poniedziałek, 2 marca 2009

Wiosenne wariactwo

U mnie dalej wiosennie, a przynajmniej bardzo się staram aby tak było, przywołuję wiosnę i słońce wszelkimi możliwymi sposobami, bo momentami wydaje mi się, że za chwilę zwariuję.

Ponieważ jakaś cisza nastała podejrzana w sprawie wypłaty odszkodowania za samochód, rano M. zadzwonił do ubezpieczyciela. I cóż się okazało, ano że pieniądze to ja mam już przelane na konto, a mój samochód wystawili na licytację!!!
Ludzie, świat się kończy!!! Jak można sprzedać czyjś samochód bez WIEDZY I ZGODY WŁAŚCICIELA!!!
I jak tu nie wariować:(


Na poprawę i tak już dosyć kiepskiego humoru kupiłam sobie moje ukochane wiosenne kwiatki- szafirki.



A tutaj odgrzebałam spod śniegu prymulki, które dzielnie kwitną od zeszłego roku

tulipany i krokusy też już czekają w gotowości


No cóż... nie dajmy się zwariować! Byle do wiosny!


A na koniec, bardzo chcę podziękować JAGODZIE , która swoją przepyszną konfiturą z dyni sprawiła mi wielką radość :)

14 komentarzy:

Daisy pisze...

Nie wariuj, nie wariuj! Przykre rzeczy mijają, na szczęście. Widzę że za to jesteś całkiem skuteczna w przywoływaniu wiosny :-) Ja mam gorącą nadzieję, że pojawi się u Was najdalej za tydzień, bo w niedzielę lecę do Polski, a nie lubię śniegu...

magoda pisze...

Gały mi wyszli z podziwu! A cóż to za kreatywny ubezpieczyciel? Elizo współczuję nerwów i nieprzyjemności!
Pojedz sobie konfiturki - cynamon dobrze działa na stres.
A szafirki pięknie zdjęłaś!!!
Uściski!

An-na pisze...

Niezła porcja absurdu w życiu codziennym, współczuję. Byle do wiosny, masz rację, trzymam kciuki!

Nettika pisze...

A mówiłam , że lepiej jest w dorożce :)).. Nie stresuj się a wiosnę dalej przywołuj bo jej pierwsze symptomy u Ciebie świetnie już widać ...i szafirki śliczne . Pozdrawiam

szewczykana pisze...

o matko, jak wiosennie Ciebie w ogrodzie... mnie nawet jeszcze trawy spod śnieg nie widać :)

llooka pisze...

Ależ się pięknie u Ciebie robi. Banerek wiosenny, a tych szafirków w białej donicy to zazdroszczę, że hej! Elisse, a może by wreszcie te nieprzyjemności wszelkie Cię opuściły?! Bo ileż można znieść?! Moc serdeczności przesyłam!

joanna pisze...

Rzeczywiście - koniec świata !
Czy możesz napisać jaka to firma tak cuduje? (Będę ją omijać z daleka)

Piękne re dzisiejsze Twoje fotki :))

teresa pisze...

trafiłam na Twojego bloga przypadkiem,szukając odpowiedzi co to jest decopage i oczarowałaś mnie swoim blogiem,zdjęcia z butelkami są super a do tego ta muzyka,po prostu jestem oczarowana....dodałam twoje zdjęcie na swoim blogu ,ale podałam adres na Twojego bloga,żeby nie było wątpliwości czyja to praca,mam nadzieje że mogłam tak zrobić i przepraszam że nie spytałam wcześniej,jakoś tak działałam pod wpływem chwili a teraz nie daje mi to spokoju,ja sie przymierzam do tego aby wyprubować tą technike,na razie zbieram materiały potrzebne do tej techniki,niestety nie są tanie,a może mogłabyś doradzić mi jakich farb i lakierów używasz i gdzie sie zaopatrywać,masz już doświadczenie więc jeśli mogłabyś podzielić sie jakimiś wskazówkami to bardzo prosze...podam adres email tesa1@poczta.onet.eu ,pozdrawiam teresa.

olla pisze...

Bardzo wzpółczuję tej walki z biurokracją. Mam nadzieję, że chociaż zdrowotnie doszłaś już do siebie...

aagaa pisze...

U mnie jeszcze pełno sniegu na podwórku.Dogrzebać sie do roslinek nie można.Niesamowite jak te roslinki już spod sniegu chca sie wyrwać.
Piękny masz baner i bardzo mi sie podoba skrzyneczka ,w której stoją szafirki.Pozdrawiam

Elisse pisze...

Dzięki dobre kobiety za miłe słowa i wsparcie:)

Daisy- wiosnę przywołuję z całych sił i wszystko wskazuje na to,że jednak nie zwariuję:)

Jagódko-- Dzięki wielkie-konfiturka pyszna- będą dynie i też zrobię, bo bardzo mi smakuje

An-no- takie absurdy zdarzają się niestety dosyć często:(

Nettika- wolę jednak samochód, bo do dorożki nigdy nie wsiadłam- jak zamówiliśmy to szłam obok konia, bo było mi go szkoda, później zeszła, kolezanka, moja mama, a na końcu i woźnica...doszliśmy sobie obok konia na miejsce:)

Szewczykano-uwielbiam wiosnę i choc na co dzień preferuję bardziej stonowane barwy, tak na wiosnę w ogóle mi nie przeszkadzają różne, dziwne zestawienia kolorystyczne!

Llooka- pięknie, bo Ty mnie zainspirowałaś swoimi porządkami na blogu i stwierdziłam,że może i u mnie warto by coś odświeżyć:) Kłopoty niestety chodzą parami i też myślę,że może już by dały spokój...

Joanno- oczywiście,że to nasze znane od zarania dziejów PZU!

Tereso- bardzo mi miło się zrobiło po przeczytaniu Twojego komentarza:)
Oczywiście wyślę Ci wiadomość.

Ollu- biurokracja jest okropna i chyba trzeba pokoleń, żeby coś się w tej kwestii zmieniło:(
A zdrówko ( oprócz psychicznego :)w jak najlepszym porządku- dzięki

Aaggo- dzięki za miłe słowa- szafirki kocham za ich zapach i skromną urodę, a skrzyneczka mnie też oczarowała.

Dzięki Za miłe odwiedziny, pozdrawiam Was bardzo gorąco i wiosennie:)

Ita pisze...

Łoj ,ile u Ciebie oznak wiosny !!!
W jej przywoływaniu musisz być bardzo dobra .U mnie w lesie zawsze z 2,3-tygodniowym opóźnieniem. Szafirki ,cudne ,też je lubię .
Ma nadzieję ,że problemy z ubezpieczycielem zakończą się pozytywnie.
Pozdrawiam ciepło.

Elisse pisze...

Dzięki Ito za miłe słowa, u mnie wiosna też jest zawsze później, a mieszkam zaledwie parę kilometrów od Wawy...Tam jak kwitną forsycje, to u mnie dopiero po jakiś dwóch tygodniach:(
serdecznie pozdrawiam

Jo-hanah z Wrzosowej Polany pisze...

O mateńko! A który to ubezpieczyciel taki "obrotny"? Mam nadzieję, że udało Wam się sprawę odkręcić.
Szafirki cudowne!