niedziela, 27 września 2009

Z pamiętnika Adamka

No powiem tak…to przeze mnie moja mamusia się nie odzywała, ani nie miała czasu zaglądać do komputera. Mówi,że łajza ze mnie coraz gorsza, a ja jestem po prostu ciekawy świata. Któregoś dnia wskoczyłem sobie na parapet, parapety są bardzo wysoko, więc parę razy spadłem…rumor się zrobił, mama zaraz przyleciała do pokoju, a ja nie chciałem ustąpić tylko cały czas wskakiwałem i się tłukłem okropnie. Mama mówi,że na pewno mam mnóstwo siniaków, tylko ich nie widać pod moim futerkiem i że mam dużo szczęścia, że łapek nie połamałem i jeszcze powiedziała…..że głupi zając jestem!

Tak mi się tam spodobało, że chciałem tam już być, tylko z wchodzeniem był problem... w końcu mama poddała się i dostawiła mi krzesełko pod okno, żebym ciągle nie spadał! Bardzo mi się tam podoba! O ludziki! Cóż tam są za widoki !!! Drzewa, kwiatki, stawik z rybkami, mogę się wpatrywać cały dzień i się nie boję, bo jestem za szybką! Teraz tam pomieszkuję i schodzę na dół tylko do toalety.Mamusia przyniosła mi kocyk, żeby było mi cieplej i żeby łapki się nie ślizgały. A te okna, marzenie! Mają takie białe klameczki, które gryzę namiętnie , tak jak kiedyś mamusi suwaczki!….Siostra mówi ”…no to miałam ładny pokój, dzięki Adamek!!!…” to gryzę jeszcze mocniej,żeby jej się bardziej podobało!

DSCN9193-1DSCN9186-1

Któregoś dnia, mamusia jak zwykle weszła do mnie rano z kaszką, patrzy ….i oczom nie wierzy!Siedzę sobie spokojnie w donicy z kaktusami,na podłodze mnóstwo ziemi, a kaktusy wszystkie objedzone i wykopane z doniczki! Cwaniak jestem, bo wiem,że mama mnie nie skrzyczy,żebym się nie wystraszył, więc korzystam jak mogę …ile można zjadać klamki, albo ścianę! Wszystko się przecież nudzi po pewnym czasie! Mama wyciągnęła mnie z doniczki i zamiast krzyczeć, zaczęła oglądać moje łapki i całe ciałko, czy nie nawbijały mi się gdzieś kolce, zaglądała mi nawet do pyszczka…kolcy nie znalazła, ale zobaczyła za to jeden ząbek, który rośnie w poziomie, a nie w pionie i znowu czymś się martwi i mówi,ze to chyba nienormalne.Zawołała tatę, no ale to już była przesada, Ojcu to ja nie pozwolę w mordzie mi grzebać!

DSCN9202-1 DSCN9195-1

Odpuścili sobie te zęby i zaczęli debatować nad szkodliwością zjadania kaktusów…”ojciec mówi: nic mu nie będzie,wygląda normalnie”siostra “ eee…mamuś nie smuć się, robi się przecież sok z kaktusów”, tylko mama jak zwykle się zamartwiała, ale ponieważ wszyscy się zawsze z niej nabijają,że przewrażliwiona, więc powiedziała dzielnie: ” najwięcej to zjadł aloesa, a on przecież leczniczy, to chyba macie rację, synuś gnoju…masz być zdrowy, rozumiesz?!”

DSCN9189 DSCN9187 DSCN9188

Oj, jakże się mylili…juz w ciągu dnia było co raz gorzej. Byłem drażliwy i wszystkiego się bałem! Przestraszyłem się mamy i wpadłem na szafę! Wieczorkiem robię siusiu, a mamusia sprząta, przyszła, nachyla się nad moim kibelkiem, a tam….brunatna maź! No i znowu panika, “Misiek…szybko…synuś umiera, otruł się kaktusami! “Oj tam umiera od razu”…myślę sobie!…” cosik mi się tylko we łbie kręci i jakoś brzuszek boli, ale żeby zaraz tam umierać…ach te kobiety” Mama popędziła do komputera, mówi,że to skarbnica wiedzy, ale nie o zającach niestety! Szukała czy mnie te kaktusy uśmiercą ,czy może jakoś to tylko ciężko odchoruję! I cóż się okazało…ano ,że kaktusy z kolcami to raczej krzywdy mi nie zrobią, tylko ten cudowny, leczniczy aloes! W skórce, znajdują się jakieś trujące substancje, a ja przecież nie miałem noża żeby sobie obrać! Co prawda było napisane,ze dla kotów jest trujący, ale mama mówi,że koty nie zjadały jej aloesów , to nie wie, a zając zeżarł…i znowu…bo głupi jest! Obraża mnie ostatnio cały czas!Ale na nią nie można się długo gniewać, wzięła mnie na ręce i tak sobie siedzieliśmy…godzinkę, …dwie, ….trzy….całowała mnie i płakała, płakała i całowała….no ale ile można tak siedzieć! Znowu zachciało mi się sikać i poszedłem do toalety, a tam…zero prywatności!!! No, aż na podłogę się położyła i pod ogon mi zaglądała! A później znowu wzięła mnie na ręce i zaczęła całować

“ Synuś, kochanie zdrowy będziesz…normalnie sikasz!” I znowu w bek… No wiecie co Państwo, żeby tak się cieszyć z zajęczego sikania!! Jednak ludzie są dziwni! A juz w szczególności łyse mamy!

P. S. Dzisiaj juz wszystko chyba jest dobrze, znowu z apetytem zjadam kaszę i wyglądam przez okienko.Niestety cudowne kaktusy zniknęły z naszego pokoju. Martwi się Nurka i martwię się ja- oboje uważamy,że życie jest niesprawiedliwe, ale mama nie daje się ubłagać. Nie wiem po co kaktusy były Dominice, ale wiem,że ja, znowu muszę się przerzucić na klamki:(

DSCN9266-1 DSCN9252-1

Serdecznie Was pozdrawiam i przesyłam buziaki-

- Zajęcza Łajza- Adamek.

27 komentarzy:

co_zerka pisze...

Bardzo lubię Adamka - za to jaki jest z niego łajza ;) i za to, że ma świetną narrację i lekkie pióro.

pozdrawiam

Bea S. pisze...

Ależ z tego Adamka literat, nieważne,że łajza:))))a jaki śliczny. Mam nadzieje,że moja Malwinka tez wyrośnie na takiego fajnego zająca :) niestety w jej talent literacki jakoś nie wierzę;)
Pozdrawiam B

MariaPar pisze...

Wzruszyłam się ! U Nas w domu Na Naszą Gapę też mówiliśmy... słodko gnoju....Już ponad miesiąc,jak nie ma Jej z Nami. Pozdrawiam.

ALEXA pisze...

No nie! Brzuch mnie boli ze śmiechu :) Adamek ,Adamek, Ty tą swoją mamusię do grobu wpędzisz.
Niedzielne popołudnie, a ja zarykuję się w głos siedząc przed monitorem. Męska część mojej rodzinki od razu wiedziała, że czytam jakiś "mocny" wpis na blogu :)
Ciesz się, że przygoda z "zieleniną" dobrze się skończyła.

ika pisze...

uśmiałam sie do łez, choć pewnie tobie wcale do śmiechu nie było po tym jak zobaczyłaś te pożarte kaktusy i tym co mogło po nich być Adamkowi :) ale Adamka, dzielnego zająca nie ruszy nic i nadal będzie przysparzał nam wiele radości, mizianka dla niego :)

Cedra pisze...

Haha, miomo, że historia dla Adamka i mamusi niezbyt przyjemna, to nie moge opanować śmiechu:)
Fenomenalną ma zajączek narrację!:)
Całuję Adamku!:*

folkmyself pisze...

Mam nadzieję ze zdrowko wrociło i jest cały czas dobrze!
Głaski Adamku!

violcio11 pisze...

O jo joj! Co za akcja! Mysle, ze nic mu nie bedzie. POzdrawiam

kass pisze...

Elisse masz cudownego synusia, a że łajza z niego...no cóz synusiowi wszystko się wybacza...
masz z tym synusiem, a ja śmieję się do łez jak czytam...mówiłam Ci ze Cie uwielbiam?
Całusy dla Was!

elka pisze...

Łajza jak się patrzy ale jaka miła ,znaczy miły

Elle pisze...

hihih to się nazywają przeżycia :)

Polka pisze...

Znowu podziwiam Twoja cierpliwosc i znowoz sie usmialam ;)!

joanna pisze...

Tego jeszcze nie było :))
Elisse, jesteś wspaniała :)

Ściskam serdecznie

jo@śka pisze...

Wczoraj czytałam kilka historii z pamiętnika Adamka mojemu pięcioletniemu synowi. No dobra. Może niektóre zwroty pomijałam ;) Syn śmiał się do rozpuku i od razu został fanem Adamka!!! Narracja świetna, a cierpliwość do zająca rzeczywiście anielska. Pozdrawiam :)

ushii pisze...

biedaczek, na takie niebezpieczeństwa go mamusia naraziła :) ale Ty masz z nim przeboje :)
dzięki za kolejny cudny wpis pamiętnikowy!

milu-milu pisze...

Ja czekam na wydanie Adamkowego pamiętnika, a jak nie, to sobie sama zrobię książeczkę. Adamku...posikałam się ze śmiechu. jak tu Ciebie nie kochać.
Pozdrawiam serdecznie.

Sarenzir pisze...

Elisse, Adamek przezyje, aloes niestety w skorce trujacy jest i ma wlasciwosci silnie przeczyszczajce- nawet miazsz podawany w zbyt wielkich ilosciach moze w jelitach narobic zamieszania. Mam nadzieje ze bedzie juz dobrze. Sam miazsz dla kotow nie jest trujacy , ale domowymi sposobami nie sposob oddzielic go od skorki idealnie. Ja kupuje miazsz aloesowy w sprawdzonej firmie. Buziaki i zdrowka dla Adamka zycze

Ivonn pisze...

Ależ łobuziak z tego Adamka :) Tak mamusie zmartwić ;)

ulzaciszna13 pisze...

Bardzo się ucieszyłam z nowego posta o Adamku , jego przygody zawsze mnie podnoszą na duchu - ostatecznie wszystko kończy się dobrze . Przy okazji podziwiam wystrój wnętrz Twojego domu , firanki w krateczkę b.przypadły mi do serca . Wianki w Twoim wykonaniu to już osobny temat na grubą książkę , bardzo mi się podobają -pozdrawiam ,życzę Ci wielu miłych i pogodnych jesiennych dni -Yrsa

An-na pisze...

Horror domowy z Adamkiem w roli głównej! Mój kocio zrobił mi kiedyś sałatkę z tulipanów i puszczał z pyszczka bąble... Nie jestem pewna, czy mu to nie zaszkodziło na nerki, choć nie było widać innych objawów zatrucia. Ale aloes to ja miałam za bezpieczny, nawet ze skórką...

...ania z jezior.. pisze...

Elizo kochana - kiedy zaglądam do Ciebie, czuję się jakbym odwiedzała bliską mi osobę, z którą mogę się pośmiać, zadumać.. napić pachnącej herbaty w pełnym barw ogrodzie.. nacieszyć oczy takimi cudami, jak Twoje wianki..
posłuchać muzyki, która gra mi w duszy..
Przesyłam wiele serdeczności!!

Ita pisze...

To Ci Adamek numer wywinął!
Mam nadzieję ,że cała historia zakończyła się dobrze i nie było już "efektów ubocznych"
Pozdrowienia dla całej zaangażowanej w wychowanie Adamka rodziny.

Dag-eSz pisze...

Ojej Elizo, ściskam Cię :* ale musiałaś się nerwów najeść :/

Masz przeboje z synkiem :) dobrze, że skończyło się dobrze... a wiesz, tak z ciekawości pytam, że czekolada dla psa jest trucizną? nie to że po jednej coś mu się stanie, ale jak pies jada często to może mu się coś zrobić... :( nasz Reksiu czekoladę uwielbiał ponad wszystko, myśleliśmy, że po prostu nie można dawać bo może mieć robaki... niestety grozi to innymi rzeczami...

P.S. Zapraszam po wyróznienie
P.S. 2 sliczne rózowe zasłonki ^^ :)

Pozdrawiam

Luiza pisze...

Twoje zdiecia sa sliczne, Elisse!

Pozdrawiam serdecznie.

Luiza

Ata pisze...

Jednym słowem - Adamek zrobił sobie w brzuszku nalewkę aloesową ;-D
Bidula! Tobie też współczuję przeżyć.

ma.ol.su pisze...

Elisse,oprócz tego, że mam wielki sentyment do imienia Adamek, myślę, że Twój zajączek naprawdę godny jest przywiązania, jakim go obdarzasz. Zresztą może właśnie dlatego jest taki milusiński niesamowicie?!
Pozdrowień dużo

Kamila pisze...

Jak my Cię lubimy z mężem na głos czytać uśmiejemy się zawsze- świetnie opisikesz perypetie Adamka.
Mąż tu przed chwilą przyszedł do mnie do pokoju przerywając ważną pracę przy własnym kompie i mówi tak a co słychać u tego zająca od tej no jak tam jej....:) pozdrowienia od kamili z zakamarka