie rozumiem, mówię odważnie….przeca można je okręcić tekturką, później styropianem i wszystko dokleić izolacją do obudowy!…Miał mord w oczach, na co moje dziecko najdroższe, co to monitor wymarzony LCD za własne pieniążki kupiło, ba nawet telewizor tam jest i dvd,oznajmiło że może by go w ogóle odłączyć, bo ona i tak nie może do pokoju wchodzić, to właściwie po co jej, a jak odłączy to synuś będzie bezpieczny….no to dolała oliwy do ognia…No bo co to znaczy,że dziecko pokoju nie ma…syczy mój mąż, no nie ma…jak ma mieć jak w jej pokoju okupant siedzi?!!! odpowiadam. Nurka mówi… ale mi to nie przeszkadza, naprawdę, ja lubię być na dole, a koleżanki,no trudno…aaa, że muszę z waszego komputera korzystać…no nie przeszkadza mi…a mamy skarpetki są już prawie na mnie dobre, więc mogę w nich chodzić….myślę,…. błagam dziecko, zamilcz…., bo widzę jak w oczach męża mego oprócz mordu pojawiają się swastyki…ale z moim dzieckiem, tak jak ze mną jak zacznie, to nijak nie potrafi skończyć, więc ciągnie ten swój wywód dalej i tłumaczy ojcu z ilu to ona rzeczy musiała zrezygnować, żeby synowi lepiej było. Założenie było takie,że skoro jej nie szkoda, to i on powinien się uspokoić i wymienia dalej… bo grać nie mogę, bo nie mam jak na gg wchodzić, bo lekcje przez internet się skończyły,a opłaciliście mi przecież, bo lektury nie mam jak przeczytać, bo książka wysoko i nie ma jak ściągnąć, bo koleżanki nie mogą nocować…Wzburzenie mego męża sięgnęło zenitu, odkręca się bez słowa na pięcie i zaciskając zęby , wychodzi…Następnego dnia pyta…przepraszam kochanie, czy kabel od myszki również opakować w tekturkę , styropian i okręcić izolacją? Bo twoje włochate słoneczko właśnie skonsumowało…aaa i jeszcze kamerkę internetową tak samo zapakować? Już od od pewnego czasu mniej jadłam, teraz przestałam sypiać…no kocham go strasznie, synusia znaczy, ale życie naszej rodziny, na głowie zostało postawione…coś trzeba wymyśleć…No i w trakcie bezsennych nocy oświeciło mnie- pokój Adamkowi trzeba zrobić…coś za coś, chciałam kupić aparat,żeby w zimę bloga dalej móc prowadzić, ale są sprawy bardziej priorytetowe…Nie chcę Adamkowego pokoju!!! Chcę aparat!!! Ale niestety..nie będzie aparatu, będzie pokój…., bo tak trzeba…..,żeby bydle zajęcze bardziej szczęśliwe było i spokój względny osiągnęło…pokój bez mebli , wyłożony wykładziną, żeby łapki się nie ślizgały i z lustrem, bo synek uwielbia się przeglądać, a na ścianie…może las, albo łąka…jakaś fototapeta, albo twórczość własna..teraz trzeba tylko to sprytnie przeforsować, bo bez udziału mojego męża projekt nie będzie wykonany…Więc idę i mówię…słuchaj Miś…mam tego dosyć, to po prostu niedopuszczalne, żeby dziecko pokoju nie posiadało, żeby przez jakiegoś głupiego zająca jej życie towarzyskie legło w gruzach, żeby nie miała własnego kąta do nauki…no co z nas za rodzice!!! Misiek podstęp wietrzy, no bo niby synuś debil jest ??? A jest, żebyś wiedział, juz mam tego dosyć, więc znalazłam rozwiązanie! Pokój Adamkowi trzeba zrobić!!! To niedopuszczalne, i że ściany głąbowi gąbką wybiję, krzyczę oburzona, to sobie krzywdy palant nie zrobi!  I wykładzinę się kupi  i jak w domu wariatów będzie mieszkał, tylko ,że w zajęczym! O!! Aaaa… pokoik, dla synka…a gdzie kochanie synek ma zamieszkać, przepraszam?…Ty mnie tu Misiek nie przepraszaj, bo sprawa poważna jest……Najlepsza, myślę byłaby garderoba na górze ( dla wyjaśnienia w garderoba była kiedyś, a teraz to tam komputer nasz stoi), ale tam nie ma okna… a po cholerę mu okno, przy lampce może siedzieć…no chyba oczadziałeś, może ja Ciebie zamknę na resztę życia w łazience bez światła dziennego i bez dostępu tlenu! No nie, nawet mowy nie ma, synek uwielbia wyglądać przez okno!!! Trzeba tam okno wstawić dachowe…Misiek oznajmia,że okna teraz nie da rady wstawić…nad garażem mamy jeszcze jeden pokój co to w nim sieroty jesienne, jeże,  sezonowo pomieszkują, taki niewykończony, kiedyś biblioteka ma w nim być, Misiek mówi,że może tam…okna są ,więc jasno, ale za to podłóg nie ma …i ściany nie otynkowane..to mówię,że może Magda tam by poszła, bo po co synkowi pokój 50 metrów i do tego taki wysoki? A Madzia odda synkowi swój, tam są już okna i parapet,znaczy położyłabym jej podłogi, no nie myślcie sobie,że dla córek to ja gorsza jestem. Ale tam są tylko okna dachowe, to pewnie nie będzie chciała…poza tym, jakie to koszty…no zdecydowanie większe niż aparat…nie, nie stać mnie ,żeby wykańczać teraz kolejne 50m2 ..Misiek…najlepsza byłaby garderoba, jest taka malutka, niziutka, akurat taka miła, przytulna ,zajęcza norka… da radę wstawić okno, ludzie teraz nawet w zimę budują, a ty okna głupiego nie umiesz wstawić?!! Na pewno się uda!!! Klamka zapadła, teraz trzeba zrobić zmiany w projekcie, kupi się okno i wykładzinę położy, wszystkie kable w ścianach, ogrzewanie miało być podłogowe, ale okazało się,że jakieś rury tam poodcinał, więc będzie miał synek taką elektryczną listwę na ścianie…żeby cieplutko miał, no i jeszcze drzwi trzeba zrobić, nietypowe, więc na wymiar,i zrobi się takie rusztowania, które obije wykładziną, co by monotonnie nie było… i kuwetkę od góry otwieraną,żeby łatwo sprzątać było… i synek będzie miał pięknie i Nurka odzyska pokój, a Magda zachowa swój i ja przestanę się zamartwiać, a po powrocie do naszego łóżka Misiek spojrzy na pewno na mnie bardziej przychylnym okiem…. i znowu będzie pięknie… i  nie będzie tak smutno…i …ja odzyskam w końcu upragniony spokój… i…  nie będzie aparatu !

 DSCN9896-1 DSCN9903 DSCN9893

A ponieważ w ogrodzie smutno i ponuro, więc w ramach poprawy nastroju wybrałam sie do lasu na ostatni, jesienny spacer, w zdecydowanie już lepszym humorze, no bo przecież plany na przyszłość są i z pewnością nasze życie wróci do jako takiej normy….a aparat…no cóż, na dworze zdjęcia robi nawet ładne, więc co zrobię na śnieg wyniosę i tam cyknę, też ładnie będzie…w zimowej scenerii!

31X

31 komentarzy:

Magoda pisze...

Elizka! Zatkało mnie, zamurowało!
A nie myślałaś o domku dla synusia?
Takim w ogródku, z podgrzewaną podłogą, gankiem i wybiegiem?
Ale to pewnie droższe niż aparat!
Uwielbiam Cię!

Bea S. pisze...

Mój Malwin vel Malwinka jeszcze malutki ale aż się boje myśleć co dalej...też wariactwa czasami dostaje i nie sposób go zlapać ani uspokoić a na kaszę bezczelnie przychodzi, wyżera i znika. Dobrze,że kota naszego uwielbia bo ten go trochę sprowadza do poziomu...za to pies daje sobie wchodzić na głowę:D i czasem za tor przeszkód służy. Uwielbiam do Ciebie zagladać...zwłaszcza namiętnie od pojawienia sie w moim domu zająca.
Pozdrawiam B

Ivonn pisze...

Elisseee ja po prostu "kofam" te Twoje wywody i opowiadania :D

labarnerie pisze...

Nie no, książkę musisz napisać. Tak to pięknie opowiadasz, ciekawie, z humorem ... czytam te Twoje historie z Adamkiem w roli głównej mojemu niespełna 2-letniemu synkowi :), a ten ... słucha z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę pomyśl nad tym ... a sytuacji całej nie zazdroszczę, ale jakoś wyjdziecie na prostą ... znajdziecie rozwiązanie, żeby każdy z domowników był zadowolony :) Jak ja lubię tu do Ciebie zaglądać ... pozdrawiam :)

MariaPar pisze...

No to się narobiło ! Pozdrawiam.

folkmyself pisze...

Cuda na kiju!
A ja myślałam ze my mamy dom wariatów ze świnią co dezorganizuje nam życie, otwiera szafki i obgryza ściany...

olla pisze...

Oj te meandry życia rodzinnego:) A opisujesz to wszystko z takim polotem i tak sugestywnie, że człowiek ma wrażenie, że jest w oku tego cyklonu:)

ushii pisze...

omatkoboskozcórkom :)
ale z Ciebie kombinatorka, jakbym siebie czasem widziała :)

Adamek to ma wielkie szczęście w życiu, że na Was trafił!! A mnie się wydawało kiedyś, że zwierzęcy dom wariatów to u mnie był, pokłony biję przed Tobą mistrzu :) Szkoda tylko jego serduszka, dlaczego te zające są takie...

anne pisze...

Eisse Ty moja WIELKA BOHATERKO!!
i nic więcej nie napiszę... bo słowa to za mało by wyrazić mój podziw dla Ciebie....

elka pisze...

Aja myślałam że ty o prawdziwym synalku piszesz i już miałam ci napisac że mam to samo ze swoimi ,nie nie da się z toba

Nettika pisze...

Elisse , taka to już uroda tej pory , że ogromem przerasta ... chciałoby sie wiele a energii brak gdy problemy z kochanym stworzeniem dochodzą ale jesteś dzielna i kochana , trzymam kciuki za Adamka i za Ciebie żebyś siły miała takimi wywodami nas raczyć ... Pozdrawiam goraco

llooka pisze...

No nie miała Kobita problemu ... przygarnęła Adamka! Czytam ten elaborat i za głowę się łapię! Elizo Twoje wyrzeczenia są godne podziwu!
Wiwat Adamek!

ALEXA pisze...

Ha, ha, ha!
Elizko, Ty najzwyczajniej w świecie nie możesz się nudzić. Mając takiego synusia nie sposób :)
Pozdrawiam Waszą rodzinkę :)

Kamila pisze...

Tylko pozazdrościc takiej mamusi ....uwarzaj na sieroty ;)

Pozdrawiam gorąco , bardzo miła lektura

Anna pisze...

eee...głowa do góry!! ja wprawdzie od dawna już wiem co to za synuś i nie muszę się zastanawiać, ale podziwiam Cię - ja nie wiem czy dałabym się wygonić z sypialni ;)

kass pisze...

No to synusia masz rozrabiakę, myślę że chłopak dojrzewa i hormony buzują w nim, trzeba dokooptowac zającową :) żartuję nieładnie, wiem że macie ciężko z tym oswojonym-dzikim zwierzem, choc to synuś kochany, brakuje mu pewno dzikiej przyrody...wybacz ale chyba pokój najlepiej nawet urządzony według Was, nie będzie dla niego dobrym rozwiązaniem...jemu trza lasu!!!!
Życzę dobrego rozwiązania i dla niego i dla Was. Całusy!

joanna pisze...

To trzymam kciuki, żeby się udało się :))

Ściskam serdecznie :))

Ita pisze...

Tylko Ty mogłaś wymyślić pokój dla zająca ...kurcze ale masz pomysły . Ale jak trzeba ...Adamek w czepku urodzony ,ma szczęście ,że na tak wrażliwą istotę jak Ty trafił.
Mam nadzieję ,że plany wypalą.
Pozdrawiam serdecznie.

PATI pisze...

HEJ ELIZKA
A MOZE BYM TAM WPADLA Z MOIM MĘZEM DO WAS RAZEM Z TWOIM COS WYMYSLĄ DLA SYNKA.MOJA "CÓRUSIA" FERINA KOCHANA NAGMINNIE NOWY DOM ZACZEŁA DEWASTOWAC W NOWYM PŁOCIE DZIURY BO KAWALEROWIE SIE PODOBAJA,WIĘC USTRUGAŁ JEJ MÓJ MAZ DOMEK NA POLU Z TESCIEM PLAN ZROBILI JEST PRZEDPOKOJ I POKOJ I DYWAN W SRODKU.CORCIA SIEDZI ZADOWOLONA JAK JESTESMY W PRACY,PRZEZ DZIEN.PATI.

PATI pisze...

HEJ ELIZKA
A MOZE BYM TAM WPADLA Z MOIM MĘZEM DO WAS RAZEM Z TWOIM COS WYMYSLĄ DLA SYNKA.MOJA "CÓRUSIA" FERINA KOCHANA NAGMINNIE NOWY DOM ZACZEŁA DEWASTOWAC W NOWYM PŁOCIE DZIURY BO KAWALEROWIE SIE PODOBAJA,WIĘC USTRUGAŁ JEJ MÓJ MAZ DOMEK NA POLU Z TESCIEM PLAN ZROBILI JEST PRZEDPOKOJ I POKOJ I DYWAN W SRODKU.CORCIA SIEDZI ZADOWOLONA JAK JESTESMY W PRACY,PRZEZ DZIEN.PATI.

Elle pisze...

hihihi no tak.. to takie w Twoim stylu :) pokój dla "Synusia Zająca" :)) Boska jesteś.. no nie wiem dlaczego nie ten 50-cio metrowy hihi
Ściskam mocno :)

aagaa pisze...

Przeczytałam cały Twój długaśny elaborat jednym tchem.Elizo,niesamowita jesteś i szalona.I baaardzo fajną masz rodzinkę.A mąż cierliwy strasznie i opanowany..Pozdrowienia dla wszystkich!
Czekam na dalszy rozwój wypadków!

Ewa pisze...

haha! aparatu szkoda, ale synusia chyba bardziej, więc zrozumiałość we mnie duża :)

zapraszam do wzięcia udziału w konkursie na moim blogu - do wygrania weekend w Barcelonie lub Rzymie.

Pozdrawiam,
Ewa

iwjardim pisze...

Cudnie że Adamek pokój będzie miał , a czy aby nie będzie tam samotny ? Podziwiam męża za opnowanie i spełnianie ojcowksiego obowiązku - tj. zabezpieczanie przed syniem wszystkich niebezpiecznych urządzeń .
Mam nadzieję że córa wróci do pokju , a TY do sypialni i w końcu wyspisz się i odpoczniesz .
POzdrawiam serdecznie

iwjardim pisze...

Cudnie że Adamek pokój będzie miał , a czy aby nie będzie tam samotny ? Podziwiam męża za opnowanie i spełnianie ojcowksiego obowiązku - tj. zabezpieczanie przed syniem wszystkich niebezpiecznych urządzeń .
Mam nadzieję że córa wróci do pokju , a TY do sypialni i w końcu wyspisz się i odpoczniesz .
POzdrawiam serdecznie

elisaday79 pisze...

Hahaha, ale się uśmiałam:-) jesteś świetna!:-))))))))i ten 50-metrowy apartament dla jeży...boskie:-))

Elisse pisze...

Ja to się już chyba przestaję wyrabiac ze wszystkim:)W domu były przenosiny komputera w nowe miejsce, o czym w następnym, poście, więc dopiero dzisiaj odpaliłam bloga, patrzę, a tu już tyle komentarzy:) No i dylemat, pisać u Was czy odpowiadać na własne? Zaczęłam od częściowego nadrabiania zaległości, bo rodzina mnie teraz pędzi, jako,że mamy jeden komputer, bo drugi stoi u okupanta:(no więc wszyscy do tego walą i trudno się dostać..Bardzo Wam dziękuję za przemiłe odwiedziny, jest mi niezmiernie miło,że chcecie zatrzymać się u mnie na chwilkę choć w wirtualnej przestrzeni, a do tego jeszcze przeczytać tak długi elaborat:) i jeszcze komentarz zostawić:)Jesteście wielkie!!! W domu to już mnie słuchac nie chcą, więc jest mi tym bardziej miło,że tutaj znalazłam odbiorców:))))
Elka- czyżby Twój synek przegryzał kable przy monitorze???!!!jeśli tak, to współczuję bardzo, hi, hi:))))
Kass- ja wiem,że w lesie, a właściwie to na polu....ale on niestety nie mógł byc wypuszczony na wolność i teraz trzeba zrobić wszystko,żeby było mu jak najlepiej!
Magodo- ogród jest za malutki ,i Adamek zszedłby na serce gdyby moje psy wyskoczyły do ogrodu...a z drugiej strony samochody...:(Szukaliśmy miejsca, ale wyszło, że tylko pod ziemią...
Iwjardim- nie będzie mu smutno, bo ja z nim często siedzę:))) Będziemy dalej siedzieć tylko w bardziej bezpiecznych warunkach!
Pozdrawiam Was baaardzo serdecznie!

Małgosiaart pisze...

Śmialiśmy się do łez,piszę my, bo po raz drugi czytałam go już na głos moim domownikom. Dialogi z "Misiem" nas rozbroiły.

Małgosiaart pisze...

A tak swoją drogą uważam, że królik nijak udomowić się nie da, taka już jego natura, biedaczek. Trzymaj się i głowa do góry, jesień to taki czas, trzeba ją przeczekać;)

MROFKA pisze...

Ale się uśmiałam. Masz wielki dar, świetnie piszesz, czyta się jednym tchem i ciągle jest mało.

smak mojego ja pisze...

"...ze mną można tylko pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko...."
kochana dziękuję ci za wspomnienia - włączyłam twoją-moja muzę i wróciły cudowne wspomnienia wędrówek, biwaków, Bieszczad, pierwszej wielkiej miłości...dziękuję, bo już zapominałam !